2 min read

O dziennikarzu, który ma chyba chipa zamiast mózgu

Na stronach portalu Gazeta.pl ukazał się dość kuriozalny tekst o targach Na stronach portalu Gazeta.pl ukazał się dość kuriozalny tekst o targach w Hanowerze.

W notce sygnowanej przez IAR i autora o inicjałach „pi” czytamy:

Jedną z nowinek tegorocznych targów w Hanowerze jest chip, wyposażony w kilka modułów. Dzięki temu sprawniej steruje wieloma na raz programami w komputerze, co pozwala też zaoszczędzić prąd.

Te dwa zdania właściwie jeszcze nic nie mówią. Czytelnik zastanawia się cóż to za „chip”, który „sprawniej steruje wieloma programami”? Czyżby chodziło o wielordzeniowy procesor?

Jednak chyba nie, bo jak czytamy dalej:

Podobne chipy magazynują dane biometryczne i znalazły już zastosowanie w najnowszych paszportach, wprowadzonych w niektórych krajach.

Biometria? Ciepło, ciepło!

Trwają próby z umieszczaniem chipów na produktach. Dzięki nim klient nie będzie musiał czekać, aż kasjerka zliczy ceny, gdyż chipy wcześniej przekażą do kasy dane o zawartości koszyka

No, teraz to już wiadomo o co chodzi! Przecież to RFID, czyli system radiowych tagów w których zakodowane są różne informacje identyfikujące produkt jak np. cena, data produkcji, data ważności etc. Ani słowa np. o zastrzeżeniach co do prywatności.

Tekst jest tak lakoniczny, że aż zaczynam podejrzewać, że popełnił go dziennikarz – słowo to z trudnem przechodzi mi przez usta – który nie tylko nie miał elementarnej wiedzy o tym co pisze, ale najprawdopodobniej nawet nie wiedział o jakiej dziedzinie technologii pisze.