3 min read

Sprawa Gaudena: Kto mieczem wojuje, od miecza ginie

Ci, którzy mówili, że za numer z karykaturami Mahometa Gauden prędzej czy później straci robotę mieli i nie mieli rację. Wczoraj Grzegorz Gauden oficjalnie poinformował o ustąpieniu ze stanowiska redaktora naczelnego Rzeczpopsolitej. Raczej jednak napewno nie za Mahometa

Niewiadomo na pewno, czy Grzegorz Gauden sam zrezygnował, czy też z niego zreyzgnowano.

Gazeta Wyborcza poinformowała, że odmówił odpowiedzi na to pytanie, co według kanonów korporacyjnej komunikacji brzmi jednoznacznie: został usunięty.

Dla mnie było pewne, że po głupocie jaką popełnił decydując się na przedruk karykatur Mahometa, jest tylko kwestią czasu, kiedy Rada Nadzorcza mu podziękuje. Jednak sprawa karykatur nie była w mojej opinii głównym powodem usunięcia Gaudena, a jedynie pretekstem a właściwie kamyczkiem, który przechylił wagę. Podstawowym powodem była sprawa Wildsteina i oczywiście sytuacja wokół sprzedaży Orkli.

Wildsteina wyrzucono za poglądy i to jest sprawa oczywista jak 2+2. Jednak spowodowało to głęboki podział w już podzielonej redakcji Rzepy. Tak się jakoś dzieje :-), że w redakcjach sporo dziennikarzy ma zdecydowanie inny pogląd na sprawę lustracji, niż głosi oficjalna linia ich pisma. Tak jest w Gazecie Wyborczej, a szczególnie w niektórych jej oddziałach, tak też było i jest w Rzepie. Sam fakt, że część dziennikarzy zaprotestowała przeciwko wyrzuceniu Wildsteina jest tego potwierdzeniem. Nie jest też zaskoczeniem, że część szefów redakcji (Rzepy) poparła decyzję Redaktora Naczelnego – to jest oczywiste, w końcu szef najczęściej dobiera ludzi, którzy mają realizować jego linię, a więc poglądy mają przynajmniej w sprawach kardynalnych zbieżne.

Z pewnością Gauden zdawał sobie sprawę, że wyrzucenie Wildsteina, bunt części redakcji a także sytuacja polityczna sprawiają, że traci grunt pod nogami. Mogło być tak, że pomysł z karykaturami Mahometa był ruchem obronnym. Wydrukuję karykatury Mahometa, będzie dym, więc żadna korporacja nie wyrzuci mnie, bo wyglądałoby to na wyrzucenie za poglądy. Być może tak właśnie kalkulował. Jeśli tak było, to naczelny Rzepy przeliczył się w swoich kalkulacjach, bo problem karykatur stosunkow szybko „przysechł”, a Rada Nadzorcza uznała, żejest teraz doskonała okazja do pozbycia się Gaudena. No i trudno będzie im zarzucić, że zwolnili go za poglądy.

W najbliższych dniach zapewne kilka osób odejdzie samo albo i nie (samo :-)) z Rzepy. Stawiałbym na Bertolda Kittla i Annę Marszałek – znanych dziennikarzy śledczych. Jeśli powstanie sejmowa Komisja ds. Mediów, to z pewnością jej uczestnicy zrobią wszystko, aby udowodnić, że dwójka tych dziennikarzy miała kontakty ze służbami specjalnymi. Nie ma tu znaczenia czy były to kontakty dopuszczalne, czy niedopuszczalne. Nawet średnio rozgarnięta w sprawach mediów osoba wie, że jeśli ktoś pisze, że „gazeta zdobyła informacje”, to na pewno nie znalazła jej w wynikach podawanych przez Googla:-). Mówiąc wprost, ktoś jej to podał na tacy, a rolą dziennikarza śledczego jest wtedy „wydrążenie” tematu. Tak było w przypadku afery Watergate (pamiętacie Głębokie Gardło?) tak też jest w przypadku największych afer jakie ujawniły w ostatnich latach media.

Orkli zarzuty Komisji wobec dziennikarzy Rzepy na pewno byłoby nie na rękę, więc zapewne będzie chciała wyczyścić pole. Stąd też wybór tymczasowego redaktora naczelnego w postaci Pawła Lisieckiego. Będzie nim tak długo, jak długo PiS – a mówiąc szerzej zwolennicy lustracji – będą przy władzy.

I tak znów potwierdziło się stare jak świat powiedzenie: Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Gauden podobnie jak Wildstein – poległ za poglądy. Amen.