1 min read

Lobby zydowskie i Michalkiewicz

Jeszcze nie umilkły echa felietonu Stanisława Michalkiewicza na temat lobby żydowskiego, które żąda od Polski ogromnych, wielomilardowych odszkodowań za mienie pozostałe po ofiarach Holocaustu a już jest następna sensacja: dwóch amerykańskich profesorów oskarzyło lobby żydowskie w USA o to, że kieruje polityką Stanów Zjednoczonych tak aby działała w interesie Izraela.

Obydwie sprawy są o tyle ciekawe, że felieton Michalkiewicza jest nie tyle antysemicki co głupi. Wbrew temu co sugeruje Agnieszka Kublik w Gazecie Wyborczej, Michalkiewicz posługując się okresleniem „Przedsiębiorstwo Holocaust” wcale nie naigrywał się z ofiar Holocaustu, tylko raczej użył niesmacznych okresleń. Wbrew temu co sugeruje Kublik, w rozmowie z Tadeuszem Cymańskim , felieton Michalkiewicza nie był śmieszny. Był wręcz ponury i niesmaczny. Jakby w odpowiedzi na ten felieton i mała aferkę, PAP podał informację, a za nią polskie portale, że dwóch amerykańskich profesorów zarzuciło lobby żydowskiemu, że działą w interesie Izraela, a nie Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy to jest prawda i trudno oczekiwać od lobbysty, by działał w innym interesie, niż swoich mocodawców. Taką w końcu ma robotę. I o co cała ta afera ze średnim felietonem Michalkiewicza i sprawą lobby żydowskiego? Profesorów poparł guru alterglobalistów prof. Noam Chomsky. Warto poczytać dyskusję na ten temat w prasie amerykańskiej. Pouczająca lektura.