5 min read

Agorze puszczają nerwy

Strach ma wielkie oczy i Agora czyni ruchy, których jeszcze niedawno nikt by się po niej nie spodziewał. Nie dość, że odeszli najlepsi dziennikarze i pracownicy, to jeszcze Axel Springer wyraźnie bez respektu podchodzi do walki z Gazetą Wyborczą. Walki, którą w imieniu AS prowadzić będą głównie ludzie wykształceni przez…Gazetę Wyborczą.

Niewątpliwie Agorze puszczają nerwy i to wyraźnie. W dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej Zarząd firmy w specjalnym komunikacie poinformował, że od 14 kwietnia obniża cenę Gazety do 1,5 zł, czyli tyle samo co wchodzący na rynek „Dziennik” Axel Springer.

Pal sześć samą obniżkę, ale treśc komuniukatu pokazuje drugą – tę niewątpliwie straszną – twarz Agory. W komunikacie czytamy rzeczy, których jeszcze niedawno nikt by się po politycznie poprawnych aż do bólu agorowcach nie spodziewał:

Koncern Axel Springer, prawdopodobnie obawiając się, że niemiecki

format trudno przyjmie się na rynku silnie zakorzenionych gazet

rodzimych, rozpoczął agresywną wojnę cenową. Ten niemiecki koncern

zdobył doświadczenie rynkowe głównie w segmencie tabloidów, gdzie

wprowadził drastyczne obniżanie ceny jako dominujący sposób walki o

sprzedaż.

„niemiecki format” i „niemiecki koncern”, wyraźnie boli. Zarząd Agory nadal wydaje się, że sprawuje rządy dusz nad czytelnikami, że może jeszcze wpływać na opinię publiczną, grając np. niemieckimi fobiami, któe nawiasem mówiąc tak wyraźnie jeszcze niedawno zwalczał. Wyobraźmy sobie jednak sytuację, że w swoim komunikacie prasowym np. Axel Springer albo Passauer pisze o Agorze, że „ten z kierownictwem pochodzenia żydowskiego koncern„. Głosów oburzenia byłoby pewnie bez liku. Aaaadddaaammm Miiichchchniiik, Piotr Pacewicz oraz Helena Łuczywo zapewne zwołaliby konferencje i zarządali przykładnego ukarania winych. A sprawa „tego niemieckiego koncernu” zapewne będzie miała inny przebieg. Kilka autorytetów nie tyle dla pieniędzy ile z głupoty pewnie podpisze list w sprawie strat jakie Polska może ponieść w wyniku „strategii supermarketowej” stosowanej przez „ten niemiecki koncern”. Wydrukuje to Gazeta Wyborcza, pogada o tym niezawodna (dla Agory) Monika Olejnik.

Najważniejsza opinia publiczna

Dziennikarze zadają sobie oczywiście pytanie: czy i na ile uda się „Dziennikowi” Axla Springera odebrać rynku Gazecie Wyborczej? Cytowani m.in. przez Wirtualne Media analitycy twierdzą, że „Dziennik” nie będzie zagrożeniem dla Gazety Wyborczej takim, jakiego można się było spodziewać. Hm, oczywiście, patrząc na to z finansowego punktu widzenia, to 150 tys. nakład „Dziennika” jest nieporównywalny z 450 tys. Gazety Wyborczej. Rzeczywiście taki nakłąd wskazywałby na to, że „Dziennik” uderzy prędzej w „Rzeczpospolita” niż Wyborczą. Analitycy przewidywali również, że znowu stracą lokalne gazety, których czytelnicy po raz kolejni zostaną wyciągnięci (poprzednio przez Fakt) do nowej gazety.

Moja opinia jest zgoła inna. Agora i Gazeta Wyborcza mają się czego bać. Nie chodzi tu bynajmniej o cenę czy nakład. Nawiasem mówiąc zarzuty dotyczące „strategii supermarketowej” AS są chybione. Jeśli chodzi o ścisłośc, to wojnę cenową zaczęła Agora, która teraz jak zwykle próbuje odwrócić kota ogonem i zrzucić winę na przeciwnika, wprowadzając prenumeratę teczkową w której egzemplarz Gazety kosztuje złotówkę. Gazeta Wyborcza boi się utraty wpływów i to głównie na opinię publiczną. Wyraźnie widać to w zmianie polityki redakcyjnej, któa dopuszcza już teksty mówiące o tym, że w Holandii coraz więcej ludzi ma dość politycznej poprawności szczególnie wobec imigrantów. Poskromieni zostali hunwejbini Gazety na przykład broniący wszystkiego co żydowskie jak Stalin socjalizmu – Dawid Warszawski. Jedyne co się nie zmieniło to walka z ideologicznym wrogiem czyli koalicją Radia Maryja i PiS. Jednak i to zapewne trochę ucichnie, wobec potrzeby skonsolidowania sił na walce ze śmiertelnym zagrożeniem jakim jest „Dziennik”.

Trzeba pamiętać, że dla Gazety opiniotwóczość, mocno zresztą od czasu afery Rywina nadszarpnięta jest ostatnią rzeczą, która jej została. Praktycznie żaden z projektów Agory się nie udał, przynosząc wielomilionowe straty. Przykłądy: inwestycja w Canal+, sklep internetowy tworzony z ComputerLandem, gazeta Nowy Dzień.

Gazeta wyborcza prowadziła najgłupszą z możliwych politykę kadrową i teraz przyjdzie jej za to zapłacić. To paradoks, bo teraz przYdaliby się jej wierni, doświadczeni i profesjonalni pracownicy. Tymczasem Agora swoją polityką praktycznie pozbyła się takich ludzi, któzy dziś tworza projekty z powodzeniem konkurujące z Agorą czy jej politycznymi przyjaciółmi. Oczywiście w Agorze pozostało trochę ludzi, którzy mają olbrzymie doświadczenie, ale spora część zespołu to oportuniści, którym tak jest wygodnie i boją się zmian, ludzie któzy dla Agory robili rzeczy, któych dziennikarz robić nie powinien, a więc są spaleni na rynku, albo nowi pracownicy, któych po prostu trzeba wiele nauczyć. Jest jeszcze doświadczona kadra kierownicza, która wielokrotnie

swoimi posunięciami udowodniłą, że się do tego nie nadaje.

Najbliższe kilka miesięcy będzie z punktu widzenia ukłądu na rynku decydujące. Scenariuszy może być kilka:

  • Axel Springer jak Zerwikaptur chce zadać jeden cios, ale dwóm przeciwnikom. Osłabi pozycję „Rzeczpospolitej”, zabierając jej czytelników, którzy nie są księgowymi albo prawnikami (pytanie, czy Rzeczpospolita ma jeszcze takich czytelników, czy też kupowana jest tylko przez tych, któzy dokłądnie czytają żółte strony). Następnie po kilku miesiącach przejdzie do ataku na Agorę.
  • AS bezpośrednio uderzy w Agorę podejmując walkę na polu dodatków i gadżetów. To raczej mało prawdopodobne, ale możliwe.
  • AS po prostu wejdzie na rynek i zrobi wszystko (ale nie rozdawanie gadżetów) by uzyskać zakładany nakład. W tym czasie Agora albo będzie musiałą łożyć olbrzymie pieniądze na gadżety, albo odpuści i spadnie jej nakład. Tak czy owak, w przeciągu roku-dwóch, nakłady obydwu gazet powinny się do siebie zbliżyć.

Rynek lokalny wbrew zapowiedziom analityków tylko na tym skorzysta. Dlaczego? Po pierwsze zajęci sobą główni gracze nie będą mieli ani czasu ani pieniędzy na walkę o lokalny rynek. Po drugie – przynajmniej na razie AS – nie ma w planie dodatków lokalnych. Agora prędzej czy później będzie musiałą zrobić swoisty „rachunek sumienia” i kto wie, czy wówczas okaże się, że dodatki lokalne są za drogie w stosunku do zysków jakie ze soba niosą. Mówiąc wprost spodziewam się, że w ciągu najbliższych roku, może dwóch Agora po prostu zacznie zamykać oddziały lub zmniejszać je do rozmairów niewielkich redakcji i rozbudowanych biur ogłoszeń. Lokalne wydania Gazety moga z powodzeniem być w internecie (w wersji rozbudowanej) i w papierze w wersji minimalnej.

Możliwia jest jeszcze strategią dalszego zaciskania pasa. Jednak redakcje lokalne nie są już w stanie tego znieść, a w ogólnopolskiej trzeba gonić rynek, bo inaczej nawet najwierniejsi z wiernych odejdą…do przeciwników.