5 min read

iThink czyli o tym, że pisać każdy może

Na blogu ekhil.net znalazłem informację o nowym polskim serwisie iThink.pl (tamże jest też ocena serwisu). Zainteresował mnie, bo to polska próba stworzenia dziennikarstwa obywatelskiego. Dobrze, że beta bo niektórym autorom piszącym w iThink przydałoby się nie tyle „think” ile doświadczenie i sporo praktyki.

Idea jest prosta: my – to znaczy twórcy iThink.pl udostępniamy Ci narzędzia, a Ty – internauto – możesz tworzyć i udostępniać własne artykuły, filmy czy pliki audio. Serwis w założeniu jest miejscem, gdzie nieskrępowani cenzurą, politycznymi naciskami i innymi ograniczeniami charakterystycznymi dla tradycyjnych mediów, internauci moga publikować swoje dzieła. Pomysł jak najbardziej godny pochwalenia, bo nie było jeszcze – o ile się nie mylę – takiego serwisu w polskiej sieci, a i na świecie takich przedsięwzięć jest niewiele. Teoretycznie to raj dla różnej maści grafomanów, których dzieła gdzie indziej nie miałyby szans zobaczyć światło dzienne. Zdają sobie z tego sprawę autorzy, którzy stworzyli oryginalny – chociaż moim zdaniem przynajmniej na razie – mało skuteczny system oceny wartości artykułów. System polega na tym, że wybrane osoby spośród użytkowników iThink akceptują lub nie, zaproponowane przez internautów dzieło. Autorom (serwisu) zależy na tym, aby pojawiały się w nim jak najbardziej wartościowe i rzetelne materiały. No i na koniec ważne (bo później zapomnę 🙂 ): artykuły posegregowane są tematycznie. Wybierany jest też artykuł tygodnia. Tyle tytułem krótkiego opisu.

Przeglądnąłem – przyznam dość pobieżnie – teksty, które znajdują się na iThink i o ile samej idei jako fascynat dziennikarstwa obywatelskiego goraco przyklaskuję, o tyle co do jakości tekstów, a tym samym systemu akceptacji lub odrzucania materiałów mam spore zastrzeżenia.

Weźmy pierwszy z brzegu artykuł tygodnia (czyli jak rozumiem najlepszy!!!): Maszynki, wycieraczki i zbożowe cepy. Już po przeczytaniu leadu każdy redaktor skrzywi się i ręka go zaświerzbi, aby go usunąc (oczywiście lead, a nie autora :-)), napisać od nowa albo co najmniej przeredagować:

Samoobrona nie będzie maszynką do głosowania – mówił przy okazji podpisywania paktu stabilizacyjnego Andrzej Lepper. Wystarczyło mu stanowisko wicepremiera, aby zmienił zdanie.


Dalej niestety jest już coraz gorzej. Nie dośc, że początek jest kompletnie bez pomysłu, to autor popełnił chyba wszystkie z grzechów dziennikarskich: brak w niektórych miejscach źródeł, błędy stylistyczne, kompozycyjne. Jakie? Proszę bardzo:

Wszystko wskazuje na to, że wicepremierów będziemy mieć trójkę. Nie liczmy jednak na Świętą Trójcę, ani nawet Trzech Muszkieterów, bo towarzystwo jest od dawna skłócone.

Szyk w pierwszym zdaniu jest tak przedstawiony, że gdyby autor przeczytał go sobie na głos (co jest standardowym zachowaniem większości dziennikarzy), to od razu usłyszałby stylistyczny zgrzyt. Dalej. Nie bardzo wiadomo po co jest odwołanie do Świetej Trójcy czy Trzech Muszkieterów (nawiasem mówiąc o ile pisanie o Świętej Trójcy z dużej litery jest uzasadnione, to nie bardzo rozumiem dlaczego Trzech Muskieterów w ten sam sposób uhonorowano? ). Rozumiem, że chodziło o zgodność pomiędzy trzema osobami, ale już w następnym akapicie dowiadujemy się, że jedną z tych postaci w owej trójcy jest wicepremier Zyta Gilowska (nie podaje się samych nazwisk, a szczególnie w sytuacji gdy dane nazwisko pada po raz pierwszy w tekście!!!), która oczywiście jest kobietą :-). Autor pisze o Lepperze per „nowy”, ale o tym, że chodzi o Leppera, czytelnik właściwie powinien się domyśleć.

Później w tekście jest tzw. słowotok, czyli autor pisze właściwie wszystko co na ten temat wie lub znalazł w internecie.

Artykuł okraszony jest dwoma zdjęciami Andrzeja Leppera. Zakładam, że ich autorem nie jest autor tekstu, a więc mamy tu do czynienia ze złamaniem prawa autorskiego. Dlaczego? Bo przyjmując założenie, że serwis iThink jest prasą (mocno dyskusyjne), to autor ma prawo umieścić zdjęcie osoby publicznej, w kontekście jego działalności publicznej, ale na Boga, zawsze musi podać autora zdjęcia, publikacji czy fragmentów publikacji!

To nie jedyny tekst, który w sposó negatywny przykuł moją uwagę. Innym jest artykuł z serwisu Studentnews.pl – Kondycja – zadbaj o nią!. Sorry za złośliwość, ale to jest na poziomie szkoły podstawowej. Autor(ka) pisze takie komunały, że aż się niedobrze robi. Omawia kilka dyscyplin sportu, które można uprawiać po to aby poprawić kondycję. Większośc zawartych w tekście informacji sprowadza się do tego, że jak chcesz biegać, to kup sobie dobre buty (a co to znaczy dobre buty? Czy to buty które kosztują 500 zł, czy takie za 200 zł?). Biegaj po trawie a nie po betonie czy asfalcie etc. Jest tez kilka kwiatków językowych jak np. teza o tym, że organizm konsumuje kalorie 🙂 Właściwie nie bardzo wiem jaki jest cel napisania tego artykułu? Bo przecież każdy, nawet osoba, która nie uprawia żadnej aktywności wie, że można poprawić kondycję pływając, biegając czy jeżdząc na rowerze. Problem leży w tym, którą dyscyplinę sobie wybrać, jak zacząć, na co zwrócić uwagę i gdzie się zwrócić o radę (jest pełno społeczności internetowych biegaczy, cyklistów czy triatlonistów).

Nie z wszystkim autorami iThink jest tak źle. Znalazłem też teksty, które wskazują, że ich autorzy jak np. Anna Poszepczyńska jeśli nawet nie mają jeszcze sporego doświadczenia, to przynajmniej Bozia dałą im tę iskrę talentu no i przedewszystkim pomysł na teksty. Poszepczyńska potrafi konstruować leady – co jest problemem w tekstach wielu autorów – publikujących w iThink. Zdarzają jej się pewne chropowatości jak np. zdanie:

Należy pamiętać, że oba zespoły nie wystąpiły w najsilniejszych zestawieniach

No bo po co to „Należy pamiętać(…)”? Wystarczyło zacząc zdanie od „Oba zespoły nie wystąpiły(…)” i byłoby to samo, a jednak bardziej elegancko. W sumie to jednak drobnostki. Jej teksty są też ciekawe i w sumie poprawne kompozycyjnie. Autorka potrafiła sobie nawet poradzić z relacją z meczu!

Wracając do samego serwisu. Pomysł dobry, tyle, że jego wykonanie nieco nie przemyślane. Jak słusznie autorzy serwisu zauważają, problemem internetowego pisarstwa jest jakość i rzetelność tekstów. System ocen zaproponowany przez iThink może byłby na to panaceum pod wszakże dwoma warunkami: osoby oceniające musiałyby mieć odpowiednie umiejętności i doświadczenie oraz istniałaby możliwość redagowania tekstów (coś na kształt Wiki). W przeciwnym razie nawet jeśli jest dobry tekst, a tylko jego fragment jest zły, to właściwie nic nie można zrobić. A przecież łyżka dziekciu potrafi zupełnie zepsuć beczkę miodu.

Reasumując: pomysł dobry i tylko mu przyklasnąć, a jak to zwykle bywa, czas pokaże czy autorom serwisu uda się osiągnąć zamierzone cele czyli wiarygodność i rzetelność tekstów. Będę trzymał kciuki.