6 min read

Ctrl X, Ctrl V – nowy artykuł będę miał!

Krzysztof Urbanowicz zarzucił Wirtualnym Mediom nie tylko nierzetelne, ale również nietyczne i niezgodne z prawem postępowanie. Sprawa plagiatu, czy mówiąc łagodniej niezgodnego z prawem autorskim wykorzystania cudzego utworu przez Wirtualne Media jest dyskusyjna – o czym poniżej.

Artykuł Urbanowicza wywołał sporą dyskusję na temat tego, co wolno a czego nie wolno w myśl Prawa autorskiego? W odpowiedzi na to, Urbanowicz zapytał o opinię ekspertów. Szkoda, że poruszono w tym ciekawym quasi wywiadzie tak mało, bo problemów na styku Prawa autorskiego czy prasowego jest zarówno w prasie jak i internecie sporo.

Wirtualne Media to w dużej mierze serwis, który w mojej nomenklaturze nazywam „pasożytniczym”. Jak pasożyt Wirtualne Media w wielu wypadkach korzystają z cudzych zasobów i pracy. Do zdefiniowania tego typu serwisów doskonale nadaje się definicja ektopasożyta z Wikipedii

Posłuże się tu nieco zmodyfikowaną 🙂 (moje dopiski pogrubioną kursywą) definicją z Wikipedii:

Pasożyt zewnętrzny (ektopasożyt) – (gr. ektós – na zewnątrz) – organizm cudzożywny (korzystający z cudzych informacji), żyjący na powierzchni innego organizmu (działający w przestrzeni medialnej) i żywiący się jego płynami ustrojowymi lub elementami pokrycia (korzystający z informacji, artykułów i innych elementów innych mediów). Ektopasożyty mają różne przystosowania ułatwiające im korzystanie z tego źródła pokarmu (dostęp do informacji innych mediów czerpią z wersji papierowych, albo internetu) i swoiste substancje przeciwdziałające krzepnięciu pobieranych substancji (niektóre przepisy Prawa autorskiego). Wiele pasożytów przenosi zarazki (popełnia błędy wynikające z braku dostępu do prawdziwych źródeł informacji podanej przez inne media).

Serwisy mniej lub bardziej pasożytnicze w sprytny sposób obchodzą prawo (przynajmniej tak im się wydaje). Prawo to, to tzw. Prawo Cytatu, które określają artykuły od 25 do 29 Prawa autorskiego. Mówią ono, że:

Art. 25.

  1. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:

  2. 1) już rozpowszechnione:

    a) sprawozdania o aktualnych wydarzeniach,

    b) aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub

    religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze

    rozpowszechnianie jest zabronione,

    c) aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie,

  3. 2) krótkie wyciągi ze sprawozdań i artykułów, o których mowa w pkt 1 lit. a) i b),

  4. 3) przeglądy publikacji i utworów rozpowszechnionych,

  5. 4) mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach; nie upoważnia to jednak do publikacji zbiorów mów jednej osoby,

  6. 5) krótkie streszczenia rozpowszechnionych utworów.

  7. Za korzystanie z utworów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. b) i c), twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

  8. Rozpowszechnianie utworów na podstawie ust. 1 jest dozwolone zarówno w oryginale, jak i w tłumaczeniu.

  9. Przepisy ust. 1-3 stosuje się odpowiednio do publicznego

udostępniania utworów w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp

w miejscu i czasie przez siebie wybranym, z tym że jeżeli wypłata

wynagrodzenia, o którym mowa w ust. 2, nie nastąpiła na podstawie umowy

z uprawnionym, wynagrodzenie jest wypłacane za pośrednictwem właściwej

organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami

pokrewnymi.

Art. 26.

Wolno w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach przytaczać utwory

udostępniane podczas tych wydarzeń, jednakże w granicach uzasadnionych

celem informacji.

Art. 27.

Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub

prowadzenia własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w

oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze

fragmentów rozpowszechnionego utworu.

Art. 28.

Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:

1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych,

2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy

rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony

własnych zbiorów,

3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za

pośrednictwem końcówek systemu informatycznego (terminali) znajdujących

się na terenie tych jednostek.

Art. 29.

  1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki

rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie

uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami

gatunku twórczości.

  1. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać

rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w

podręcznikach i wypisach.

2 1

. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione

drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach.

  1. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 2 1 , twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Jasno z tego wynika, co pośrednio podkreslają też eksperci Urbanowicza, że w zasadzie w większości wypadków autorowi NALEŻY SIĘ WYNAGRODZENIE za opublikowany utwór, jego fragment lub…opracowanie tzw. utworu zależnego. W tym ostatnim przypadku pogrzebany jest przysłowiowy pies. Jeśli bowiem Wirtualne Media mają umowę z agencjami prasowymi (np. Reuteresm) i innymi mediami (np. gazetami) na korzystanie z ich utworów, to oczywiście postępują zgodnie z prawem autorskim. Jeśli jednak nie mają, to z pewnością to prawo zaróno Wirtualne Media jak i niektóre inne serwisy internetowe (ogromna większość) po prostu łamią.

Niestety Urbanowicz nie pociągnął jak się to mówi w żargonie dziennikarskim tematu i nie zapytał o kilka innych dość ważnych rzeczy. Poruszył co prawda wątek autrostwa opracowań, ale szkoda, że nie zapytał o opinię ekspertów w tej konkretnej sprawie.

Jeśli już mamy na tapecie Wirtualne Media, to weźmy pierwszy z brzegu przykład z tego serwisu czyli notkę pt. Prezes Dworak dał zarobić

Notka praktycznie w całości oparta jest na cytatach lub omówieniu artykułu z Życia Warszawy, którego autorka – Dorota Kania – ujawniła jak to Prezes Dworak na kilka dni przed spodziewanym odejściem podpisał umowy z kilkoma dyrektorami, co spowoduje, że zapewne po nominacji nowego prezesa TVP, firma ta będzie musiała im wypłacić odszkodowanie.

W podpisie tej niewielkiej notki w Wirtualnych Mediach jako autor podane jest tylko źródło – czyli Życie Warszawy oraz osobnik o inicjałałach „kk”. Taka notka rodzi we mnie następujące pytania:

  • Jaki jest wkład autora „kk” w całość utworu? Podejrzewam, że żaden, albo minimalny np. dopisanie zdania, że ktoś tam pełnił jakąś funkcje. Już zresztą pobieżna analiza tekgo tekstu pokazuje, że mamy do czynienia nawet nie tyle z opracowaniem, co w wielu przypadkach przepisaniem całych zdań z oryginału, albo z minimalną zmianą oryginalnych zdań Doroty Kani.
  • autorem artykułu nie jest „życie warszawy” (pisownia oryginalna), tylko osoba, która podpisała się w Życiu Warszawy” swoim imieniem i nazwiskiem lub inicjałami. (W tym akurta konkretnym wypadku Dorota Kania)

Kiedy mamy do czynienia z tak dużym wkładem własnym, że osobnik o inicjałach „kk” miał prawo podpisać się jako współautor pod tekstem? Moim zdaniem wtedy, kiedy jego wkład miał cechy utworu w myśl prawa autorskiego. Czy tak było nie wiem (choć gorąco w to wątpie – na podstawie pobieżnego porównania obydwu artykułó), bo nie mam stu procenotwej pewności co dopisał w opracowaniu artykułu Życia Warszawy.

Sprawa autorstwa jest dla mnie prosta jak przysłowiowy drut. Otóż autorka artykułu (oryginalnego) w Życiu Warszawy w myśl umowy (o pracę lub o dzieło) odszpredała prawo do materialnych praw autorskich na rzecz redakcji. Jednakże – i tu uwaga – NIE ZRZEKŁA SIĘ PRAWA DO AUTORSTWA SWOJEGO TEKSTU i to z prostej przyczyny: Prawo autorskie zabrania takiej sytuacji i to nawet jeśli by autorka koniecznie tego chciała!!!

W tym konkretnym więc przypadku z pewnością Wirtualne Media – moim skromnym zdaniem – minęły się z odpowiednimi przepisami Prawa autorskiego nie wymieniając jako autora, rzeczywistej autorki artykułu z Życia Warszawy.

Może być oczywiście sytuacja, że Wirtualne Media zawarły umowę z Życiem Warszawy, w myśl której jako autora (opracowań) podawane jest właśnie Życie Warszawy. Oczywiście byłoby to z kolei złamanie przez Życie Warszawy Prawa autorskiego.