8 min read

Czy Interia beknie za Pawluśkiewicza?

Znany krakowski kompozytor Jan Kanty Pawluśkewicz żąda przeprosin i bardzo wysokiego odszkodowania od portalu Interia.pl – informuje krakowski dodatek Gazety Wyborczej. Sprawa jest precedensowa i dotyczy ochrony dóbr osobistych, a szerzej odpowiedzialności portalu za treści pojawiające się na jego stronach.

Według informacji gazety, krakowskiego kompozytora oburzyła informacja podana przez Interię o tym, jakoby w jego domu znajdowała się tzw. złodziejska „dziupla”, w której przechowywane były i rozmontowywane kradzione samochody. Według gazety informację tę portal podał za „jedną z komercyjnych stacji”. Że chodzi tu o RMF FM jest raczej oczywiste :-), ale o tym na końcu.

Kompozytor ma pretensje głównie o kilka stwierdzeń m.in. to, że w artykule stwierdzono, że dziupla znajdowałą się w „jego domu”, w którym nawiasem mówiąc od dawna nie mieszka, a nawet nie jest jego własnością, oraz, że w tekście podano jego imię i nazwisko. Padła też sugestia, że zostanie przesłuchany przez Policję i „na razie nie wiadomo, czy zostaną mu przedstawione zarzuty”. Wszystko to sugeruje niedwuznacznie, że mógł on w tym procederze uczestniczyć. Artysta miał tez pretensje o to, że pod artykułem znajdowały się liczne niezbyt miłe dla niego komentarze internautów. Za to wszystko Jan Kanty Pawluśkiewicz domaga się według informacji Gazety Wyborczej „kilkuset tysiecznego odszkodowania” oraz przeprosin. GwK podaje również, że doszło do rozporawy ugodowej, ale bez skutku – czyli mówiąc wprost strony nie zdołały się porozumieć, a więc można domniemywac, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Czy będzie precedens?

Sprawa może być precedensowa i mieć spory wpływ na politykę informacyjną portali. Dotychczas bowiem portale zakładały, że nie odpowiadają za informacje umieszczone na ich stronach, gdyż w dużej mierze pochodzą one od partenrów portali np. agencji prasowych czy czasopism. Interia, której jednym z udziałowców jest radio RMF FM z pewnością ma umowę pozwalającą korzystać z serwisu RMF FM. Zresztą widać to naocznie na stronach portalu, który często korzysta z informacji dźwiękowych radia, a także z jego serwisu informacyjnego. Pytanie zatem: dlaczego Jan Kanty Pawluśkiewicz nie skarży RMF FM – które najprawdopodobniej było źródłem tej informacji? Powody moga być dwa: po pierwsze być może artysta nie dysponuje dźwiękowym zapisem tej informacji, a w przypadku Interii ma zrzuty ekranu, albo być może w newsroomie Interia.pl dokonano zmian i wprowadzono elementy, których nie było w informacji RMF. Trudno to sprawdzić, bo informacja o „dziupli” w domniemanym domu Jana Kantego Pawluśkiewicza nie ma już ani na stronach Interii ani RMF FM.

Bardzo prawdopodobna przegrana Interii spowoduje powstanie precedensu w polskim internecie. Dotychczas portale i serwisy internetowe dbając o szybkość a nie jakość informacji podawały informacje bez ingerencji w jej treść. Jeśli Jan Kanty Pawluśkiewicz wygra, wówczas można się spodziewać całej lawiny pozwów wobec portali i serwisów internetowych.

Jest też sprawa komentarzy – często obraźliwych i po prostu głupich, które pojawiają się w polskim internecie. Do niedawna jeszcze portale praktycznie puszczały je bez żadnej ingerencji (wśród młodziezy istnieje nawet slangowe powiedzenie „nie onetuj”, czyli mówiąc wprost „nie pierd…”), zasłaniając się fałszywie pojmowaną wolnością wypowiedzi albo technicznymi problemami z „cenzurowaniem” forów dyskusyjnych. Wielokrotnie w rozmowie z przedstawicielami Interii czy Onetu słyszałem, że wystarczającym zabezpieczeniem prawnym portali jest zastrzeżenie w myśl którego, portal nie odpowiada za treść komentarzy internautów. Od ubiegłego roku sytuacja jednak uległa zmianie i dziś zarówno Onet jak i Interia posiadają zespoły moderatorów, które po prostu dopuszczają lub nie komentarze internautów.

Koniec wolności wypowiedzi?

Jeśli Jan Kanty Pawluśkiewicz wygra proces o ochronę dóbr osobistych i udowodni, odpowiedzialność portalu za treści, wówczas z pewnością ta kontrola zostanie jeszcze bardziej zaostrzona. Ma na to duże szanse, jeśli uda mu się udowodnić, że portal w rzeczywistości pełni rolę wydawcy.

W mojej opinii Jan Kanty Pawluśkiewcz z pewnością wygra sprawę, pytanie jest tylko czy ostatecznie skazanym będzie Interia.pl czy Interia.pl i RMF FM. Raczej wątpliwie jednak, aby otrzymał tak wysokie odszkodowanie (nieoficjalnie mówi się o blisko 500 tys. złotych).

Na marginesie i jako ciekawostkę warto poruszyć sprawę podania tej informacji w GwK. Gazeta informuje, że informację tę co ważne, Interia.pl podała opierając się na wiadomości z jednej z „komercyjnych stacji radiowych”. Chodzi oczywiście o RMF FM, którego nazwa z niezrozumiałych dla czytelnika, ale zrozumiałych dla znawców mediów nie podano. Dlaczego? Otóż nie jest tajemnicą, że jeszcze do niedawana stosunki pomiędzy Gazetą Wyborczą a RMF były, że się tak wyraże letnie. Rozgłośnia, a głównie jej prezes Stanisław Tyczyński miał pretensję do Gazety za to, że skrytykowała skandaliczną organizację „Inwazji Mocy” imprezy promocyjnej RMF FM. Szczególnie chodziło o krakowski koncert niemieckiej grupy Scorpions podczas którego organizatorzy nie mogli zapanować nad chaosem spowodowanym olbrzymią ilością widzów (mówi się nawet o blisko milionie). Zniszczone autobusy, straty miasta zostały opisane przez Gazetę Wyborczą w tekście ówczesnego czołowego krytyka muzycznego [Znany krakowski kompozytor Jan Kanty Pawluśkewicz żąda przeprosin i bardzo wysokiego odszkodowania od portalu Interia.pl – informuje krakowski dodatek Gazety Wyborczej. Sprawa jest precedensowa i dotyczy ochrony dóbr osobistych, a szerzej odpowiedzialności portalu za treści pojawiające się na jego stronach.HUGOMORE42

Według informacji gazety, krakowskiego kompozytora oburzyła informacja podana przez Interię o tym, jakoby w jego domu znajdowała się tzw. złodziejska „dziupla”, w której przechowywane były i rozmontowywane kradzione samochody. Według gazety informację tę portal podał za „jedną z komercyjnych stacji”. Że chodzi tu o RMF FM jest raczej oczywiste :-), ale o tym na końcu.

Kompozytor ma pretensje głównie o kilka stwierdzeń m.in. to, że w artykule stwierdzono, że dziupla znajdowałą się w „jego domu”, w którym nawiasem mówiąc od dawna nie mieszka, a nawet nie jest jego własnością, oraz, że w tekście podano jego imię i nazwisko. Padła też sugestia, że zostanie przesłuchany przez Policję i „na razie nie wiadomo, czy zostaną mu przedstawione zarzuty”. Wszystko to sugeruje niedwuznacznie, że mógł on w tym procederze uczestniczyć. Artysta miał tez pretensje o to, że pod artykułem znajdowały się liczne niezbyt miłe dla niego komentarze internautów. Za to wszystko Jan Kanty Pawluśkiewicz domaga się według informacji Gazety Wyborczej „kilkuset tysiecznego odszkodowania” oraz przeprosin. GwK podaje również, że doszło do rozporawy ugodowej, ale bez skutku – czyli mówiąc wprost strony nie zdołały się porozumieć, a więc można domniemywac, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Czy będzie precedens?

Sprawa może być precedensowa i mieć spory wpływ na politykę informacyjną portali. Dotychczas bowiem portale zakładały, że nie odpowiadają za informacje umieszczone na ich stronach, gdyż w dużej mierze pochodzą one od partenrów portali np. agencji prasowych czy czasopism. Interia, której jednym z udziałowców jest radio RMF FM z pewnością ma umowę pozwalającą korzystać z serwisu RMF FM. Zresztą widać to naocznie na stronach portalu, który często korzysta z informacji dźwiękowych radia, a także z jego serwisu informacyjnego. Pytanie zatem: dlaczego Jan Kanty Pawluśkiewicz nie skarży RMF FM – które najprawdopodobniej było źródłem tej informacji? Powody moga być dwa: po pierwsze być może artysta nie dysponuje dźwiękowym zapisem tej informacji, a w przypadku Interii ma zrzuty ekranu, albo być może w newsroomie Interia.pl dokonano zmian i wprowadzono elementy, których nie było w informacji RMF. Trudno to sprawdzić, bo informacja o „dziupli” w domniemanym domu Jana Kantego Pawluśkiewicza nie ma już ani na stronach Interii ani RMF FM.

Bardzo prawdopodobna przegrana Interii spowoduje powstanie precedensu w polskim internecie. Dotychczas portale i serwisy internetowe dbając o szybkość a nie jakość informacji podawały informacje bez ingerencji w jej treść. Jeśli Jan Kanty Pawluśkiewicz wygra, wówczas można się spodziewać całej lawiny pozwów wobec portali i serwisów internetowych.

Jest też sprawa komentarzy – często obraźliwych i po prostu głupich, które pojawiają się w polskim internecie. Do niedawna jeszcze portale praktycznie puszczały je bez żadnej ingerencji (wśród młodziezy istnieje nawet slangowe powiedzenie „nie onetuj”, czyli mówiąc wprost „nie pierd…”), zasłaniając się fałszywie pojmowaną wolnością wypowiedzi albo technicznymi problemami z „cenzurowaniem” forów dyskusyjnych. Wielokrotnie w rozmowie z przedstawicielami Interii czy Onetu słyszałem, że wystarczającym zabezpieczeniem prawnym portali jest zastrzeżenie w myśl którego, portal nie odpowiada za treść komentarzy internautów. Od ubiegłego roku sytuacja jednak uległa zmianie i dziś zarówno Onet jak i Interia posiadają zespoły moderatorów, które po prostu dopuszczają lub nie komentarze internautów.

Koniec wolności wypowiedzi?

Jeśli Jan Kanty Pawluśkiewicz wygra proces o ochronę dóbr osobistych i udowodni, odpowiedzialność portalu za treści, wówczas z pewnością ta kontrola zostanie jeszcze bardziej zaostrzona. Ma na to duże szanse, jeśli uda mu się udowodnić, że portal w rzeczywistości pełni rolę wydawcy.

W mojej opinii Jan Kanty Pawluśkiewcz z pewnością wygra sprawę, pytanie jest tylko czy ostatecznie skazanym będzie Interia.pl czy Interia.pl i RMF FM. Raczej wątpliwie jednak, aby otrzymał tak wysokie odszkodowanie (nieoficjalnie mówi się o blisko 500 tys. złotych).

Na marginesie i jako ciekawostkę warto poruszyć sprawę podania tej informacji w GwK. Gazeta informuje, że informację tę co ważne, Interia.pl podała opierając się na wiadomości z jednej z „komercyjnych stacji radiowych”. Chodzi oczywiście o RMF FM, którego nazwa z niezrozumiałych dla czytelnika, ale zrozumiałych dla znawców mediów nie podano. Dlaczego? Otóż nie jest tajemnicą, że jeszcze do niedawana stosunki pomiędzy Gazetą Wyborczą a RMF były, że się tak wyraże letnie. Rozgłośnia, a głównie jej prezes Stanisław Tyczyński miał pretensję do Gazety za to, że skrytykowała skandaliczną organizację „Inwazji Mocy” imprezy promocyjnej RMF FM. Szczególnie chodziło o krakowski koncert niemieckiej grupy Scorpions podczas którego organizatorzy nie mogli zapanować nad chaosem spowodowanym olbrzymią ilością widzów (mówi się nawet o blisko milionie). Zniszczone autobusy, straty miasta zostały opisane przez Gazetę Wyborczą w tekście ówczesnego czołowego krytyka muzycznego]1 „Inwazja Niemocy” (niestety dostępny tylko w płatnym archiwum GW).

Od ubiegłego roku stosunki pomiędzy Gazetą Wyborczą a RMF FM wyraźnie się ociepliły. Zapewne niechcąc drażnić RMF FM, Gazeta Wyborcza postanowiła nie podawać informacji o źródle wiadomości z którego skorzystałą Interia.

To troche chowanie głowy w piasek i zamiatanie pod dywan – mówiąc językiem Adama M. 🙂 No ale cóż ce la vie 🙂