3 min read

Fakt się obudził

Ciekawie rozwija się sprawa olbrzymiego zaduśuczynienia, jakie Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny dziennika Fakt ma zgodnie z wyrokiem sądu zapłacić na rzecz Szpitala w Koninie. Wirtualne Media podają, że Axel Springer, wydawca Faktu wydał wczoraj wieczorem specjalne oświadczenie (cytat oświadczenia za WM):

– _W związku z opublikowanymi informacjami o wyroku w sprawie

mylnie podpisanej fotografii pana Stanisława Piguły zamieszczonej w

Fakcie, Axel Springer Polska informuje, że do tej pory nie dysponował

żadnymi informacjami o toczącym się w tej sprawie procesie, a wiedzę o

nim powziął dopiero dziś (16.05.2006 – red.) z enuncjacji prasowych._

_Pierwsze ustalenia wskazują na to, że Sąd nie powiadomił

redaktora naczelnego gazety Fakt ani wydawnictwa o wpłynięciu pozwu i

dalszym procesie sądowym. Dlatego w ocenie Axel Springer Polska

postępowanie sądowe w tej sprawie było wadliwe i odbyło się z

naruszeniem prawa do obrony. Kancelaria prawna reprezentująca redaktora

naczelnego i wydawnictwo podjęła już stosowne działania mające na celu

wstrzymanie wykonania wyroku i wyjaśnienie sprawy._

_Axel Springer Polska informuje również, że natychmiast po

stwierdzeniu pomyłki, tj. jeszcze w październiku 2005 r., dziennik

‚Fakt’ przeprosił pana Stanisława Pigułę, zamieszczając stosowną

publikację na łamach gazety_ (…)

Jestem wstrząśnięty, ale nie zmieszany :-).No cóż, każdy się broni jak umie :-). Oczywiście w to, że Sąd Okręgowy w Koninie nie próbował nawet poinformować redaktora naczelnego może uwierzyć jedynie kierownictwo Axel Springer i…ma do tego prawo. Ale w to, że wydano wyrok bez dania oskarżonemu nawet szansy przedstawienia swoich racji…takie rzeczy nawet w Fakcie się nie opisuje 🙂

Zapewne Grzegorz Jankowski redaktor naczelny Faktu po prostu miał ogromnego pecha i po prostu z tej całej masy korespondencji jaka na jego biurko trafiała przeoczył list z Sądu w Koninie.

Mogło być też tak, że złośliwa albo leniwa sekretarka po prostu chowała te listy i nie dostarczała redaktorowi naczelnemu.

A może ktoś zbiera „haki” na Jankowskiego i rekwiruje listy z Sądu w nadziei, że natrafi na jakiś skandal związany z redaktorem? Jak mówi młodzież HGW 🙂 (a właściwie powinno być CHGW 🙂 ).

Najprawdopodobniej było tak:

  • listy z Sądu przychodziły, ale kancelaria prawna, wiedząc, że sprawa jest ewidentna i przegrana, po prostu doradziła stary jak świat sposób czyli uniki.
  • Prawnicy AS sądzili, że sprawa przyschnie, a pozwanemu znudzi się i odpuści.

Co będzie dalej? Zapewne prawnicy AS odwołają się od wyroku, a z drugiej strony podejmą negocjacje z poszkodowanym. Gdyby negocjacje spełzły na niczym, wówczas dojdzie do drugiej rozprawy, na której będą starali się zaciemnić obraz procesu wprowadzania zdjęcia do wydania gazety. Okaże się, że winny jest np. system edycyjny, komputer, nieznany pracownik lub grupa pracowników lub jak to mówi młodzież HGW :-), no dobra, dobra już się poprawiam CHGW :-). No i sprawa skończy się jakimś większym przeproszeniem i drobną kwota jaką zapłąci redaktor naczelny.

Pomimo powyższych zastrzeżeń uważam, że tak wysoka kara a przede wszystkim dla redaktora naczelnego nie powinna mieć miejsca. Zdania raczej nie zmienie, bo to nie kwestia miłości do Faktu i Grzegorza Jankowskiego, ale kwestia prycypialna czyli wolności prasy i jej prawa do błędu. Amen.