4 min read

Jankowski bogatszy…

…przynajmniej na razie 🙂 i nie zapłaci 200 tys. złotych nawiązki, jaką nałożył na niego Sąd w Koninie za pomyłkowe umieszczenie zdjęcia redaktora naczelnego „Przeglądu Konińskiego”. Sprawa idzie w kierunku, który przewidywałem, czyli prawnicy Axel Springer starają się udowodnić, że postępowanie w tej sprawie było wadliwe i odbyło się z naruszeniem prawa do obrony. Czy będzie nowa „pomroczność jasna”?

Wirtualne Media opublikowały informację w której Michał Fijoł, rzecznik prasowy (a’propos uwaga dla redaktorów Wirtualnych Mediów. Okreslenie i funkcja „rzecznik prasowy” w języku polskim nie trzeba pisac aż z takim nabożeństwem i szacunkiem czyli z dużej litery! 🙂 ) Axel Springer Polska poinformował (wszystkie cytaty pochodzą z Wirtualnych Mediów):

24 maja Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie, w którym uchylił rygor natychmiastowej wykonalności wyroku zaocznego w sprawie z powództwa Stanisława Piguły, redaktora naczelnego tygodnika „Przegląd Koniński”, zwalniając tym samym Redaktora Naczelnego ‚Faktu’ z obowiązku natychmiastowej zapłaty zasądzonej kary 200 tys. zł

W kontekście mojej wcześniejszej notki o sprawie, ciekawe jest co dalej pisze rzecznik ASP:

W uzasadnieniu Sędzia uznał argumenty i wnioski Redaktora Naczelnego, iż dotychczas prowadzone postępowanie sądowe w tej sprawie było wadliwe i odbyło się z naruszeniem prawa do obrony, ze względu na niedoręczenie zawiadomień o terminie rozpraw. Sąd w wydanym postanowieniu wyraził również wątpliwości co do zasadności wyroku

Jednym słowem tak jak przewidywałem, sprawa wraca do punktu wyjścia. Mówiąc jezykiem relacji z bokserskiego ringu, Jankowski dostał w papę, padł, ale się podniósł. Jest zamroczony, ale próbuje jeszcze coś ugrać.

Trudno mu będzie zrzucić odpowiedzialność za tak ewidentną pomyłkę, tym bardziej, że prawdziwy sprawca całego zamieszania, czyli wydawca Tygodnika Konińskiego…nie został postawiony przed sądem. Hm, prowokacja jakby nie wyszła 🙂

Teraz pozostaje kwestia ustalenia jak do tego doszło. Moim zdaniem redaktor Jankowski jest na z góry straconej pozycji, bo TO ON W MYŚL PRAWA PRASOWEGO ODPOWIADA

za gazetę. Zapewne prawnicy ASP starają się porozumieć (o ile już się nie porozumieli) z poszkodowanym i po prostu zakonczyć sprawę polubownie.

Gdyby to się nie udało, wówczas będą pewnie kombinować, jak zdjąć odpowiedzialność z redaktora naczelnego. Może się okazać, że miał w chwili zamykania numeru „pomroczność jasną” albo inną chorobę, która uniemożliwiała mu właściwą ocenę sytuacji.

IMHO można by postawić tezę, że nawet inteligentny człowiek – a takim niewątpliwie jest Grzegorz Jankowski – czytając codziennie i dokładnie dziennik „Fakt” może po prostu cofać się w rozwoju lub nawet idiocieć :-), a więc należałoby uznać, że nie odpowiada za swoje czyny. Zresztą pewne znamiona niezrównoważenia można zauważyć w jego komentarzu na krytykę Wyborczej, po opublikowaniu w jednym numerze zdjęcia Benedykta XVI i zdjęć strajkujących lekarzy (cytat za Wirtualne Media):

Wyborcza” potraktowała sprawę strajku jako pretekst, by zaatakować redakcję, która strąciła ją z pozycji monopolisty

„Gazeta” nie ma już monopolu na opiniotwórczość, stąd jej frustracja

atakując „Fakt”, odreagowuje ona porażki „Nowego Dnia” i „Wysokich Obrotów”, zamiast sama starać się o ciekawe teksty

„Wyborcza” przyciąga czytelników darmowymi gadżetami, takimi jak filmy lub przepisy kulinarne, bo nie jest w stanie zaoferować im nic innego

Jeśli teksty o wielorybie w Wiśle, zdjęcie niewinnej osoby z obraźliwym (nie ma wyroku sądowego) napisem lub inne w stylu, że „babę zjadła pelargonia” są „ciekawymi tekstami”, to albo większość inteligentnych i wykształconych ludzi w tym kraju ma nieco inny gust niż Grzegorz Jankowski, albo Grzegorz Janakowski nie jest przy zdrowych zmysłach. Można Gazetę krytykować i nie lubieć za nadmierne politykowanie, sprzyjanie niektorym opcjom, a nawet za kilka błędów, ale nie za to, że chcą robić gazetę na porządnym dziennikarskim poziomie i nie zniżają się do poziomu „babę zjadła pelargonia”.

Wracając do merituum. Widzę tu jeszcze inne rozwiązanie: podstawienie kozła ofiarnego. Nie byłoby to jakieś specjalne novuum w polskiej prasie, bo (teraz nie znajdę źródła, ale to pewne) już przed wojną (II oczywiście 🙂 ) w krakowskim ICK było stanowisko dla osoby, któa szła do aresztu za dziennikarza, gdy ten popełnił błąd. ASP mógłby zreaktywować ten pomysł, a tym samym przyczynić się do zmniejszenia bezrobocia 🙂

No dość żartów. Ciekawy strasznie jestem, jak sprawy moga pójśc. W każdym razie ja nadal podtrzymuje swoje stanowisko, że bez względu na wszystko, Grzegorza Jankowskiego nie wolno karać kwotą 200 tys. złotych. Co innego wydawcę, czyli Axel Springer. Powinni za ten numer dostać 5 razy większą karę.