5 min read

Dziennik narusza, Tebe namierza, wywiad manipuluje

Tebe Tebe ważny temat, którym ostatnio sporo się zajmowałem pisząc tekst dla jednego z miesięczników, a mianowicie kwestię wykorzystywania materiałów z internetu w tzw. mediach tradycyjnych.Tomek właściwie ma pretensje o to, że autorzy korzystając na przykład z wypowiedzi na forach, mogą nimi dowolnie manipulować. Jak? Dobierając dowolny cytat a także nie podając źródła z którego pochodzi. Gdy nie ma źródłą, to czytelnik nie może sobie zobaczyć co pisali inni dyskutanci.

Tebe podaje dwa przykłady: tekstu Rafała Kalukina o Bronisławie Wildsteinie i wypowiedzi internautów drukowane w Dzienniku AS. Dziennik nie podał z jakiego forum pochodziły wypowiedzi. Pierwszy przykład trochę chybiony, bo Kalukin pisze jedynie, że na „forach zawrzało” (po ujawnieniu informacji, że Wildstein będzie prezesem zarządu TVP – przyp. sms). Bardziej zainteresował mnie – w kontekście mojego tekstu – przypadek drugi (ostatecznie nie dałem go do tekstu), bo to jawne naruszenie ustawy o Prawie autorskim. Dziennik podaje co prawda autorów wypowiedzi, ale nie podaje nazwy for(um)(ów) z których te wypowiedzi pochodzą. To jest tak, jakby autor cytował tekst jakiegoś dziennikarza, nie podając z jakiego artykułu pochodzi i w jakiej gazecie został opublikowany.

Sprawą cytowania z forów (podstawami prawnymi) zajmowałem się kilka lat temu, gdy nomen omen w Gazecie Wyborczej moja koleżanka zacytowała wypowiedź z Usenetu. Jego autor napisał do niej pełny oburzenia mail. Zarzucał, że Gazeta nie miałą prawa cytować jego wypowiedzi, a poza tym powinna była tę wypowiedź autoryzować.

Aby wyjaśnić sprawę zwróciłem się do profesorów Janusza Barty i Ryszarda Markiewicza z Uniwersytetu Jagiellońskiego, wybitnych specjalistów od prawa autorskiego. Wywiad na temat stosunku prawa autorskiego do internetu ukazał się w numerze 14 dodatku Komputer, Gazety Wyborczej 06 kwietnia 1999 roku.

Ze względu na przepisy prawa autorskiego nie mogę go przytoczyć w całości, ale mogę przytoczyć jego fragmenty 🙂

Stanisław M. Stanuch: Moja redakcyjna koleżanka przytoczyła tekście wypowiedź z grupy dyskusyjnej. Osoba, którą zacytowaliśmy (anonimowo – zakładając, że nie mamy upoważnienia do tego, by podawać jej nazwisko), a za nią kilkanaście innych stwierdziło, że gazeta może wydrukować taką wypowiedź wyłączenie za zgodą autora.

Janusz Barta ** : Artykuł 25 ust. 1 pkt. 4 tej ustawy ogranicza prawa autorskie na rzecz prawa do informacji. Stanowi on, że „wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie” – a tak było w tym przypadku – „mowy wygłoszone na publicznych zebraniach i rozprawach”.

Ale czy internetowe grupy dyskusyjne są zebraniem?

J.B.: – Raczej nie, choć przy rozszerzonej wykładni można przyjąć, że grupa dyskusyjna w Internecie jest swoistym zebraniem. Wówczas jednak wchodzilibyśmy na niebezpieczną drogę rozszerzania przepisów o dozwolonym użytku publicznym, przepisów z natury swej wyjątkowych. Toteż ten przepis – w moim przekonaniu – nie otwiera możliwości wykorzystywania cudzych utworów z internetowych grup dyskusyjnych.

Czyli nie wolno cytować z Internetu bez zgody autora?

R.M.: – Przepisy o dozwolonym przedruku umożliwiają takie postępowanie. Wypowiedź była uprzednio rozpowszechniona w sieci komputerowej i dotyczyła aktualnych tematów politycznych, gospodarczych i społecznych (art. 25 ust. 1 pkt. 1b ustawy). Uwzględnić należy także art. 29 ust. 1 zezwalający na dokonywanie cytatów. Wynika z niego, że rozpowszechnioną wypowiedź można inkorporować do własnego tekstu, gdy jest to uzasadnione wyjaśnianiem, analizą krytyczną lub nauczaniem.

Autor, który publicznie wyraża swoją opinię, musi liczyć się z tym, że ktoś go może zacytować. Czy zatem osoba, która wypowiada się w grupie dyskusyjnej i nie chce, aby jej wypowiedź była cytowana, ma jakąś ochronę prawną?

R.M.: – W gruncie rzeczy nie ma; nie może skutecznie zakazać powoływania lub cytowania rozpowszechnionego tekstu w postaci cytatu w cudzym materiale. Możliwe jest natomiast, w drodze zastrzeżenia, wyłączenie możliwości wykorzystania cudzego artykułu w ramach wcześniej omawianego prawa przedruku.

A czy twórca może żądać autoryzacji?

R.M.: – Nie, bo wymóg autoryzacji dotyczy tych sytuacji, gdy ktoś, rozmawiając z dziennikarzem, zgłasza zastrzeżenie: zezwalam na opublikowanie mojej wypowiedzi, ale po jej uprzedniej autoryzacji. W przypadku wypowiedzi na piśmie należy przyjąć, że autor w istocie już dokonał autoryzacji – np. decydując o wysłaniu jej pod adresem listy dyskusyjnej. Oczywiście autorowi także i wówczas przysługują odpowiednie środki prawne przeciwko przeinaczaniu jego wypowiedzi.

W dalszej części, profesorowie Barta i Markiewicz podkreslają, że „Warunkiem skorzystania z cytatu jest bowiem podanie jego źródła i wskazania twórcy.”

Tyle co do kwesti zródła i tego, co Tomek słusznie wytyka jako „zasoby internetu”. Wszystkie cytaty pochodzą z dodatku Komputer, nr. 18 z dn. 06-04-1999, dostępnego w archiwum GW.

Jest jeszcze w krótkim poście Tebe inna rzecz, bardzo ciekawa, którą naprawdę warto się zająć. To mozliwośc manipulacji wypowiedziami z forów. Widze tę sprawę nieco szerzej.


Nie jest tajemnicą, że fora czy inne formy duskusji w internecie dość pilnie obserwują wszelkiego rodzaju służby. Oprócz Policji, która np. w ten sposób stara się znaleźć osoby, które planują np. przestępstwo na forach (jeszcze raz podkreślam nie tylko polskich) działają służby wywiadowcze, które odpowiednio manipulując wpisami, informacjami i całymi dyskusjami starają się wpływać na opinię publiczną. Zresztą dziwiłbym się, gdyby tak nie było, bo oprócz tzw. agentów wpływu, fora są doskonałym narzedziem spełniającym funkcję odpowiedniego nacisku na opinię publiczną.

Rozmawiałem na ten temat z kilkoma kolegami dziennikarzami, którzy uważają podobnie. Oczywiście w tekstach drukowanych w mediach w podobny sposób można manipulować cytatami czy wypowiedziami. Klasycznym przykładem była sprawa Kaczyńskiego (Jarosława) i pytani jakie jego koledze z młodości zadał red. Kunica ex. TVP. Jesli się zacytuje tylko fragment odpowiedzi, to oczywiście można zmanipulować, co zresztą miało miejsce.

Jestem jednak innego zdania niż Tebe co do wyboru cytatów. Dziennikarz ma prawo wybrać te cytaty, które uważa za ważne w kontekście tematu o którym pisze. Gdyby nakazać dziennikarzom, że ma drukować całe wypowiedzi rozmówców, to gazety zadrukowane były by bełkotem. Zresztą nie daleko trzeba szukać. Gazeta Wyborcza często drukuje wypowiedzi osób z forum. Podaje te, które są najciekawsze i najbardziej charakterystyczne. Tworzy subiektywny – bo trudno o inny – wybór głosów z dyskusji. Czy jest to manipulacja czy nie, zależy już od odpowiedniego wyboru i zamierzeń osoby, która ten wybór dokonała.