3 min read

Milewicz bloguje

Po dziennikarzach Newsweeka, Polityki i kilku innych mediów równiez dziennikarze Gazety zaczynają tworzyć swoje blogi. Jako pierwsza blogiem „Piękny dzien, mimo wszystko” zadebiutowała publicystka Ewa Milewicz (nawiasem mówiąc nie ma jej w Wikipedii, a to błąd). Mnie się podoba, chociaż nie zawsze się zgadzam z poglądami Milewicz, ale to akurat inna sprawa, niezwiązana z jej blogiem.

Na razie, nad czym zresztą autorka boleje w jej blogu właściwie tylko i wyłącznie o lustracji :-). No coż takie dni, ale mam nadzieję, że to się zmieni. Dlaczego? Bo spodziewałbym się, że nie bedzie to kolejny blog w którym autor(ka) będzie komentować mniej lub bardziej przyjaznym językiem, to co się aktualnie wydarzyło. Takich blogów jest w blogosferze na pęczki i jak mawiał w latach głębokiej komuny mój kolega: nie tędy droga do socjalizmu :-).

Milewicz – to na pewno kwestia jej stylu, w tym akurat wypadku nietkniętego ręką redagującego redaktora – piszę po prostu fajnym językiem. Gdyby jej wpisy posłuchać, to brzmi to naturalnie jak gawęda. To niewątpliwie plus jej bloga.

Warto też zauważyć, że jest to chyba (może się mylę) pierwszy blog znanej dziennikarki (w sensie kobiety dziennikarza 🙂 ), bo dotychczas blogowali właściwie sami mężczyźni – dziennikarze, którzy w sumie dość podobnie piszą, mimo iż poruszają różne tematy i co oczywiste, mają różne poglądy. Mam nadzieję, że właśnie „kobieca ręka” , „kobiece” – czyli np. mniej radykalne, podejście do tematów może być wielkim atutem bloga Ewy Milewicz.

Chciałbym też, aby autorka nie skupiała się na tematach, które są ciągle wałkowane, albo które są przedmiotem jej codziennej pracy. Pisanie na ten temat w pracy i później na blogu jest i musi być wzajemnie skażone. Blog to w końcu coś osobistego, coś jak pamiętnik (cholernie nie lubię tego okreslenia w stosunku do blogów), gdzie autor może, a nawet powinien w sposób dość jasny wyrażać swoje obserwacje, pisać o pasjach, radościach, smutkach etc. Czy blogerzy muszą zawsze ograniczać się do tego na czym się najlepiej znają, czyli pracy zawodowej? Sądzę, że nie.

Minusy? Z blogami jest trochę jak z gazetami, trzeba czasu by je właściwie ocenić. Ja na razie nie widzę i oby tak dalej.

Teraz czas na następny ruch Gazety. Myślę, że hitem, hitów i nie odkryję tu Ameryki :-), byłby blog Adama Michnika (ten akurat jest w Wikipedii 🙂 ). Jestem przekonany, że dział internetowy Gazety nad tym pracuje, a właściwie nad autorem :-), aby go przekonać do tego rodzaju publicystyki. Szkoda, że jak dotychczas z marnym skutkiem.

Jeśli już jesteśmy przy ludziach Gazety, no to chętnie też poczytałbym bloga Heleny Łuczywo, która jak wiedzą wszyscy którzy znają Gazetę albo w niej pracowali, kieruje całym tym kramem (mam na myśli Gazetę a nie blogosferę 🙂 ). Jest radykalna, wyrazista w poglądach, dosadna w osądach no i dobrze pisze 🙂 Czy czegoś trzeba więcej, by stworzyć ciekawego bloga?

Doskonale zdaje sobie sprawę, że z wieloma poglądami zarówno Michnika jak i Łuczywo bym się nie zgadzał (chociaż z drugiej strony z wieloma bym się zgadzał 🙂 ), wiele z nich z pewnością bym skrytykował (ale też wiele pochwalił), ale właśnie tak widzę blogosferę. Apeluję więc do moich byłych kolegów z Gazety Wyborczej: z intensyfikować prace na froncie blog Michnika i Łuczywo. Nie odpuszczać. Walczyć, kopać i gryżć 🙂