1 min read

Zwolniony za poglądy

Romek Graczyk, były dziennikarz Gazety Wyborczej, w zeszłą sobotę opublikował w Rzeczpospolitej swoistą spowiedź w której tłumaczył dlaczego zmienił się jego stosunek do lustracji. W najnowszym numerze Ozonu ukazał się wywiad, w którym tłumaczy jeszcze raz motywy swojej decyzji a także ujawnia, że kosztowało go to utratę pracy w Gazecie. Odszedł – jak twierdzi za poglądy – gdy Seweryn Blumsztajn był szefem Gazety w Krakowie, co niewątpliwie urasta do symbolu.

Zostałem zmuszony do odejścia z „Wyborczej” po tym, jak ostro skrytykowałem jej sposób pisania o lustracji – mówi Roman Graczyk.

– Dopiero na łamach „Rzeczpospolitej” mogłem napisać, że archiwa trzeba otworzyć. – mówi w Ozonie

Ujawnia też, że wśród dziennikarzy Gazety Wyborczej wcale nie panuje taka jednomyślność w sprawie lustarcji, jakby to wynikało z tekstów i komentarzy na jej łamach. Można powiedzieć, że często panuje niezgoda na…antylustrację.

Warto przeczytać, Romek to mądry facet, a jego przmianę miałem okazję oglądać, że się tak wyrażę na własne oczy. Pracowaliśmy kiedyś na zakładzie GW w jednym boksie.

Wbrew temu, co wielu sądzi, nie stał się też gorliwym lustratorem.

Cały wywiad, którego fragment jest na stronach Ozon, znajduje się w Interii.