4 min read

Klon, klonem, klona pogania

interia-beta-fakty.jpg

Tak sobie patrzę na wersję testową interiowych Faktów i myślę: skąd ja to do cholery znam? Onet? Raczej nie, chociaż łudząco podobne. Trochę bardziej oszczędne, co w tym akurat przypadku jest komplementem. Już wiem! Nieco przerobione Yahoo!. Interia znacząco zmieniła swój serwis Fakty. Nadal jednak – w mojej opinii – nie wykorzystuje wszystkich zalet posiadania portalu.

W tym, ze ktoś sobie podpatruje jak to robią inni nie widzą nic zdrożnego. JUż Piotr Wielki wybrał się do zachodniej Europy i podglądał tam tak skutecznie, że aż stworzył potężne i nowoczesne państwo. W jego ślady w latach 50 i 60 ruszyli Japończycy, których amerykańscy i europejscy menedżerowie traktowali jak dzikusów. Ci jednak skrzętnie notowali, kiwali głowami i powstało kilka wiodących firm np. produkujących elektronikę czy samochody.

Dotychczas było tak, że Onet dokładnie śledził zmiany na Yahoo! i bez żadnych ceregieli wprowadzał je u siebie. Następnie np. Interia patrzyła na Onet i …bęc zmiana.

Zobacz co robi Yahoo! i potem wprowadź u siebie, to jedna z najbardziej skrywanych tzw. tajnych broni (jeszcze) krakowskiego portalu – czyli Onetu :-).

Co prawda przystosowanie layoutu do polskich warunków (czytaj m.in. wstawienie gdzie się da reklam i bzdurnych dodatków) sprawia, że strona główna Onetu ma się tak do home page Yahoo jak stadion X-lecia do domu towarowego Harrodsa, to jednak pewne zasady tzw. redakcja (tzw. bo trudno nazwać przeklejanie informacji agencyjnych pracą dziennikarską) Onetu zajarzyła. Zresztą każdy polski portal w gruncie rzeczy dzielą od amerykańskich lata świetlne. Nie dlatego, ze pracują w nich źli webmasterzy, czy ludzie którzy nie rozumieją istoty internetu. Problemem – i to podkreślanym przez wiele osób – jest specyficzne podejście kadry zarządzającej, a głównie organizowanie przez nią pracy.

Wracając jednak do testowej wersji Faktów w Interii: przypominają one Onet, ale to złudzenie. Po prostu w Interii też zajarzyli, że przecież można podglądnąć u lepszych czyli w Yahoo czy MSNBC. Jeśli doda się do tego świeże spojrzenie, jakie niewątpliwie reprezentuje Krzyś FIjałek (jeszcze niedawno Gazeta Wyborcza) – szef Faktów, to efekt nawet jeśli nie będzie szokujący, to na pewno ciekawy.

Takie też są „nowe” Fakty. Otwarcie to duże zdjęcie, a właściwie grafika i to jak na polskie standardy, gdzie każdy milimetr powierzchni Prezes Pasławski (Interia) przerobił by na ciaćki, zaskakująco duża. Takie otwarcie jednoznacznie mówi czytelnikowi co jest ważne. Dalej już standard, czyli metoda „kliknij a się dowiesz”, mamy linki z lepszymi lub gorszymi tytułami. W tym wypadku zabrakło już odwagi, by wzorem Yahoo zrobić malutki podgląd leadu, który jest rozwinięciem tytułu. Szkoda.

Podoba mi się zmiana w oznaczeniu czasu umieszczenia informacji. Zamiast daty i godziny przy linku pojawia się informacja ile minut/godzin temu umieszczono wiadomość. Według mnie jest to zdecydowanie uczciwsze wobec internauty, który nie da się nabrać na onetowe numerki z podawaniem wcześniejszej godziny tylko po to, aby czytelnik był przeświadczony, że Onet wie szybciej i lepiej. Z drugiej jednak strony wymaga to od zespołu wstawiającego informację ciągłej pracy, by czegoś nie przegapić. Oczywiście na wszystko są sposoby, ale odnoszę takie wrażenie, że portale już chyba zrozumiały, że ściganie się na minuty nie ma dla czytelnika większego znaczenia.

Zmianie uległa również nawigacja na górnej belce. Wystarczy najechać kursorem myszki na kategorie, by na dole zostały wyświetlone podkategorie. Wygodne, miłe i…znane już od dawna. Z podobnych gadżetów: najeżdżam na link i obok w stałym okienku pojawia się odpowiadające mu zdjęcie lub grafika. Szkoda tylko, że nie jest klikalna, ale to akurat drobiazg.

Na niektórych podstronach serwisu kolejny eksperyment. Internauta może zdecydować czy chce aby na stronie wyświetlane były tylko linki, linki z leadami czy też linki, tytuły i odpowiadające im zdjęcie. Miłe, fajne i też nie nowe (patrz Yahoo!).

Wzorem Onetu, Interia też chce mieć swoją prasówkę, drukując – za PAPem tzw. przegląd prasy. To, że tego typu praktyki są powiedzmy nieco naciągane prawnie (ale o tym na razie cicho sza :-)) to nic. Póki się da, czyli dopóki pewien blogger albo Izba Wydawców Prasy lub stowarzenia dziennikarskie (hej, hej – są w tym kraju jakieś stowarzyszenia walczące o prawa dziennikarzy?) się za ten problem nie weźmie, można sobie dowolnie naginać prawo autorskie i kilka innych ustaw, myśląc, że się jest takim cwaniaczkiem :-). Przyjdzie kryska na matyska jak mówi przysłowie.

Wierzę, że to nie jest ostatnie słowo jakie Interia wypowiedziałą w przypadku serwisu Fakty. Wierzę, bo jak na okres pracy jaki minął od rozpoczęcia przeróbki serwisu, to co widzimy dziś to stanowczo za mało. Czego brakuje? Przede wszystkim oryginalnego pomysłu na integrację z innymi elementami portalu. Wyraźnie widać, że albo jeszcze nie opracowano całkowitej strategii informacyjnej portalu, albo po prostu zarząd nie specjalnie wie jak ma ona wyglądać. Mając osobiste doświadczenia z Interią optowałbym za tą drugą wersją, gdyż z obecnych członków zarządu tylko jedna osoba ma doświadczenie w mediach.