4 min read

Gazeta spada, Dziennik jeszcze bardziej

Wyniki sprzedaży prasy mocno rozczarowują. Spada sprzedaż zarówno gazet codziennych jak i tygodników (tzw. :-)) opinii. Polskiej prasie potrzebny jest silny wstrząs, odpowiednie badania i dyskusja nad tym co się dzieje. Na razie wydawcy swoje niepowodzenia tłumaczą… Janem Pawłem II. Tymczasem prawdziwym powodem może być…demografia, jakość polskiego dziennikarstwa i trendy na świecie.

Dane jakie podaje Związek Kontroli i Dystrybucji Prasy (ZKDP) nie są zachęcające. Sprzedaż najważniejszych polskich tytułów spada i to wyraźnie. Gazeta straciła 9 proc., Fakt 6 proc. a Rzeczpospolita tylko 5,45 proc. w stosunku do czerwca ubiegłego roku. Spadają również i to znacząco nakłady gazet. WirtualneMedia.pl jak zwykle nieco naginają fakty podając również dane Dziennika z oczywistych względów nie porównując je z zeszłym rokiem (Dziennika jeszcze nie było na rynku), ale pokazując znaczący spadek w stosunku do sprzedaży w maju 2006. Te 17 proc. robi wrażenie i rzeczywiście pokazuje, że nie jest dobrze, ale porównywanie tego wyniku ze spadkami gazet w porównaniu do poprzedniego roku jest sporym nadużyciem.

W przypadku Dziennika można jednak pokusić się o kilka wniosków. Po pierwsze wydaje się, że dział kolportażu niezbyt trafnie potrafi przewidzieć właściwy nakład gazety. Wystarczy porównać dwie liczby: średni nakład Dziennika i średnią sprzedaż. Ten pierwszy jest blisko dwa razy większy! Oznacza to po prostu, że połowa gazety idzie do kosza. Bogatych wydawców ma ten Dziennik 🙂

Wystarczy rzut oka na sprzedaż dzień po dniu, by zauważyć, które dni są lepsze, a które gorsze. Niewątpliwie najlepszym wydają się – przynajmniej w czerwcu – wydania piątkowe na co na pewno duży wpływ ma dodatek telewizyjny. Słabiutko, by nie powiedzieć dramatycznie słabiutko jest z sobotą. Życie może i jest piękne, ale nie w wydaniu dodatku Dziennika (sobotni dodatek dla kobiet nosi nazwę Życie jest piękne). Moja ocena jest zresztą zbieżna z oceną czytelników. Mając wybór: Wysokie obcasy i Życie jest piękne zdecydowanie wolę te pierwsze i to nawet nie za tematykę (chociaż to też) ale za jakość i profesjonalizm.

Ciekawie wygląda sprzedaż w środę, gdy dodawany jest dodatek Europa. Trudno tutaj o pewne uogólnienia, bo sprzedaż w poszczególnych tygodniach się zmieniała, ale z pewnością nie jest to aż taka porażka jak w przypadku soboty. Osobiście mnie to cieszy, bo dodatek Europa jest jedynym według mnie wartościowym dodatkiem Dziennika.

Co dalej? Agora – wydawca Gazety Wyborczej jest w stosunkowo trudnej sytuacji. Jej kurs spada i to dość poważnie. Jest to z pewnością reakcja rynku na niezbyt dobre informacje finansowe o wynikach zarówno Gazety jak i portalu Gazeta.pl. Kiedy wszystkie inne portale przynoszą informacje o rekordowych zyskach finansowych, Agora milczy jak zaklęta. Tymczasem dziennikarze-biznesmeni z Agory chyba powinni zrozumieć, że za chwilę (ta chwila to perspektywa kilku lat 🙂 ) niepodległość Gazety Wyborczej może stanąć pod znakiem zapytania. Jak nie bedzię kasy, to skończy się wolność pisania tego co się chce, bo albo dopuści się inwestora, który zapewne postawi na profesjonalne standardy dziennikarskie a wtedy niektóre tematy przestaną być robione po macoszemu, albo w ogóle będą robione :-), albo eksperyment pod nazwą Gazeta Wyborcza skończy się w tak szybki i spektakularny sposób jak się zaczął.

Nie są to moim zdaniem jedyne scenariusze. Może być też tak, że Dziennik po prostu nie wytrzyma…konkurencji. Dziennik jest gazetą dość specyficzną. Bardzo słabe teksty mieszają się tam z naprawdę dobrymi. Widać wyraźnie, że grupą docelową jest niezbyt rozgarnięta tzw. prawie inteligencja (dawniej mówiło się ćwierć inteligencja) oraz osoby o innych niż lewicowe poglądach. Prawie inteligencja to Ci, którzy mają co prawda studia, potrafią czytać, ale często bez zrozumienia 🙂 Im potrzebne jest krótko i ciekawie. Nie czytają dużo to znaczy nie poświęcają dużej ilości czasu na lekturę. Skanują, byle więcej i szybciej. To czytelnik bardzo nielojalny. Młody, a często bardzo młody. Nie widzi tragedii, gdy nie przeczyta codziennej gazety. Czerpie bardzo dużo informacji z internetu. Najpewniej z tygodników opinii najbardziej odpowiada mu Newsweek. Nie ma do końca ukształtowanych poglądów, ale podobnie jak chwyta wszystkie nowinki w dziedzinie mody, tak samo popiera – często bezkrytycznie – wszelkie modne poglądy. Należy być przeciw Giertychowi – no problem. Popierać Marcinkiewicza – też nie problem.

Taki czytelnik w wielu krajach świata czyta …coraz mniej, ale bardzo możliwie, że trend ten się odwróci. Generacja dzisiejszych dwudziestokilku latków generalnie potrzebuje coraz mniej mediów. Tylko 4 na 10 Amerykanów czyta codziennie prasę (wliczając to prasę online!)wynika z raportu Pew Research Center. Dekadę temu ponad 50 proc. Amerykanów deklarowało codzienną lekturę prasy. Niepokojące jest jednak co innego: dotychczas tłumaczono spadek czytelnictwa prasy faktem pojawienia się darmowych serwisów internetowych. Tymczasem czytelnictwo serwisów internetowych rosło do…mniej więcej przełomu wieków, i od tego czasu utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie. Co ciekawe Ci dwudziestokilkulatkowie…zaczynają coraz więcej czytać gazety! Analitycy Pew uważają, że powodem jest fakt iż wiadomości z serwisów internetowych, oparte głównie na informacjach agencyjnych są po prostu za płytkie. Brak w nich pogłębionej analizy, dociekliwości i finezji dziennikarskiej. Z tego powodu młodzi czytelnicy, często niezbyt wyrobieni, wraz z wiekiem zaczynają po prostu potrzebować lepszego jakościowo dziennikarstwa. Dziennik – przynajmniej na razie im tego nie dostarczy, ale za kilka lat, gdy podobne trendy zaobserwujemy w Polsce, kto to wie.