2 min read

W co gra kardynał Dziwisz?

Przed chwilą RMF podał, a za nim Interia, że cysters ks. Niward Karsznia z Nowej Huty w liście wysłanym do ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego nie przyznał się do zarzucanej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Tym samym jednak jest pierwszą ujawnioną osobą z listy 15 duchownych do których ks. Zalewski wysłał apel o przyznanie się. Kuria w rozmowie z RMF ujawniła treść listu. Zastanawiam się po co?

Sprawa ta pewnie nigdy nie trafiłaby na mój blog, gdyby nie to, że księdza Niwarda znam osobiście i to bardzo dobrze. Udzielał mi i mojej żonie ślubu, chrzcił naszego syna, był z nami w ciężkich dla naszej rodziny chwilach.

Był kapelanem i opiekunem hutniczej Solidarności w latach stanu wojennego. Zrobił naprawdę wiele nie tylko dla ówczesnego podziemia, ale również dla społeczeństwa Nowej Huty. Trudno w takiej sytuacji uwierzyć w zarzuty.

Ten zarzut, szczególnie w Hucie jest bardzo poważny. To wyrok śmierci cywilnej jak w przypadku górala, który jako jeden jedyny z całej wsi (a może Podhala) głosował na Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich. Cała wieś go szukała.

Nie wiem czy Ojciec Niward współpracował, czy jak stwierdził zmuszony był rozmawiać z funkcjonariuszami SB. Wiem natomiast, że ks. Isakowicz – Zaleski nie jest furiatem i wie co robi. Widziałem na własne oczy jak odebrał próby zaszczucia go przez Kurię. Wierzę mu, ale z drugiej strony serce mówi: może się myli? Mam nadzieję.

Nie wiem też dlaczego list został ujawniony. Kardynał Dziwisz wykonuje zupełnie niezrozumiałe ruchy. Najpierw chciał zamknąć usta księdzu Zaleskiemu twierdząc, że ujawnienie przez niego listy mogłoby skrzywdzić niektórych duchownych, by teraz sam ujawnić treść listu, który ewidentnie krzywdzi jedną z osób.

W tej sprawie coś śmierdzi. Mnie ten fetorek dochodzi ze strony Kurii.