3 min read

Gazeta vs Dziennik 1:0

„Dziennik Polska Europa Świat” zrezygnował z sobotniego dodatku „Życie jest piękne” i zastąpi go zupełnie zmienionym sobotnim wydaniem. To pierwsza, ale z pewnością nie ostatnia klęska „Dziennika”, jeśli nie liczyć drobnych zmian i korekt w układzie samej gazety. Spodziewana, jeśli dokładnie przyjrzeć się sprzedaży a właściwie jego spadku w poszczególne dni czerwca.

Rezygnację „Dziennika” z sobotniego dodatku można było przewidzieć. W tym dniu gazeta sprzedawała się – przynajmniej w czerwcu – fatalnie. W całym czerwcu „Dziennik” zanotował aż 17 proc. spadek sprzedaży w porównaniu do maja co z pewnością było nieprzyjemnym zaskoczeniem dla redakcji, która nakłady planowała o wiele większe. Szkoda, że średnio połowa nakładu lądowała w koszu.

Jeśli poziom sprzedaży w sierpniu utrzyma się na tym samym poziomie, będzie to pierwsza czerwona lampka dla kierownictwa redakcji i wydawnictwa Axel Springer.

Co prawda redaktor naczelny „Dziennika” tłumaczy swoją klęskę w nieco pokrętny sposób to sprawa wydaje się jasna: czytelnicy nie są tacy głupi i nie chcą kolorowego magazynu w wersji dla ubogich. Bo przynajmniej dla mnie „Swiat jest piekny” był może edytorsko ładny, ale po prostu nudny i mało ciekawy. Pod tym względem zdecydowanie lepsze są „Wysokie obcasy”.

Życie nie lubi próżni. Co w zamian? Jeśli ktoś myślał, że redakcja „Dziennika” wymyśli coś oryginalnego to po informacji o planach nowego dodatku weekendowego powinien już zupełnie stracić nadzieję. Od pewnego czasu bowiem nowa gazeta przyjęła dość prostą strategię: robimy to samo co Wyborcza, tylko nieco inaczej – w domyśle lepiej. Stąd dodatek o pracy, kulinaria, sport i leksykon leków, a teraz…weekendowy dodatek dla inteligencji. Plan Dziennika jak konkurować w sobotę z Wyborczą jest prosty: przenieść jedyny wartościowy dodatek czyli „Europa” na sobotę i okrasić go reportażami, analizami wydarzeń, które zdarzyły się w tygodniu.

Całkiem nieźle, tyle tylko, że – jestem o tym przekonany – nie zagwarantuje to Dziennikowi przewagi nad Gazetą, bo Gazeta to robi już od kilkunastu lat i do tego dobrze. Jeśli ktoś myśli, że inteligent będzie z wypiekami na twarzy czytał filozoficzne eseje na basenie, to jest w głębokim błędzie. Zresztą powielanie cudzych pomysłów to nie jest najlepszy sposó na zdobycie przewagi. Pierwszy zawsze zdobywa premię za pierwszeństwo i spija śmietankę. Tak jest nie tylko na rynku prasowym, ale również generalnie w gospodarce. Jedyne co „Dziennik” może osiągnąć, to zwiększenie współczytelnictwa w tym dniu. Z pewnością jednak nie o to chodzi „temu niemieckiemu wydawnictwu”

To dopiero początek problemów gazety. Zapewne niedługo w badaniach wyjdą następne. Problemem Dziennika nie jest profesjonalizm dziennikarzy, bo tych mają nieraz doskonałych, ale forma tekstów jakie znajdują się w codziennych wydaniach.

Samych informacji jest zdecydowanie więcej niż np. w Gazecie Wyborczej, jednak są one dość proste w konstrukcji i po prostu płytkie. W efekcie Dziennik wydaje się być gazeta dla osób przeciętnie wykształconych, którzy przy czytaniu gazety nie chcą specjalnie wysilać komórek mózgowych. Swoje wady ma oczywiście też Gazeta, której polityczne zacietrzewienie, jawne sprzyjanie niektórym opcjom politycznym czy drukowanie propagandówek a’la Dawid Warszawski tylko od niej odstręcza bardziej wyrobionego czytelnika.

Obydwie gazety mają poważne problemy. Agora finansowe i…z prokuraturą. Jednak poważniejsze wydaje się mieć obecnie Dziennik, który – obym był złym prorokiem – zaczyna dryfować, jak śp. Nowy Dzień (zwane też Nudnym Dniem 🙂 ). Koncepcja tabloidu dla tzw. inteligencji chyba jednak nie wypaliła.