2 min read

Chrześcijanskie miłosierdzie Wyborczej

Swój własny blog zaczeła pisać publicystka Gazety Wyborczej Dominika Wielowieyska. Autorka pisze w nim m.in. że pozostawienie Maleszki w Gazecie to „chrześcijańskie miłosierdzie”. No nieźle.

Lesław Maleszka to wyjątkowa kanalia i co do tego raczej nie ma wątpliwości. Powiem szczerze, że pozostawienie go w Gazecie po ujawnieniu jego działalności zabolało mnie szczególnie. Byc może też dlatego, że znałem osoby, których sbecka działalnośc Maleszki bezpośrednio dotkneła. Wiedziałem, ze Maleszka nadal pracuje i że wciąż redaguje teksty. Dla nikogo z pracowników nie mówiąc już o dziennikarzach nie było to tajemnicą. Wszystkich jednak, z wyjątkiem niektórych osób z tzw. kierownictwa i ich przydupasów to bolało.

Wyobrażam sobie co czują teraz setki osób – niektórzy zwolnieni w trudnej sytuacji rodzinnej – które zwolniono z przyczyn ekonomicznych. Miedzy innymi po to aby litować się nad takim Maleszką.

Myślę, że Wielowieyska nie powinna sie wypowiadać na ten temat, bo to w końcu nie jej decyzja tylko kierownictwa Gazety. Niepotrzebnie tłumaczy to chrześcijańskim miłosierdziem, bo każdy kto pracował w Gazecie wie, ze firma ta w sprawach politycznych i ekonomicznych nie kieruje się miłosierdziem.

Na tzw. mieście plotkuje się o jeszcze kilku agentach, którzy dotychczas pracują w Gazecie. Czy kierownictwo o nich wie? Czy to w ogóle jest prawda? Tego nie wiem. Czas jednak by Gazeta nie czekała na lustracje tylko wyzbywając się falszywego miłosierdzia ustami Adama czy Heleny przemówiła i wyczyściła sprawe do końca. Bedzie bolało, ale per saldo się opłaca.

A co z Maleszką. Jak pisze Wielowieyska: prawo gazety jako firmy prywatnej, aby mu dawać pieniądze. Też tak sadzę, chociaż to niesprawiedliwe i po prostu nieludzkie. Ale na litość boską – niech dostaje zapomogę, ale za to niech nie redaguje i nie przychodzi na Czerską!