3 min read

Co zrobić żeby się (nie)zlustrować wg. Gazety Wyborczej

Jak informowała kilka dni temu Rzeczpospolita, z sekretariatu redakcji Gazety Wyborczej wysłany został mail do wszystkich dziennikarzy w sprawie lustracji. Dokument jest ciekawy, bo pokazuje jaką strategię najprawdopodobniej przyjmie redakcja GW, a przynajmniej ta jej część, która będzie chciała uniknąć lustracji. Mail zawiera również – powszechnie znane – stanowisko kierownictwa GW wobec lustracji. Ciekawe, warto przeczytać. Komentować? Chyba jednak nie, bo nie kopie się leżącego. Z pisma, widać, że „Gazeta” bierze pod uwagę, że protest antylustracyjny wśród dziennikarzy chyba może się nie udać. Ze względów bezpieczeństwa osoby, która je dostarczyła, pismo przekopiowałem z oryginału, który otrzymałem.

Tekst maila wysłanego do dziennikarzy Gazety:

Informacja o lustracji dziennikarzy – projekt pisma dla wszystkich dziennikarzy

Trybunał Konstytucyjny zajmie się ustawą lustracyjną z końcem kwietnia lub w maju. Może ją zakwestionować całą lub istotne dla nas przepisy(o stwierdzenie niekonstytucyjności ustawy występuje SLD i Kalisz).

Na razie ustawa obowiązuje od 15 marca. Obejmuje dziennikarzy, nasz zarząd i radę nadzorczą – urodzonych przed 1 sierpnia 1972 r.

Według ustawy wydawca, czyli zarząd (wobec etatowców) i naczelny (wobec innych współpracowników „Gazety”) mają miesiąc na powiadomienie osób podlegających o obowiązku lustracyjnym – a więc, jeśli uznają, że muszą się do tej ustawy dostosować – do 14 kwietnia.

Sankcje ustawowe dla władz spółki za niewysłanie powiadomień są surowe, de facto grozi im, że przestaną być władzami spółki. Zarząd i rada nadzorcza na czas podejmą decyzję, co z tym fantem począć.

W każdym razie wedle ustawy dziennikarz/autor ma miesiąc od daty otrzymania powiadomienia na złożenie oświadczenia lustracyjnego. Jeśli powiadomienia wyjdą (poleconym) 15 kwietnia – będzie to połowa maja.

Jeśli wydawca wyśle pismo, ale dziennikarz nie odbierze, to nie jest powiadomiony. A więc nie powstaje dla niego obowiązek lustracyjny. To może trwać parę tygodni.

Oświadczenie lustracyjne opublikowała w poniedziałek 5 marca „Rzeczpospolita” w żółtym dodatku „Dobra firma”. Jest to

formularz z odpowiedziami typu „współpracowałem”, „nie współpracowałem” – odpowiednie podkreśl i trzema wierszami, gdzie można coś od siebie wpisać.

Oczywiście, wśród dziennikarzy „Gazety”, urodzonych przed 1 sierpnia 1972 r., są przeciw lustracji z powodów pryncypialnych, ale też ludzie, którzy chcą się zlustrować z takich czy innych powodów. I oczywiste, że staniemy na głowie, żeby jednym i drugim dać możliwość postąpienia zgodnie z ich wolą.

Czy się da? Czekamy na decyzję Trybunału i wyniki prac prawników.

Stanowisko kierownictwa redakcji

Stanowisko „Gazety” w sprawie lustracji jest od zarania III RP powszechnie znane. Zawsze uważaliśmy, że ten pomysł wyrządzi nieporównanie więcej szkody, niż pożytku.

Sędzia w lustracji są zawsze ubecy, to oni są autorami IPN-owskich teczek.

Ofiarami lustracji są zawsze ofiary ubeków, i to często niezależnie do tego, czy są to ludzie, których ubecy zdołali w tamtych czasach złamać.

Lustracji zawsze można użyć jako narzędzia politycznego, kiedy chce się kogoś zniszczyć (to przecież oskarżenie o współpracę Przewoźnika -uniewinnionego potem przez sąd – utorowało Kurtyce drogę do prezesury IPN).

Przebieg lustracji, począwszy od końca lat 90., potwierdza nasze najgorsze obawy.

Na dodatek, najnowsza ustawa obejmuje setki tysięcy ludzi i unieważnia wszystkie dotychczasowe wyroki lustracyjne (choć do tego, że każdy wyrok lustracyjny można podważyć, a zdrowy rozsądek się nie liczy, już się przyzwyczailiśmy – vide Lech Wałęsa czy bp Skworz).

Ustawa wprowadza też – z naszego podwórka – przepis bezprzykładny i sprzeczny z Konstytucją RP oraz licznymi konwencjami międzynarodowymi podpisanymi przez Polskę. Zakaz pracy dla dziennikarzy czy współpracowników mediów, którzy odmówią złożenia oświadczenia lub popełnią „kłamstwo lustracyjne”, pozbawia ludzi prawa do swobodnego wyboru zawodu i prawa do swobody wypowiedzi.

Wierzymy, że Trybunał Konstytucyjny nie przepuści tego gniota.

Co robimy na razie?

Czekamy optymistycznie na Trybunał.

Uruchamiamy w przyszłym tygodniu serwis internetowy z informacją, poradami, opiniami etc. – dla licznych środowisk objętych – na razie – władzą Kurtyki i teczek. Uczelnie, prawnicy, część biznesu, ludzie pióra etc.