3 min read

Czy to początek końca papierowych gazet?

Tim O’Reilly twierdzi, ze jedna z największych i najbardziej prestiżowych amerykańskich gazet San Francisco Chronicle ma poważne kłopoty finansowe. Wywołało to szeroką dyskusję wśród amerykańskich dziennikarzy.

Według O’Reilleyego redaktor naczelny gazety Phil Bronstein powiedział członkom redakcji, że biznes newsowy jest „(…)broken, and no one knows how to fix it” (popsuty i nikt nie wie jak to naprawić). Wydawca planuje zwolnić więcej osób, niż poprzednio zapowiadał.

Czytając te dyskusje, a właściwie eseje na temat tego co zrobić, zastanawiam się na ile w Polsce mamy również do czynienia z poważnym kryzysem papierowych mediów i czy gazety tu (w Polsce) i tam (na świecie) są w stanie go przetrwać. Czy czasem nie jest to „bój to ich ostatni”?

Pewne jest, że nakłady gazet zarówno w Polsce jak i na świecie dramatycznie spadają. Nie da się już tego tłumaczyć „zgłupieniem” społeczeństwa. To raczej efekt zmian i to w kilku dziedzinach. Moim zdanie można je podzielić na kilka głównych grup:

radio i tv – to oczywiste, że wszechobecna telewizja – nawet już w komórce – czy radio przejęło od prasy rolę dostarczyciela informacji. Dzisiejsze gazety mają o niebo trudniej niż dawniej. Hity zdarzają się raz na jakiś czas, a i tak są natychmiast konsumowane i eksploatowane przez inne media. Głównie radio lub TV. Czy w takim razie opłaca sie je (te hity) zdobywać, jeśli zanim czytelnik dojdzie do kiosku, to już mu artykuł z gazety streści redaktor w tzw. radiowym przeglądzie prasy?

Internet – wbrew pozorom internet nie jest dla gazet – przynajmniej na razie – poważnym konkurentem. Powód jest prosty: portale i większość internetowych wydawnictw to pasożyty, żerujące na tradycyjnych mediach. Nie wytwarzają, ale tylko przetwarzają prace tradycyjnych dziennikarzy czy to pracujących w agencjach czy gazetach. Jeśli prasa zginie, to przynajmniej chwilowo problem bedzie miał każdy portal: polski czy zagraniczny.

polityka gazet – wśród wydawców nadal panuje głębokie przekonanie, że co prawda w internet trzeba inwestować, ale tak naprawdę prawdziwym biznesem jest papier. To ewidentny błąd, którego efektem są kardynalne błędy w tworzeniu rozwiązań internetowych. Zamiast przyciągać czytelników do siebie otwartymi archiwami, gazety je zamykają i żądają opłat. Zyski jakie mają z tych opłat są niewielkie i pewnie większe byłyby z reklam wyświetlanych na stronach archiwum.

Nożem w plecy jest idiotyczny pomysł przekazywania do PAP swoich najlepszych tekstów, które później są rozsyłane w porannym serwisie. W efekcie część portali np. On(i)et publikuje rano swoistą prasówkę, co zapewne skutecznie zniechęca część czytelników do zakupu papierowej wersji.

kompletny brak rozeznania – w nowoczesnym dziennikarstwie. Nie mówię już o nowych trendach jak dziennikarstwo obywatelskie, ale są również inne pomysły jak rozwiązać problemy dzisiejszego dziennikarstwa. Słuchając redaktorów naczelnych lub prominentnych osób z polskich gazet, a także przedstawicieli stowarzyszeń odnoszę wrażenie, że mówiąc w młodzieżowym stylu nie „łapią bazy”.

I tylko system zarządzania polskimi mediami pozostał niezmieniony. Redakcje przypominają XVIII wieczne manufaktury w których pan (wydawca) eksploatuje za grosze swoich pracowników (dziennikarze), a jak który nie wyrabia, to wymienia go na następnego. Chętnych nie brakuje, bo dziesiątki od rana czatują przed zakładem.