3 min read

Po profesorze Baumanie pozostał niesmak

Lustracja przynosi coraz bardziej zaskakujące i przykre konsekwencje. Wczoraj okazało się, że znany socjolog o lewicowych poglądach profesor Zygmunt Bauman aktywnie walczył przeciw antykomunistycznemu podziemiu. Nie przeprosił, nie uznał w tym nic złego.

Pierwszy raz o niezbyt chwalebnej działalności profesora Baumana pisał historyk IPN Piotr Gontarczyk na łamach śp. tygodnika Ozon. Wczoraj profesor Bauman w wywiadzie dla brytyjskiego Guardiana po raz kolejny przyznał, że w drugiej połowie lat 40 służył w kontrwywiadzie

[Lustracja przynosi coraz bardziej zaskakujące i przykre konsekwencje. Wczoraj okazało się, że znany socjolog o lewicowych poglądach profesor Zygmunt Bauman aktywnie walczył przeciw antykomunistycznemu podziemiu. Nie przeprosił, nie uznał w tym nic złego.

HUGOMORE42Pierwszy raz o niezbyt chwalebnej działalności profesora Baumana pisał historyk IPN Piotr Gontarczyk na łamach śp. tygodnika Ozon. Wczoraj profesor Bauman w wywiadzie dla brytyjskiego Guardiana po raz kolejny przyznał, że w drugiej połowie lat 40 służył w kontrwywiadzie

]3 – jednostce stworzonej do walki z podziemiem antykomunistycznym (głównie pozostałościami po AK) – zresztą nie tylko polskim. Mówiąc wprost była to jednostka zbrodnicza, która wsławiła się wieloma mordami.

Zaskakujące i przykre w wyznaniu Baumana jest to, że właściwie mówi o tym jak o niewinnych igraszkach z młodości.

Na pytanie, czy donosił na działaczy antykomunistycznego podziemia, powiedział, że „takie oczekiwania mieli wobec niego zwierzchnicy, ale niczego takiego sobie nie przypomina”.

Zapytany, czy to co robił mogło mieć negatywne konsekwencje (w domyśle dla innych) odparł: „Nie mogę na to odpowiedzieć. Wierzę w to, że tak nie było. Równocześnie byłem elementem szerszego zjawiska, a cokolwiek by się robiło, to zawsze ma swoje konsekwencje”. (PAP via Interia)

Uderza kompletny brak poczucia winy i tłumaczenie identyczne jak w przypadku zbrodniarzy z armii wielu krajów (np. hitlerowskiej, amerykańskiej czy serbskiej). „Wykonywałem rozkazy”, „byłem elementem szerszego zjawiska”, „słuzyme w służbie ruchu drogowego” i tym podobne bzdury.

Kiedyś rozmawiałem z kolegą, który badał postawy zwykłych Niemców wobec zbrodni II wojny światowej. Rozmawiał z wieloma byłymi żołnierzami – tzw. zwykłymi ludźmi, którzy po prostu służyli w Wermachcie. Z wywiadów socjologicznych wynikało, ze armia niemiecka składała się głownie z kucharzy i służb budowlanych i to najczęściej stacjonujących we Włoszech. Podobnie wypierają się swoich win „wprowadzacze” i „utrwalacze” władzy ludowej – w tym Zygmunt Bauman.

Profesor Bauman – członek zbrodniczej formacji nie kryje, że jednym z jego zadań było donoszenie na członków antykomunistycznego podziemia. Co prawda nie przypomina sobie, aby to czynił, ale przyznaje, że takie były wobec niego oczekiwania przełożonych. (Przełożeni oczekiwali, że będzie wydawał swoich znajomych i przyjaciół, on tego nie czynił i pracował kilka lat!). Co oznaczał donos – powszechnie wiadomo: w najlepszym wypadku tortury i długoletnie więzienie. Często śmierć.

Jestem ogromnie ciekawy reakcji środowiska naukowego na wyznanie profesora. Wielu ojców i dziadów dzisiejszych elit intelektualnych miało mówiąc eufemistycznie „nieco kłopotów” przez kolegów z pracy profesora. Być może z powodu donosu tego ostatniego.