1 min read

Gazeta publikuje… listę Wildsteina?

lustraca-google-ad{.tt-flickr}

– Czego to człowiek nie zrobi dla pieniędzy – powiedział kiedyś znajomy ksiądz podczas kolędy, gdy dowiedział się, że pracuję jako dziennikarz w Gazecie Wyborczej. No a co „Gazeta Wyborcza” gotowa jest zrobić dla pieniędzy? Dużo.

Wśród reklam Googla wyświetlanych na mojej stronie z pewnym zdziwieniem zobaczyłem, ze jest reklama w której występuje „Lista Wildsteina. Najnowsze wiadomości. Przewodnik po prawie lustracyjnym”. Reklama wyświetlała się kilkukrotnie, co oznacza, że Google pozycjonował ją na moim akurat blogu specjalnie. Zaciekawiony postanowiłem kuknąć kto i co tam reklamuje no i kliknąłem. lustracja-dzinnikarz{.tt-flickr}

Jakież było moje zdziwienie, gdy na ekranie pojawiła się dziwnie znajoma strona… „Gazety Wyborczej”, a na niej co prawda przewodnik, ale z „Listą Wildsteina” nie mający wiele wspólnego.

gazeta-lustracja{.tt-flickr}

Jeszcze raz okazało się, że pieniądze nie śmierdzą. Można być przeciwnikiem lustracji, wspomagać jej przeciwników, a tym samym pośrednio chronić niektórych zbrodniarzy i równocześnie zarabiać na tym kasę.

A fe.