4 min read

Prawo prasowe: odkryli Amerykę!

Szerokim echem w polskich mediach i blogosferze odbił się tekst Sławomira Wikariaka pt. „Internet do rejestracji” , który dziś zamieściła Rzeczpospolita. Wynika z niego, że autorzy blogów i stron internetowych aby być w zgodzie z prawem prasowym powinni je zarejestrować. Też mi odkrycie! Widać, że Ci którzy to teraz odkryli po prostu najprawdopodobniej dość nieuważnie czytali prawo prasowe.

Tezę, że portale, a także strony internetowe są prasą, głoszę od dawna. Chociaż nie jestem prawnikiem, to jako dziennikarz kilkadziesiąt razy przeczytałem ustawę Prawo Prasowe i co najmniej kilka razy na jej temat prowadziłem wywiady czy pisałem teksty. Artykuł 7 ustawy nie pozostawiał dla mnie żadnych złudzeń. Przytoczę go poniżej i na podstawie jego przepisów przedstawię dlaczego od dawna sądzę, że mój blog też jest prasą w myśl przepisów PP.

Otóż art. 7 ustawy o Prawie Prasowym mówi wyraźnie:

Art. 7.
1. Ustawa reguluje prasową działalność wydawniczą i dziennikarską.
2. W rozumieniu ustawy:
1. prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym także rozgłośnie oraz tele – i radiowęzły zakładowe, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską,

Wytłuszczeniem zaznaczyłem fragmenty, które są ważne i wymagają komentarza. Otóż w myśl pierwszego wytłuszczenia mój blog jest publikacją periodyczną (bo publikuję go kilka lat), nie jest zamknięty (bo dodaje nowe wpisy), ma nazwę.

Nie ma co prawda numeru bieżącego, ale za to ma datę: każdy wpis ma ściśle określoną datę publikacji. Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy przekaz internetowy „podpada” pod miano prasy (ustawa nie mówi nic o internecie, chociaż jak powstawała, to internet już istniał i można było przypuścić, że stanie się ważnym elementem mediów elektronicznych) to kolejne podkreśelnie nie pozostawia złudzeń. Mój blog podpada pod „środki masowego przekazu, powstałe w procesie postępu technicznego”. No ale idźmy dalej:

4. materiałem prasowym jest każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środków przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia czy autorstwa,

W moim blogu ewidentnie publikowane są treści o charakterze informacyjnym czy w większości publicystycznym. Nawiasem mówiąc, ta definicja materiału prasowego jest tak szeroka, że z powodzeniem można pod nią podciągnąć reklamy czy nekrologii 🙂

5. dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji,

Nawet jeśli nie byłbym zawodowym dziennikarzem, tylko np. sprzedawcą ołówków to prowadząc bloga Dziennikarz.pl stałbym się dziennikarzem, bo zajmuje się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowaniem materiału prasowego. Co prawda nie łączy mnie stosunek pracy, bo musiałbym sam siebie zatrudnić 🙂 To jednak jak najbardziej zajmuje sie pisaniem „na rzecz i z upoważnienia redakcji”.

8. redakcją jest jednostka organizująca proces przygotowywania (zbierania, oceniania i opracowywania) materiałów do publikacji w prasie.

No masz Ci babo placek: jestem nawet redaktorem naczelnym i redakcją w jednej osobie :-).

Z powyższego wynika, że nie tylko stałem się po raz drugi dziennikarzem, ale również spadają na mnie z tego tytułu określone obowiązki. Jednym z podstawowych jest drukowanie… sprostowań. Ale nie tylko. Mam też prawa jak np. takie, że urzędy zobowiązane są prawem prasowym do udzielenia mi odpowiedzi na moje pytania. Mogę sobie oczywiście stworzyć legitymację prasową i niech mi jakiś urzędas powie, że jest nieważna! Mogę jeszcze robić wiele innych rzeczy.

Wspaniale no i co z tego? Ano nic. Albo złoże do sądu wniosek o rejestrację i będę w zgodzie z przepisami prawa prowadził blog, albo tego nie zrobię.

Na razie Ci, którzy tak szeroko komentują tę sprawę i złorzeczą na złe prawo, nie wiedzą jeszcze innych rzeczy, które z samego faktu, że miliony właścicieli stron internetowych i blogów stało się dziennikarzami, wydawcami i redaktorami.

Nie wiedzą jak np. Paweł Wimmer, którego bardzo cenię, ale którego też blog coraz rzadziej czytam, bo z wieloma sprawami się nie zgadzam (Temat AdBlocka wraca) i drażni mnie napastliwy i nieraz nieprzemyślany ton niektórych wypowiedzi.

Otóż jeśli ktoś prowadzi stronę czy blog to powinien wydawaną przez siebie prasę we właściwy sposób oznaczyć:

Art. 27.

1. Na każdym egzemplarzu druków periodycznych, serwisów agencyjnych oraz innych podobnych druków prasowych należy w widocznym i zwyczajowo przyjętym miejscu podać:

1. nazwę i adres wydawcy lub innego właściwego organu,

2. adres redakcji oraz imię i nazwisko redaktora naczelnego,

3. miejsce i datę wydania,

4. nazwę zakładu wykonującego dany druk prasowy,

5. (skreślony),

6. międzynarodowy znak informacyjny,

7. bieżącą numerację.

Ci którzy nazwijmy to eufemistycznie „nie odświeżyło swojej znajomości prawa prasowego” zapewne teraz uświadomili sobie, że… będą musieli oznaczyć swoją prasę nie jakimś pseudo, ale co najmniej imieniem i nazwiskiem, a co gorsze również adresem zamieszkania!

Straszno się zrobiło, nieprawdaż? Na pocieszenie podam, że taki obowiązek spoczywa na twórcach niemieckich stron i blogów.

A poza tym to wszystko OK. Serwis przeniesiony na nowy serwer, ale prace remontowe jeszcze nie zakończone.