3 min read

Miller i Lis: pierwsze reakcje

– Myślałem, że nie dożyję takich dni, kiedy komuniści rzucą się sobie do gardeł – powiedział mój kolega, też dziennikarz na wieść o tym, w jaki sposób byli towarzysze wzajemnie obrzucają się błotem. Chodzi oczywiście o sprawę konfliktu Leszka Millera i jego byłych towarzyszy. Nie jedyna to sensacja w ciągu ostatnich dni.

Kampania wyborcza nabiera tempa, a z nią coraz częściej będziemy zaskakiwani różnymi sensacjami. Ostatnie dni przyniosły dwie: wyrzucenie Lisa z Polsatu i otwarty konflikt Leszka Millera ze swoimi byłymi towarzyszami. Warto przyglądnąć jak te sprawy komentują media, bo to właśnie tam, jak za komuny między wierszami, można się dużo dowiedzieć.

Pierwsza sprawa Lis vs. Polsat. Sporo na tło problemu rzuca lektura Gazety Wyborczej. Organ lewicy nie pozostawia żadnych złudzeń, że sprawa jest polityczna. Nie, nie chodzi tu o tekst współautorstwa Wojtka Czuchnowskiego, który napisze wszystko, ale o komentarz Piotra Stasińskiego. Nie pozostawia on czytelnikowi żadnych złudzeń, że sprawa jest polityczna. Czytelnik ma wierzyć i już, bo Stasiński – nie pierwszy raz zresztą – dowodów żadnych nie podaje.

Odsunięcie Lisa to poważny cios dla lewicy. Ten popularny dziennikarz, udając niezależnego i niezwiązanego z żadną opcją, był w gruncie rzeczy czołowym zawodnikiem partii lewicowych, lub lewicujących. Z ich punktu widzenia, odsunięcie go od sterowania Polsatem, to poważna strata, bo pozbawia tę część sfery politycznej wpływu na sporą i do tego raczej stanowiąca bastion PiS część społeczeństwa. Stąd wskazujący na kompletną bezsilność i sporą dawkę normalnego ludzkiego wkurzenia komentarz Stasińskiego.

Na marginesie: Ciekawe czy teraz zmieni się zdanie krytyków z Gazety Wyborczej o serialu „Ekipa”? Stawiam, że pewnie tak, chociaż nie można zapomnieć, kto jest jego reżyserem.

Wracając do Lisa: odżyły dawne plotki, które jednak w oficjalnym obiegu (chyba) nikt nie stara się zweryfikować. Chodzi o przyczyny błyskawicznej i tajemniczej kariery chłopaka z Zielonej Góry. No ale o tym cicho sza, bo dowodów – przynajmniej jak na razie nikt na stół nie wystawił. Oficjalnie chodzi o bzdury: energetykę albo o przypodobanie się Kaczyńskim.

Koniec Millera czy Olejniczaka

Druga sprawa to konflikt lewicowego betonu z dawnymi towarzyszami z SLD i skumanymi z kanapą o nazwie Demokraci.pl. Tu na razie możemy obserwować tylko reakcję mediów elektronicznych. Na przykład TVN wyraźnie nie popiera startu Miller z listy Samoobrony. Monika Olejnik, której gościem był były premier, nie potrafiła skryć swojej irytacji. Akurat w tym wypadku trafiła kosa na kamień, bo Millerowi można wszystko zarzucić, ale na pewno jest to gość inteligentny i o niebo lepszy pod każdym względem od „Narcyza” Olejniczaka. No i Olejnik się nie udało go stłamsić, a próbowała prawie wszystkie swoje sztuczki.

Miller z Wrzodakiem w jednej partii, bełkoczący Olejniczak i podpowiadający mu co ma mówić Siwiec oraz marsowe twarze celebrytów z LiD niewątpliwie sprawiają radość wszystkim wrogom lewicy.

Trzeba przyznać, że TVN od razu zaczął robić wszystko, by szanse Millera obniżyć. Ledwo pokazał się informacja o starcie Millera w Łodzi, gdzie będzie przeciwnikiem Olejniczaka, a błyskawicznie pokazany został wynik sondażu SMK/KRC z którego wynika, że Olejniczak ma poparcie 27 proc. łodzian, a Miller tylko 9 proc. Jakoś zapomniano dodać na jkiej próbce i gdzie zrobiono badania. Czy np. na pewno w Łodzi?

Nie mogę się doczekać jutrzejszej prasy. Stawiam na to, że w osłabienie Millera i obronę pupilka „naszego drogiego przyjaciela” (Aleksandra Kwaśniewskiego) zaangażuje się większy niż dzisiejszy kaliber. Tu już nie wystarczy Wroński, Czuchnowski, Stasiński czy Pacewicz. Trzeba głosu Michnika.