1 min read

Trzeźwemu Kwaśniewskiemu nie pomogła nawet Olejnik

Rozpoczynając debatę szef publicznej TVP Andrzej Urbański zamiast powiedzieć, że obydwu rozmówców zbadano na alkomacie, zapowiedział, ze pytania w debacie zadawać będą niezależni dziennikarze. Następnie druga w kolejności pojawiła się Monika Olejnik, a następnie kolejny niezależny orzeł czyli Krzysztof Skowroński.

Nie trzeba być bystrym obserwatorem, by zauważyć, po której stronie stoją zarówno Skowroński jak i Olejnik. Ta ostatnia pytając Kwaśniewskiego o jego wpadki, nawet nie zająknęła się w sprawie pijaństwa. Służalczością wykazał się również Skowroński podstawiając Kaczyńskiemu pytania, dzięki którym mógł wyartykułować swoje racje np. „Jaka jest różnica pomiędzy III i IV RP?”.

Wiele wypowiedzi było komicznych:

– Pan załatwił to, co wszyscy by załatwili – zarzucił Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, jego adwersarz Jarosław Kaczyński.

– Jest taka metoda: jawohl i Pan tę metodę doskonale opanował – sparował Kaczyński. – Kiedyś Moskwa, teraz Bruksela – dodał.

– Pamięta Pan pytanie? Pytał Kwaśniewskiego, Skowroński.

W całej debacie mówiąc językiem bokserskim Kwaśniewski kilka razy leżał na deskach. Kaczyński sypał liczbami, Kwaśniewski potrafił tylko powtarzać stare slogany.

Żal było patrzeć na ten nokaut. Tym razem Kwaśniewski wyglądał na trzeźwego. Pewnie koledzy zastąpili Bezę i przypilnowali, by go zbyt chojnie nie goszczono.