6 min read

10 zasad aby zainteresować czytelnika

Każdy redaktor, który pracował w tradycyjnych mediach, zna pewne żelazne reguły rozmieszczania artykułów na stronach gazety, tak aby przykuły one uwagę czytelnika. W przypadku internetu są one nieco inne, bo i elementy jakie można wykorzystać na stronie internetowej są o niebo bogatsze. Jakie są zatem różnice w zachowaniu czytelników i jak sprawić, aby strony były ciekawsze dla czytelnika?

[Każdy redaktor, który pracował w tradycyjnych mediach, zna pewne żelazne reguły rozmieszczania artykułów na stronach gazety, tak aby przykuły one uwagę czytelnika. W przypadku internetu są one nieco inne, bo i elementy jakie można wykorzystać na stronie internetowej są o niebo bogatsze. Jakie są zatem różnice w zachowaniu czytelników i jak sprawić, aby strony były ciekawsze dla czytelnika?

HUGOMORE42

]1 – amerykańska szkoła dla dziennikarzy i ich nauczycieli co kilka lat prowadzi szerokie badania nad percepcją stron gazet i serwisów internetowych. Wyniki tych prac publikowane są w formie kilkuset stronicowego raportu. Metoda badania jest prosta: zespół testerów wyposażony jest w specjalne okulary analizujące odbiór poszczególnych elementów czytanego materiału. Na podstawie tych danych formowane są wnioski dotyczące tego jak odbieramy elementy (tekst, zdjęcia, reklamy etc.) na które pada nasz wzrok.

Wyniki ostatniego badania mogą być niezwykle pouczające, szczególnie dla polskich serwisów (w tym portali), których twórcy często tworzą strony jakby na przekór badaniom. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, moim skromnym zdaniem jednak bardzo małe, że amerykański czytelnik inaczej odbiera tekst, niż polski. Tak czy siak, kilka rad warto przynajmniej przemyśleć.

Ilość osób doczytujących tekst do końca maleje wraz z długością tekstu

Banał – powie ktoś. W każdej redakcji przecież wiedzą, że zdecydowana większość czytelników nie doczytuje tekstu do końca. Dawno, dawno temu mądrzy amerykańscy redaktorzy wymyślili na to kilka sposobów w postaci odpowiednich konstrukcji tekstu.

Badacze wykryli, że 77 proc. czyta tekst, który wybrali (nie zmienia swojej decyzji). Hm, nieźle? lepsze jest co innego: otóż okazuje się, że procent ten w przypadku internautów jest zdecydowanie większy niż tradycyjnych czytelników! W przypadku wielkoformatowych dzienników procent doczytujących wynosi 62 proc. a tabloidów…tylko 57 proc.!

Internauci są również bardziej wytrwali w „doczytywaniu” materiału do końca. Robi tak blisko 63 proc. internautów i tylko 40 proc. czytelników dzienników i 36 tabloidów.

**Skanerzy i metodyczni

**

Autorzy raportu dzielą czytelników na dwie zasadnicze grupy: metodologicznie czytających i skanujących. W pierwszej przeważają czytelnicy tradycyjnej prasy, którzy czytają artykuł po artykule, przemieszczając się kolumna po kolumnie. Najczęściej otwierają kolumnę i wybierają materiał do czytania. Uwaga – tacy czytelnicy najczęściej inaczej niż skanerzy, czytają strony online. Wybierają pozycje z menu, lub szukają ich na bocznych belkach.

Inaczej zachowują się skanerzy. Jak sama nazwa świadczy, skanują stronę patrząc głownie na nagłówki, zdjęcia i elementy nawigacyjne. Są bardzo niewierni, bo potrafią porzucić tekst nie doczytawszy go do końca i do niego już nigdy nie powrócić.

**

Lubią krótkie teksty z elementami wizualnymi**

Kolejne badanie polegało na teście podczas którego badanym pokazano różne wersje tego samego tekstu, jednak za każdym razem miał on nieco inną formę. Okazało się, że najlepiej przyswajalny i popularny był materiał w którym tekst był krótki, pisany stosunkowo małą czcionką i z różnymi elementami wizualizacyjnymi (ikony, grafika etc.)

**HUGOMORE42

Najpierw tekst potem grafika**

Ciekawe są wyniki wskazujące na zasadnicze różnice w postrzeganiu ważnych elementów pomiędzy czytelnikami gazet i serwisów online. Ci pierwsi najpierw widzą duże zdjęcie (to przykuwa ich uwagę), a drudzy najpierw zwracają uwagę na… tytuł. Hm, ciekawe.

**

Internauci robią „F”**

To że zaczynamy oglądać stronę kierując oczy w w lewy górny róg jest raczej powszechnie znane. Podobnie postępują czytelnicy gazet i wynika to oczywiście z faktu, ze czytamy i piszemy od lewej strony w dół. Ciekawe jest co dalej dzieje się z oczami internauty. Otóż okazuje się, że kierują swój wzrok tak jakby rysowali literę „F”, czyli parzą w dół strony, a następnie w prawo. Wniosek z tego jest prosty: najlepsze miejsca na stronie to górny lewy róg i… widoczny środek strony.

Podobne wyniki – prezentował kiedyś Google.

**

Ozdobne i udziwniony krój czcionki to błąd

**

Zdarzają się strony, których autorzy stron używają ozdobników, awangardowych krojów czcionek sądząc, że w ten sposób, przyciągną uwagę czytelnika. To poważny błąd. Internautom taki rodzaj wyróżnienia kojarzy się podświadomie z reklamą i po prostu nie wzbudza to ich zainteresowania. Krój czcionki powinien tradycyjny a najlepiej bezszeryfowy.

**

Banery? Lepiej już ogłoszenia tekstowe

**

Bannery reklamowe są przez internautów generalnie omijane. Już w latach 90. badania pokazywały, że klikalność w banery reklamowe jest na poziomie maksymalnie 10 proc. Teraz może być jeszcze gorzej. Internauci przyzwyczaili się do tego, że są i traktują je… jako ozdobniki strony.

Ciekawe, że zdecydowanie lepiej odbierane są tekstowe reklamy! Przykuwają one większą uwagę internauty i najprawdopodobniej więcej z nich klika na przekaz reklamowy. To niewątpliwie jeden z powodów sukcesu Google, którego reklamy na stronach wyszukiwarki są praktycznie tylko i wyłącznie tekstowe.

**HUGOMORE42

Dużo światła, krótkie akapity**

Używaj dużej czcionki, albo… małej. Zdziwiony? Duża czcionka przykuwa uwagę czytającego i skłania do

skanowania tekstu. Jeśli więc chcemy aby czytelnik skupił się na

przekazie, powinniśmy użyć małej czcionki.

Jak powinien być złamany tekst na stronie? Ogólnie z badania wynika, że układ powinien być najprostszym z możliwych. Zdecydowanie lepszą percepcję uzyskują krótkie niż długie akapity. Taka forma pisania jest charakterystyczna dla amerykańskich dziennikarzy, którzy starają się poszczególne ważne elementy tekstu (fakty etc.) umieścić w osobnych akapitach. Szczególnie jest to widoczne w przypadku informacji agencyjnych. Pomiędzy akapitami koniecznie powinno być światło, bo ułatwia to wizualne przejście pomiędzy jedną i następną częścią tekstu.

Warto pamiętać, że lepiej liczby prezentować w postaci numerycznej niż pisanej. Internauta skanując tekst szybciej ja zauważa, co znacząco przykuwa jego uwagę na materiale.

Coś co chyba podświadomie wiemy: tekst powinien być złamany w jednej kolumnie. Wielokolumnowe łamanie na internetowych stronach po prostu nie działa.

**

Zdjęcia: duże i… dokładne**

To oczywiste, że duże zdjęcia przykuwają uwagę. Jest jednak problem, polegający na tym, że internauci zdecydowanie lepiej odbierają tytuł niż zdjęcie. Jeśli więc zdjęcie, to na pewno po wyraźnym i dużym tytule.

Fotografie szczególnie prezentujące osoby powinny być dokładne. Takie na których można było, dostrzec szczegóły są lepiej odbierane przez internautów, niż nawet pozornie atrakcyjne, ale mało szczegółowe. „Dokładność” zdjęcia nie musi się przejawiać w detalach. Mogą to być zdjęcia pokazujące uczucia, wskazujące na związany z tekstem szczegół. Niby proste, ale wiele przypadków w internecie wskazuje, że zdjęcia dobierane są na chybił trafił.

**Reklamy: albo u góry i z lewej strony, albo w ogóle.

**

Najlepszy odbiór w badaniu miały reklamy umieszczone u góry strony oraz… lewej stronie. O ile pierwszy przypadek jest jasny, o tyle umieszczanie reklam w lewej części strony może być nieco szokujące.

Zdecydowanie najlepszy skutek odnoszą reklamy umieszczane w ciekawych materiałach. Interesujący materiał działa prawdopodobnie na podświadomość internauty i sprawia, że podobnie przyjmuje on propozycję obejrzenia reklamy. Znowu kłania się Google ze swoją reklamą kontekstową.

Technorati Tags: , , , ,