6 min read

Umarł rok, niech żyje rok

Koniec roku to jak wiadomo okres podsumowań i różnego rodzaju wróżb na temat tego co nas czeka w nadchodzącym roku. Całe moje życie zawodowe m.in. w Gazecie i poza nią robiłem takie rzeczy i przyznam się, trochę mi to już zbrzydło. Jak czytam to co na ten temat wypisuje się w polskim internecie i nie ukrywam, że w mojej ocenie, słowo „wypisuje” dobrze oddaje poziom, to nie mogę się opanować by nie napisać kilka obserwacji. Tym bardziej, że część zjawisk zarówno w mainstreamie jak i blogosferze przechodzi kompletnie niezauważona, a szkoda.

**Mały może więcej

** Widocznym zjawiskiem o którym mało kto mówi wprost, a które – mam taką nadzieję – sprawi, że polski internet stanie się w końcu miejscem, gdzie powstają oryginalne serwisy i usługi, a nie kalki zagranicznych serwisów, jest to, że na rynku nastąpił prawdziwy wysyp małych przedsięwzięć internetowych (tzw. startups). Oczywiście na razie to prawie tylko i wyłącznie kalki serwisów zagranicznych i serwisy jak słusznie [Koniec roku to jak wiadomo okres podsumowań i różnego rodzaju wróżb na temat tego co nas czeka w nadchodzącym roku. Całe moje życie zawodowe m.in. w Gazecie i poza nią robiłem takie rzeczy i przyznam się, trochę mi to już zbrzydło. Jak czytam to co na ten temat wypisuje się w polskim internecie i nie ukrywam, że w mojej ocenie, słowo „wypisuje” dobrze oddaje poziom, to nie mogę się opanować by nie napisać kilka obserwacji. Tym bardziej, że część zjawisk zarówno w mainstreamie jak i blogosferze przechodzi kompletnie niezauważona, a szkoda.

HUGOMORE42

**Mały może więcej

** Widocznym zjawiskiem o którym mało kto mówi wprost, a które – mam taką nadzieję – sprawi, że polski internet stanie się w końcu miejscem, gdzie powstają oryginalne serwisy i usługi, a nie kalki zagranicznych serwisów, jest to, że na rynku nastąpił prawdziwy wysyp małych przedsięwzięć internetowych (tzw. startups). Oczywiście na razie to prawie tylko i wyłącznie kalki serwisów zagranicznych i serwisy jak słusznie]1 Marcin Jagodziński właściwie nie wiadomo po co, jednak jeśli porówna się to co było w 2005-2006 nie mówiąc już o wcześniejszych latach, to zmiana jest widoczna.

Dziś każdy za stosunkowo niewielkie pieniądze – i to jest ważne – mając odrobinę wiedzy, może zrobić startupa. Kiedyś musiał prosić quasi inwestorów, którzy nabzdyczeni prawie zawsze mówili: NIE. Pękła jedna z podstawowych barier: kasa.

Prędzej czy później powinno to zaowocować tym, w Polsce gdzie podobno są jedni z najlepszych informatyków, w końcu powstaną innowacyjne pomysły.

**Duży może więcej, ale robi mniej

** Trochę to wynika z poprzedniego punktu. Widać wyraźnie – i to szczególnie w tym roku – że portale nie są już jedynymi, które potrafią coś ciekawego i innowacyjnego zrobić (pytanie: czy kiedyś były?! 🙂 ). Portale tak naprawdę sprowadzone zostały do „maszynek generujących ruch”, co oczywiście przekłada sie na pieniądze. Żadne z przedsięwzięć polskich portali nie było ani innowacyjne, ani nowe, ani…udane.

Wystarczy zresztą poczytać opinie przedstawicieli internetowego mainstreamu w Polsce by się o tym przekonać.

HUGOMORE42Z jednej strony to normalne, że portale stają się z racji swojej wielkości trochę mniej innowacyjne, z drugiej szkoda, bo tak naprawdę tylko portale posiadają obecnie odpowiednie środki finansowe by tworzyć naprawdę innowacyjne projekty, albo przeznaczyć je na prace badawcze.

Niestety jak Polska długa i szeroka, portale sprocedurowały się i zrobienie szybkich projektów, czyli takich jakie robią studenci po nocach, jest de facto niemożliwie. Wszyscy przychodzą na 9 do 17, wykonują z góry zaplanowane zadania i do domciu.

Internet to jeszcze nie media

Gdy słyszę, że Onet jest pierwszym polskim multimedium, to jako dziennikarzowi, nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie można przedsięwzięcia w którym – podobnie zresztą jak w innych polskich portalach – opartego w częsci informacyjnej na materiałach agencyjnych czy pozyskanych od partnerów – porównywać do redakcji, gdzie oryginalne materiały opracowują dziennikarze!

Treści w portalach nie sa tworzone przez zespół dziennikarzy, a jeżeli już to tylko w wypadku właściwie Interii i Gazeta.pl i to w małym stopniu. Tak naprawdę wszyscy mają mniej więcej to samo (PAP, inne agencje, partnerzy) i kiszą się w tym samym sosie. Ponieważ mają to samo, to trudno o oryginalność, więc kusi się czytelnika tytułami lub innymi mniej lub bardziej zaskakującymi internautę sposobami.

Wyraźnie zmieniła sie tematyka newsów. Polityka to PAPka, a reszta to szeroko rozumiana rozrywka. Pełno więc informacji o tym co u Dody czy innego celebryty. Fakt ludnośc to kupuje, bo statystyczny polski internauta to wsiok (w sensie intelektualnym), a przecież klient nasz pan. Taki mamy internet jakich mamy internautów.

Magia SG

Wszyscy pracujący w portalach to wiedza, ale internauci już nie koniecznie, że jeśli czegoś nie ma na SG (Stronie Głównej) to tego nie ma w ogóle. Mówiąc wprost oglądalność poszczególnych serwisów głównych portali, czy dużych sitów zależy w dużej mierze od tego jak i czy zostaną zaprezentowane na głownej stronie. Tymczasem ta ostatnia nie jest z gumy.

HUGOMORE42Amerykanie poradzili sobie jakoś z tym problemem, konsekwentnie promując poszczególne działy portalu i nazywając je w taki sposób, aby internaucie łatwo było na nie wejść (np. finance.yahoo.com). Wymusili też na projektantach uproszczenie struktury stron, co również owocuje tym, że internauta szybciej trafia do interesującej go informacji.

Uniezależnienie od SG będzie jedną z najważniejszych rzeczy, które duże podmioty w polskim internecie będą musiały rozwiązać.

Tworzenie serwisów zewnętrznych, może się sprawdzić, ale pewności nie ma. Ewidentnie próbuje zminimalizować to uzależnienie Gazeta.pl. Jeśli się jej uda, to z jednej strony innym będzie łatwiej, ale z drugiej Gazeta im odskoczy do przodu, lepiej profilując swoją ofertę reklamową.

Gazeta – nie tylko wykształciuchy

Nikt z obserwatorów tego nie zauważył, a to znaczy, że słabo oglądają rynek: Gazeta.pl pnie się ostro w górę i to dzięki…zmianie grupy docelowej. Może nie do końca zmianie, ale poszerzeniu.

Dla mnie jest oczywiste, że Agora próbuje powtórzyć model, któremu zawdzięcza sukces Gazety Wyborczej. Tworzy mocny ośrodek (www.wyborcza.pl), obudowuje go dodatkami (gazetapraca.pl, komunikaty.pl a przede wszystkim sport.pl), cały czas wzmacnia swoje społeczności.

Z wielkich naszego rynku portali, Gazeta wydaje się być jedynym podmiotem, który ma długofalowa strategię.

Tworzą się duże grupy medialne

Pod koniec roku wydawnictwo Bauer ostatecznie kupiło Interię. Wykrystalizowały się tzry duże grupy medialne, które w ciągu najbliższych lat podzielą między sobą rynek: Agora, Bauer i ITI. Każda z tych grup ma swoje mocne i słabe strony.

Agora ma Gazetę Wyborczą – niewątpliwie koń pociągowy całej grupy, portal o sporym potencjale i stosunkowo słabe stacje radiowe.

Bauer ma tytuły prasowe, z których praktycznie każdy jest liderem w swoim segmencie. To głownie prasa kobieca i poradnikowa – czyli z punktu widzenia demografii internetu olbrzymie perspektywy rozwoju. Oprócz tego 3 portal w polskiej sieci, doskonale osadzony wśród młodzieży oraz lidera na rynku rozgłośni czyli radio RMF.

ITI to przede wszystkim dwie potężne nogi: TVN z przyległościami oraz lidera na rynku portali czyli Onet.

Zarówno Agorze jak i Bauerowi brakuje oczywiście telewizji, by dopełnić całości. Pytanie czy powinna to być telewizja tradycyjna (włącznie z cyfrową) czy internetowa. Wydaje się, że na tę ostatnią jest jeszcze za wcześnie.

Problemem ITI jest oczywiście jakikolwiek brak prasy. Onet sam z siebie nie generuje żadnych treści i jest całkowicie uzależniony od dostawców kontentu.

Można oczywiście ekscytować się przejęciem Gadu-Gadu i Allegro, ale moim zdaniem są to inwestycje, które nie zakończą się stworzeniem dużej grupy. Ot po prostu dobra inwestycja.

Miałeś chamie złoty róg….

Sukces Naszej Klasy jest przez wielu pokazywany jako najważniejsze wydarzenie w tym roku. Oczywiście to prawda i nie będę tu powtarzał argumentów dlaczego. Dla mnie jest to jednak również przykład największej porażki… polskich inwestorów i konkurencyjnych serwisów social-networkingowych.

To, że w Naszą Klasę zainwestowali zagraniczni inwestorzy oznacza, że ich polscy koledzy zupełnie przespali sprawę.

Właścicielom polskich serwisów social-networkingowych można jedynie zacytować poetę: „Miałeś chamie złoty róg”.