2 min read

Google skubie Delicious i StubleUpon

Kilka miesięcy temu zupełnie nieoficjalnie pojawiła się nowa usługa Google Shared Stuff. Jak zawsze w przypadku Google: piekielnie prosta i intrygująca. Kolejny megasukces? Chyba jednak nie.

Shared Stuff to usługa dzięki której każdy, kto ma konto w Google może stworzyć swoją linkownię do ciekawych rzeczy znalezionych w sieci. Wystarczy przenieść do paska narzędzi przeglądarki niewielki fragment kodu i po chwili, już możemy dodawać pierwszą polecaną stronę.

Dodany element może zawierać albo tylko link albo link i wersję poszerzoną zawierającą link, zdjęcie i fragment tekstu. Każdy element może być wzbogacony komentarzem i otagowany. Można powiedzieć, że niewiele, ale to błąd.

W rzeczywistości bowiem Shared Stuff to system, dzięki któremu każdy może w łatwy sposób wypromować znalezione przez siebie swoją ciekawe strony. Dotychczas statystyczny internauta nie miał z tym tak łatwo. Takie serwisy jak Del.icio.us co prawda to umożliwiały, ale popularyzacja własnych zbiorów z powodu olbrzymiej ilości innych była dość trudna. Jednym słowem wśród milionów zbiorów naprawdę trudno jest znaleźć taki, który będzie warty jego śledzenia.

W przypadku Shared Stuff promocja jest niezwykle prosta: wystarczy wysłać z serwisu informacje o własnym zestawie do adresatów zebranych w książce adresowej Gmail i już mamy potencjalnie „x” nowych odwiedzających. Oprócz tego oczywiście można na swojej stronie czy blogu umieścić RSS do własnej linkowni. Proste i skuteczne.

Również genialnie łatwo można przeszukiwać zbiory innych osób. Do każdego wpisu autor może dodać krótki opis oraz tagi. Automatycznie rejestrowana jest również domena linka. Wystarczy więc kliknąć na link taga by zobaczyć wszystkie podobne zestawy z takim samym tagiem. Nieznacznie modyfikując adres URL można przeglądnąć zbiory Shared Stuff według dowolnie wybranego słowa kluczowego (tagu). Na przykład:

„Adres: http://www.google.com/s2/sharing/stuff?lmode=global&tag=sex” – wyświetli linki ze zbiorów Shared Stuff zawierające słowo „sex”. Wystarczy w podanym wyżej URL zmienć słowo „sex” na dowolne inne, by otrzymać nowy zestaw. (He, he – Google już tu usunął. Szkoda). Prościej chyba już nie można?

Pomimo różnych zalet Shared Stuff nie zdobył wielkiej popularności. Być może sam pomysł jest zbyt ukryty i za mało propagowany w sieci, a być może po prostu zbyt prosty i mało użyteczny dla większości internautów. Mnie się podoba, ale też specjalnie go nie używam :-). Ot fajna zabawka i nic więcej, ale obejrzeć warto