3 min read

Zumi czyli do odważnych świat należy

Jakoś specjalnie nigdy nie byłem fanem Zumi.pl, chociaż podziwiam Dreamlab, że im się chciało. Teraz jednak, kiedy Google oficjalnie wprowadził polską wersję, przyszłość Zumi – tak mi sie wydaje – stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nie znaczy to wcale, że pomysł na Zumi z punktu widzenia biznesowego był chybiony. Sądzę wręcz przeciwnie, że Onet doskonale sobie ten projekt wykalkulował: ściągnąć ile się da kasy z rynku, zanim przyjdzie Google i wszystko zmiażdży 🙂

Jak wspomniałem nie byłem i chyba nadal nie jestem fanem Zumi. Być może z tego powodu, od samego początku używałem Google Maps i znając go dodam nieskromnie doskonale, jakoś nie przemawiał do mnie produkt bardzo dobry jak na polskie warunki, ale jednak o lata świetlne gorszy od Maps. Domyślałem się również, że Google prędzej czy później wprowadzi polską wersję, bo w naszym kraju w porównaniu do innych europejskich, Google jest nieporównywalnie większą potęgą niż jakakolwiek inna firma, no może z wyjątkiem Micro$oftu :-).

Może się mylę, ale wydaje mi się, że Onet wprowadzając Zumi miał świadomość, że ten projekt jest na określony czas – pewnie góra kilka lat. Kto wie czy po kilku miesiącach sukcesu, zakiełkowała u onetowych menedżerów myśl, by powalczyć jednak z amerykańskim gigantem a nuż widelec uda się wygrać.

Pewnie temu miało służyć dogadywanie się z Agorą (ćwierkały o tym wróbelki na mieście), aby wspólnymi siłami wypimpkać Eniro (Panorama Firm) i przejąć jej pozycję na rynku. Sytuacja Googla była by wtedy nieco inna, bo musiałby albo sam tworzyć bazę firm (kosztowne nawet ręCami 🙂 użytkowników i czasochłonne) albo dogadać się z tymi, którzy ją mają (Onet, Agora).

W ubiegłym tygodniu jednak okazało się, że takie plany jeśli były, to spaliły na panewce. Eniro jest oficjalnym dostarczycielem informacji dla Gmaps w polskiej wersji i nawet jeśli są to informacje tylko i wyłącznie podstawowe, to i tak wzmacniają pozycję Gmaps.

Przykład zwycięstwa Allegro nad Ebayem bez względu na to, czy na własne życzenie tego ostatniego czy też nie, rozpalił emocje w niektórych polskich firmach. Oczywiście jest wiele przykładów, że parafrazując nieco twierdzenie Kopernika, iż produkt gorszy potrafi wyprzeć produkt lepszy. Problem na którym z pewnością potknie się Zumi to API i narzędzia nazwijmy je okołomapowe, czyli pozwalające tworzyć własne mapy. Narzedzia te są tak proste w przypadku GMaps, że praktycznie każdy jest w stanie zrobić dowolną mape i umieścić w niej każdy rodzaj informacji dostępnej w sieci. Mało tego, korzystając z innych dostępnych w Googlu serwisów czy bazujących na nich rozwiązaniach jak np. Mapper można tworzyć bardzo zawaansowane serwisy oparte na mapach. Faktem jest, że większość polskich użytkowników GMaps nie zna nawet podstawowych funkcji serwisu. Nie wie na przykład, że Gmaps są zarówno lokalizatorem jak i… planerem podróży. Nie wiedzą też, że Maps ma kilka fajnych gadżetów, jak zmiana trasy ruchem myszki, a nie poprzez wpisywanie punktów pośrednich. Świadomość użytkownika, który wie, że lokalizator to Zumi musi zostać „przekręcona”, a na to potrzeba czasu.

Z biznesowego punktu widzenia Zumi ma i nie ma specjalnie szans. Ma, bo większość właścicieli firm słyszało już o tym lokalizatorze, a zapewne nie słyszało o Gmaps. Daje to szanse Zumi – o ile wygra tu z Map24 :-), zaistnienia w rozwiązaniach specjalizowanych. Z drugiej strony programiści z pewnością prędzej czy później zaczną na potęgę – podobnie jak to ma miejsce na świecie – stosować API Googla, bo jest po prostu proste i doskonale udokumentowane.

Przed Onetem przynajmniej na razie wydaje się prosta droga: ściągnąć z rynku ile się da i czekać na rozwój sytuacji.