2 min read

O zleceniu na Blipa

Dziś tzw. polska blogosfera mówi tylko o jednym: czy jest zlecenia na Blipa? Do tego sprowadził Marcin Jgodziński – autor popualrnego bloga Netto – dość druzgocąca, ale jak ktoś przeczyta to przyzna, że wyważoną krytykę Blipa – autorstwa Piotrka „Vagli” Waglowskiego. Blip to oczywiście dziecko Jagodzińskiego i Gadu-Gadu.

W dużym skrócie , jeśli komuś nie chce się czytać oryginału: Vagla w swoim artykule stwierdził kilka „oczywistych oczywistości”:

  • polski Web 2.0 to kalka zagranicznych serwisów, którym udało się z powodzeniem przejść etap „koncepcji przy piwie”
  • Takimż jest również Blip, który jest jawnym rżnięciem znanego chyba wszystkim Twittera i podobnie jak ten pierwszy MA PROBLEMY Z OCHRONĄ PRYWATNOŚCI.
  • Vagla zwraca uwagę na dość osobliwe podejście Blipa do kwestii prywatności. Nawet jeśli użytkownik skasuje swoje konto, jego rozmowy mogą być nadal publicznie dostępne. Winę za to ponosi otwarte API serwisu.

Jest jeszcze kilka innych rzeczy dla których tekst Vagli warto przeczytać. Nie będę ich przytaczał, bo lepiej aby każdy poczytał sobie w oryginale.

Marcina Jagodzińskiego wyraźnie ten wpis Vagli dotknął. Zamiast chłopina ochłonąc nieco, zaczął wypisywać bzdury o „zleceniu na Blipa” otrzymane od dziennikarza (chociaż w takim przypadku słowo dziennikarz z trudem przechodzi mi przez gardło) z tabloidu.

Nie ma niestety merytorycznej odpowiedzi na dość poważne zarzuty Vagli, są za to inwektywy pod jego adresem no i te fantastyczne pomysły rodem z…tabloidów.

No i jak tak obserwuję tę polską blogosferę, to sobie myślę, że niektórym nieźle woda sodowa do czaszki uderzyła. A wydawało mi się, że autora Netto ta choroba ominęła.

Update: ciagle mi się śmiać chce jak sobie przypomnę o tym „zleceniu na Blipa”. Szkoda (a może Bogu dzięki), że zły los nie rzucił mnie do jakiegoś tabloidu. Gdybym tam był to pewnie y radođcią twórczo rozwinął bym wątek „zlecenia”. To przecież prawdopodobne – wystarczyć spojrzeć na zdjęcie Vagli: krępa łysa pała. Taki musi mieć kumpli w Wołominie. Stąd już naprawdę niedaleko do „zlecenia”. 🙂