4 min read

15 lat temu polska prasa trafiła do internetu

Najstarsze eleketroniczne wydanie Gazety w Krakowie

Dziś nienormalne wydaje się, że jakiś tytuł prasowy nie ma nawet najprostszej witryny, ale 15 lat temu, chociaż trudno to sobie wyobrazić było to normą.  15 lat temu „Gazeta w Krakowie” jako pierwsza polska „papierowa” gazeta i jedna z pierwszych europejskich ukazała się w Internecie. Wyprzedziliśmy m.in. brytyjskiego Timesa oraz wiele amerykańskich tytułów. Miałem w tym swój udział, więc warto trochę powspominać, bo temat jest mało znany. Tekst na ten temat jest również na stronach Gazety Wyborczej.

Było to dokładnie w lipcu 1993 roku, ale którego to już nawet ja nie pamiętam. Pracowałem wówczas jako dziennikarz i komputerowiec w krakowskim oddziale Gazety Wyborczej, gdzie m.in. pisałem do dodatku komputerowego „Komputery i Biuro”. Kilka miesięcy wcześniej po raz pierwszy widziałem u chłopaków z AGH jak wygląda WWW. Na komputerach Sun jakie mieli nieliczni na uczelni można było zobaczyć niewiele oprócz głównej polskiej strony.Wtedy też wpadłem na wyjątkowo „odkrywczy” pomysł: może by tak dało się umieszczać „Gazetę w Krakowie” w sieci?

Kilka tygodni przekonywałem kierownictwa redakcji do tego, że warto umieścić GwK w sieci. W końcu stanęło na tym, że powiedzieli mi abym to sobie robił, ale nie liczył na jakąś pomoc.

Oczywiście nie było mowy o stronie WWW, które zresztą wówczas mało kto w Polsce mógłby obejrzeć, nie mówiąc już o tym, że jeszcze mniej potrafiło ją zrobić 🙂

Stanęło w końcu za namową Jarka Strzałkowskiego, który wtedy pracował o ile się nie mylę na AGH lub Cyfronecie, że najlepszym rozwiązaniem będzie dystrybucja przez Listserv. Dziś to trochę (a właściwie zupełnie) zapomniane narzędzie, ale wówczas bardzo często było wykorzystywane do publikacji periodyków. Jarek zrobił batcha, który z pomocą Norton Commandera (pamięta ktoś jeszcze taki program) łączy pliki tekstowe w jedną całość, którą następnie wysyłało się do listerva. Stąd „GwK trafiała mailem do prenumeratorów. Niestety nie zachowały się te pierwsze numery.

Wysyłka pierwszych numerów była dość nieperiodyczna głównie dlatego, że w redakcji nie zawsze łamacz pamiętał, aby wygenerować pliki tekstowe, albo nie miał na to czasu (gazety wówczas kończyło się łamać późno w nocy).  Partyzantka trwała kilka miesięcy, aż do przyjścia do redakcji młodego chyba jeszcze studenta AGH Andrzej Górbiela. Pamiętam jak dziś gdy Andrzej zapytał mnie czy mógłby przejąć odemnie wysyłanie GwK. – mam pomysł jak to usprawnić i przy okazji dodac Komputery i Biuro – powiedział. Chętnie się zgodziłem, bo nie da się ukryć, że nieperiodyczność ukazywania się GwK i brak wpływu na to lekko mi doskwierały. „Dokuczali” czytelnicy – głównie studenci, naukowcy i mieszkający za granicą Polacy z których sporą grupę stanowili kibice dwóch krakowskich klubów: Cracovii i Wisły.

Andrzej zrobił batcha ale działającego już na koncie w Cyfronecie. Dodajmy tylko, ze konto to było nie do końca legalne, to znaczy nam jako osobami niezwiązanymi z uczelnią specjalnie się nie należało. Dyrekcja Cyfronetu – i chwała im za to – przymykała na to jednak oko :-). Wracając do wspomnianego batcha Andrzeja, to praktycznie zupełnie zautomatyzował on proces przygotowania i wysłki poszczególnych numerów i to do tego stopnia, że GwK w sieci ukazywała się w nocy… przed wydaniem papierowym:-)

Automatyka była posunięta do tego stopnia, że dodawany był nagłówek, stopka, a treść była dzielona na działy – jak w gazecie papierowej. Oczywiście automatycznie przygotowywane były trzy wersję kodowania znaków!

Andrzej pracował nad wersją w HTML, która miała być automatycznie generowana z programu do łamania. Jedynym problemem jaki pozostał mu do rozwiązania to kwestia ogłoszeń drobnych, które generowane były z zuepłnie innego systemu. Pewnie by i to rozwiązał, gdyby nie przedwczesna śmierć.

Długo jeszcze po śmierci Andrzeja GwK jak i KiB ukazywały się w niezmienionej formie i przy użyciu batcha, który stworzył Andrzej. Koniec protoplasty dzisiejszej Gazety Wyborczej Online nastąpił w 1999 roku, kiedy to firma matka postanowiła zdecydowanie mocniej zaistnieć w internecie i zdecydowała o zamknięciu wszystkich wydań internetowych. Tak nawiasem mówiąc pojawiło się ich kilka, mniej lub bardziej wzorowanych na naszym pomyśle.

Niewiele zachowało się z tamtych czasów w sieci, chociaż właściwie z drugiej strony powinienem powiedzieć, ze jak natki okres czasu to całkiem sporo :-). Warto je przeglądnąć by przypomnieć sobie stare czasy, albo odkryć jak to kiedyś bywało.  Ot w tym numerze jest o internecie w Krakowie gdzie kont nazwanych „internetowymi” (dostęp do sieci) było 8 tys., a obliczano, że potrzeba ok. 200 tys. 🙂 Pisali tez wtedy młodzi i nieznani, a dzisiaj sławni dziennikarze jak Bertold Kittel.

Chociaż nic się tak szybko nie dezaktualizuje jak komputery i internet, to warto poczytać archiwalne numery „Komputery i Biuro”, a w tym teksty Andrzeja Górbiela, napisane w niepowtarzalnym stylu.

Mocno przetrzebione archwium Gazety w Krakowie z lat 1995 – 1999

Równie przetrzebione archiwum Komputery i Biuro

Zemanta Pixie