2 min read

Moniko Olejnik naucz się na pamięć: po 9, dzieci nie cytuj

Dziennikarze w ostatnich dniach dostali sporą dawkę emocji. Z jednej strony spór Kataryny z Dziennikiem w którym odnoszę wrażenie, że większość dziennikarzy stała po przeciwnej stronie niż ich koledzy z Dziennika, to teraz kolejna afera – tym razem z córkami Romana Giertycha. Ohydna bo wykorzystano w nim małe dzieci, a wykorzystującą była dziennikarka – Monika Olejnik.

Olejnik opublikowała artykuł w którym cytowała rozmowę z 5. córką Romana Giertycha. Dziecko zapytane, gdzie tata pracuje odpowiedziało, że w telewizji. – a od kiedy? – ciągnęła niezwykle dociekliwa dla niektórych swoich gości Olejnik.

– od pół roku – odpowiedziało dziecko.

Ta z pozoru niewinna rozmowa jest asumptem dla Olejnik do ataku na ojca dziecka. Wiadomo przecież, że dziecko mówi to co się mówi w domu – zdaje się sugerować Olejnik w swoim tekście.

Każdy kto pracuje w mediach nawet krótko wie, lub zostaje natychmiast pouczony co do niektórych aspektów pracy dziennikarza. My dziennikarze wiemy, że nie można publikować zdjęcia dziecka bez zgody jego rodziców lub prawnych opiekunów. Podobną zasadę stosuje się do cytowania wypowiedzi dziecka.

O cytowaniu dziecka mówi wyraźnie Kodeks Etyki Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w rozdziale III „Dziennikarz wobec rozmówców i odbiorców” (pkt. 9):

Rozmówcy powinni być poinformowani, w jaki sposób zostaną wykorzystane ich wypowiedzi; autoryzacja obowiązuje, jeśli zastrzeże to rozmówca; wypowiedzi dzieci można wykorzystywać tylko za zgodą rodziców lub prawnych opiekunów.

Nie wiem czy Monika Olejnik jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, ale nawet jeśli nie, to tak znany dziennikarz powinien przestrzegać kodeksu etycznego największego polskiego stowarzyszenia.

Swoim karygodnym postępowaniem Olejnik przekroczyła granicę, którą dotychczas nikt od czasu sprawy Agaty Kern nie przekroczył. Tą granicą jest niewykorzystywanie dzieci w politycznej rozgrywce z ich rodzicami. Olejnik cynicznie wykorzystała nieświadome niczego dziecko i za to powinna ją spotkać kara infamii wśród dziennikarzy.

Mam nadzieję, że Rada Etyki Mediów zajmie się tą skandaliczną sprawą, pamiętając, że celebryci dziennikarstwa czy chcą tego czy nie są bardzo często wzorem dla młodych adeptów zawodu. W przypadku Moniki Olejnik wzorem niegodnym naśladowania.

P.S.

Swoją droga ciekawy jestem kim jest redaktor, który dopuścił do tak karygodnej publikacji?