4 min read

DLaczego iPad to rewolucja i dlaczego go nie kupię

[][1]
iPad premiere

Z zaciekawieniem czytam reakcje – głównie polskich internautów czy blogerów na pojawienie się iPada – nowego urządzenia firmy Apple. Przyznam się, że w tych wypowiedziach smuci fakt, że osoby uchodzące za geeków i speców nie zrozumiały nic z tego co Stefan 🙂 Jobs przekazał zarówno w prezentacji jak i samym produkcie.

W Polsce jakoś tak się utarło, że rewolucyjne i przełomowe to musi być coś co jest na przykład szybsze,  mniejsze i ma więcej funkcji niż poprzednie modele.Nie musi być wcale bardziej użyteczne.  Z tego powodu rewolucyjnym nazwiemy komputer dwa razy szybszy i z wielkim dyskiem a nie pralkę, która np. potrafi nie tylko wyprać, ale również wysuszyć i powiedzmy wyprasować koszule.

Taka refleksja przyszła mi do głowy, gdy czytałem twitty, blipy i blogi na temat premiery iPada. Część twierdzi, że to rewolucja bo np. bateria trzyma 10 godzin. Część, że tablet bez kamery to jak kobita bez… a może nie będę kończył.

Wiele jest głosów, że ciekawe, ale czas okaże. Będzie tak, albo może inaczej. To mniej więcej tak jak w anegdocie (autentycznej) o moim koledze ze studiów, którego profesor podczas egzaminu  zapytał: kto wygrał II wojnę punicką? Kolega zamyślił się i wykrzyknął: oczywiście Kartagina! Profesor się okropnie skrzywił (wszystkie wojny punickie wygrał Rzym), a wtedy mój kolega wypalił: albo i nie? 🙂

Wróćmy jednak do meritum czyli iPada. Dziwi mnie kompletny brak zrozumienia zarówno idei Jobsa jak i koncepcji biznesowo-marketingowej Apple. O produktach Apple można mówić wiele. Nie jest to na pewno szczyt technologii, ale za to genialnie opakowany i tam gdzie to jest potrzebne dostosowany do naszych potrzeb. Spójrzmy na iPhona: telefon słabiutki, do tego stopnia, że musi się posługiwać multimediami. Flasha w przeglądarce nie ma, co eliminuje go z oglądania wielu stron. Za to ma genialny i dostosowany do naszych potrzeb i przyzwyczajeń (tak, tak)  interfejs.

iPhone jest drogi ale za to oprogramowanie do niego w gruncie rzeczy bajecznie tanie. To nic, że w większości wypadków są to programy jednofunkcyjne i by uzyskać np. to co nieraz mamy w jednym programie za 10 USD trzeba kupić programów za 15 USD. O to w gruncie rzeczy chodzi. Jobs wie, że prędzej kupimy coś taniego niż drogiego. A jak tanie, to pewnie kupimy to często. No i to jest ta tajemnica sklepu Appla.

Jobs do perfekcji doprowadził swoją koncepcję. O ile Mac w gruncie rzeczy dopiero teraz zaczyna odnosić sukcesy i to właściwie dlatego, że sporo młodych kobiet i mężczyzn uważa, że jest cool i trendy, to iPhone rzeczywiście był rewolucją. Apple pokazał, że nie musimy ścigać się na coraz mniejsze klawisze, bo wystarczy po prostu zmienić na bardziej naturalny interfejs zarządzania telefonem. No i to jest genialne.

iPad jest IMHO kolejnym przykładem przebłysku geniuszu, który jednak – co mnie dziwi  i dlatego powtarzam to jeszcze raz – wielu polskich blogerów i twitterowców – nie zrozumiało.

Jobs zauważył, że zaczynamy zupełnie  inaczej używać komputera. Nie musi to być urządzenie do oglądania filmu jaki kalkukacji na Excelu.   My, zwykli ludzie chcemy mieć coś prostego, niewielkiego i łatwego w obsłudze co pozwoli ogladnąć zdjęcia, film, posurfować po internecie i poczytać książkę. Chcemy to robić w sypialni, salonie, nad wodą ale również w wannie czy bibliotece. Do czegoś takiego notebook czy już nie daj Bóg desktop jest co najmniej niewygodny.

Mówiąc inaczej: Jobs zrozumiał zmiany jakie nastapiły w naszym stosunku do komputerów. Pozbywamy się desktopów bo duże i brzydkie i kupujemy notebooki, bo niewielkie, przenośne i tak samo wystarczające do codziennych zabaw jak wypasione desktopy. Ten trend będzie się powiększał.

Jednocześnie jednak uważam, że iPad nie będzie hitem na miarę tego jak się spodziewają czy Jobs czy fani Apple. Powód jest prosty: cena. 500 USD -chociaż to według zwolenników Apple niezwykle mało, jest to jednak cena, którą rzadko kto będzie chciał wydać na urządzenie, które jak telewizor: będzie pewnie nie tak często używane jak telefon.

iPad jest rewolucją, jest przełomem ale ja go na razie nie kupię. Poczekam, aż cena spadnie ze dwa razy, bo więcej odarty z marketingu na pewno nie jest wart.

P.S. Zdaje się, że sporo osób myśli podobnie jak ja. Wystarczy spojrzeć na wykres akcji. Wzrost jest, ale Himalaje  to nie są. Najwyżej Tatry.

Reblog this post [with Zemanta]