4 min read

Google Buzz skazany na sukces

Screenshot-New! Google Buzz in Gmail - Chromium-1
Image by m0n0lithic via Flickr

Kilka znanych w branży internetowej osób (m.in. Rafał Agnieszczak, Dominik Kaznowski, Michał Brański) twierdzi wg. Pressa, że Google Buzz powstał za późno. Osobiście sądzę zupełnie odwrotnie: Google eksperymentował i negocjował (m.in. z Facebookiem i Twitterem) i jak nic z tego nie wyszło, to zdecydował się na stworzenie Buzz. Poza tym Buzz jest kolejnym krokiem w rozwoju Social Media, czego zapewne autorzy tych opinii chyba nie zauważyli.

To prawda co mówi Kaznowski, że Google nie miał szczęścia do serwisów społecznościowych. Właściwie wszystkie jego projekty nie uzyskały znaczącej pozycji w rankingach i co najważniejsze w świadomości internautów. Nie należy jednak zapominać, że głównym biznesem Googla jest… wyszukiwanie informacji.

Znaczące zainteresowanie Googla serwisami społecznościowymi, a właściwie mikroblogowymi nastąpiło gdy zaczęły róść i zyskiwać na popularności Twitter oraz Facebook. Próbowali Twittera kupić lub przynajmniej zainwestować (bynajmniej nie ze względów finansowych) w Facebooka. W tym ostatnim przypadku skończyło się to spektakularną klęską i pięścią w nos jaką Facebook wymierzył Googlowi sprzedając nieco ponad 1 procent swoich akcji Microsoftowi.

Wtedy zapewne w Google zapadła decyzja: musimy liczyć na siebie. Powodem bynajmniej nie były wyniki oglądalności obydwu serwisów, finanse czy rynek reklamowy. W każdym względzie Google bije tu rywali o co najmniej kilka długości. Groźne dla Google było co innego: Dostęp do danych użytkowników a co za tym idzie możliwość (a raczej jej brak) wyszukiwania w czasie rzeczywistym. Facebbok a jeszcze bardziej Twitter stały się bardzo szybko źródłem wielu informacji zastępując w tym klasyczną wyszukiwarkę. Informacji o tyle wartościowych, że podanych przez osoby co do których mamy większe zaufanie niż do maszyn gdzieś w Kalifornii :-). Oczywiście ważne było to, że informacje te można wyszukać tuż po ich pojawieniu się w sieci, a nie jak w przypadku wyszukiwarki po zindeksowaniu.

Co prawda Google ostatecznie kupuje dane od Twittera i Facebooka, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że jest trochę na nich skazany. Przecież obydwu firmom może się kiedyś znudzić sprzedawanie danych konkurencji. Z pewnością tak by się stało, gdyby któraś z nich weszła na zupełnie kolizyjny kurs z Googlem. Na pewno wcześniej czy później dotyczyć to będzie Facebooka, który nie ukrywa, że jednym z jego kroków będzie umieszczanie reklam na stronach korzystających z jego reklam serwisów czy użytkowników. Nieraz taniej jest kupić wroga niż inwestować w produkty, które tego wroga mogą osłabić czy nawet zniszczyć. Nie udało się kupić i stąd decyzja o planie „B”.

Sam Buzz jest pod kilkoma względami ruchem genialnym. Dziwne, że nie rozumie tego Brański, którego system pocztowy w O2 należy do najpopularniejszych w Polsce. Umiejscowienie Buzza w poczcie Gmail oprócz oczywistych zalet jak już na punkcie startu olbrzymia baza użytkowników jest doskonałym rozwiązaniem dla samej poczty. Po pierwsze sprawi, że użytkownicy będą zapewne zdecydowanie częściej odwiedzali pocztę i dłużej w niej przebywali. Po drugie i chyba najważniejsze ułatwi ludziom komunikację, którą później można w łatwy sposób przeszukać czy wyszukać w poczcie. Innymi słowy zamiast wymieniać się mailami w stylu pytanie->odpowiedź>cytat>odpowiedź etc. lepiej może użyć Buzz bo ma opcję prywatnej dyskusji.

Korzystając z nowego produktu internauci będą więcej rzeczy wyszukiwali w Gmailu. Buzz, który oparty jest w zupełności na otwartych standardach można zupełnie różnie używać. W zależności od potrzeb może być agregatorem treści społecznościowych (własnych i cudzych) jak i własnym streamem zintegrowanym z profilem. Takich możliwości w gruncie rzeczy nie oferuje Facebook czy Twitter.

IMHO Buzz skazany jest na sukces. Nie tylko błyskawicznie zyskuje bazę użytkowników jak i kontent, ale przede wszystkim będzie ewoluował w kilku kierunkach. Profil Googla po dodaniu kilku technologii stanie się zapewne internetową wizytówką, stron domową, blogiem, mikroblogiem oraz oczywiście społecznościowym streamem. Będzie też agregatorem i narzędziem do publikacji/zarządzania. Takie wszystko w jednym, tyle że z możliwością dostosowania do własnych wymagań.

Reblog this post [with Zemanta]