3 min read

Uważam, że „Uważam Rze. Inaczej pisane”…

image

… trzeba dać jeszcze chwilkę czasu. Przeczytałem trzy numery i mam mieszane uczucia. Spodziewałem się więcej a mam wrażenie, że to jeszcze nie to.

Postanowiłem chwilę odczekać i przeczytać kilka numerów „Uważam Rze„, by wyrobić sobie pogląd na temat nowego tygodnika opinii. W końcu ostatnio duzi i znaczący wydawcy raczej nie decydują się na wprowadzenie nowego tytułu.

Nic dziwnego, wszyscy mówią o schyłku prasy papierowej. Redakcja nie kryje, że zauważyła i liczy na nisze na rynku czyli brak tygodnika, który wyrażałby inne poglądy od lewicowych, prezentowanych na łamach Polityki, [image

… trzeba dać jeszcze chwilkę czasu. Przeczytałem trzy numery i mam mieszane uczucia. Spodziewałem się więcej a mam wrażenie, że to jeszcze nie to.

Postanowiłem chwilę odczekać i przeczytać kilka numerów „Uważam Rze„, by wyrobić sobie pogląd na temat nowego tygodnika opinii. W końcu ostatnio duzi i znaczący wydawcy raczej nie decydują się na wprowadzenie nowego tytułu.

HUGOMORE42

Nic dziwnego, wszyscy mówią o schyłku prasy papierowej. Redakcja nie kryje, że zauważyła i liczy na nisze na rynku czyli brak tygodnika, który wyrażałby inne poglądy od lewicowych, prezentowanych na łamach Polityki,]3 czy Newsweek.

Inna rzecz, że wydawca z pewnością liczy na twardy czytelniczy elektorat, którego brakuje trochę konkurencji.

Moim zdaniem ten akurat pomysł może się udać, tym bardziej, że konkurencja dopiero teraz zauważyła, że białe nie zawsze jest białe. Nieraz jest szare, albo nawet czarne czyli, że rząd Donalda Tuska okazuje się być nieudolny a państwo źle zarządzane.

Sam tygodnik jaki jest każdy widzi, kto go miał w ręce. Powiem tyle: zaskakujący. Tani papier przypomina ten na którym drukowano tanie krzyżówki czy miesięcznik przebój salonów fryzjerskich pt. „Detektyw”. Powiem tak: za niecałe 2 zł mogę kupować tygodnika na tak kiepskim papierze, ale gdybym miał płacić zapowiadane ponad 4 zł to raczej bym zrezygnował.

Zarzut kiepskiej jakości papieru podnoszony był – szczególnie przez dziennikarzy – bardzo często. Moim zdaniem niesłusznie. To zapewne dość sprytny, ale też ryzykowny manewr wydawcy, który po prostu nie jest absolutnie przekonany czy tytuł mówiąc kolokwialnie „chwyci”. Ryzyko polega na tym, że czytelnik przyzwyczajony do dobrej jakości papieru w tygodnikach opinii może tym bardziej nie chcieć utożsamiać się z „Uważam Rze”. Nie ma jeszcze danych o sprzedaży, ale z pobieżnych obserwacji np. w kioskach wynika, że nowy tytuł schodzi. Może szału nie ma, ale dziś szału nie ma nikt.

Mocną stroną każdego numeru są wywiad przeprowadzany przez braci Karnowskich oraz rubryka „Z życia koalicji i z życia opozycji” Igora Zalewskiego i Roberta Mazurka. Najsłabszą i najbardziej denerwującą przedruki i powtarzanie tematów za „Rzeczpospolitą”. Czytając tygodnik opinii mieć świadomość, że ja to już kiedyś słyszałem albo widziałem jest ogromnie deprymujące.

Z trzech wywiadów, które czytałem dobre były z Kowalem i Kaczyńskim. Wywiad z Martą Kaczyńską słaby, ale też rozmówca nie jest rasowym mówcą chociaż prawnikiem.

Trochę z braku alternatywy, a też trochę licząc na rozkręcenie się się redakcji dam jeszcze kilka tygodni szansę „Uważam Rze”. Jeśli jej nie wykorzysta, to powrócę do moich ulubionych zagranicznych tytułów, którymi zapełniam mojego Kindla.