Gazeta Wyborcza czeka rewolucja, jeśli chce utrzymać wysoką pozycję na rynku. Wydany właśnie “Dziennik” Axel Springer już na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawszy a przede wszystkim bogatszy w treści od “Gazety”. Na szybko porównałem obie gazety, chociaż na analizę jest jeszcze za wcześnie, to liczby mówią same za siebie. Powinno to otrzeźwić wydawcę GW.
Nie jesteśmy, jak inne gazety, surowym, karcącym nieustannie wychowawcą społeczeństwa. My nie pouczamy. Nie mówimy, co należy myśleć. Jesteśmy partnerem i przyjacielem naszych Czytelników, a nie ich mentorem-
pisze Robert Krasowski, redaktor naczelny Dziennika. To jedna z wielu różnić pomiędzy Dziennikiem i Gazetą Wyborczą. Szybkie porównanie obydwu grzbietów głównych raczej nie pozostawia złudzeń. Gazeta Wyborcza przy Dzienniku wygląda na statyczną, mentorską i…chociaż to kwestia gustu po prostu nudną. Dziennik tymczasem zaskakuje nieszablonowym podejściem, dużą liczbą komentarzy (poza redakcyjnych), pomysłową grafiką.
Twierdzenia tzw. analityków (już któryś raz się pomylili i dlatego piszę “tzw.”) jakoby Dziennik miał być gazetą w segmencie opiniotwóczym przyrównywanym do Die Welt i na tym polu bezpośrednio konkurować z GW, wydają mi się mocno naciągnięte. Dziennik to opiniotwórczy “Fakt” i nic więcej. Gazeta dla tych, którzy wstydzą się poprosić w kiosku o Fakt czy Superekspress, potrzebują informacji na nieco wyższym poziomie, a z drugiej strony odpowiada im lżejsza formuła gazety w której jest dużo informacji, więcej luzu i mniej pompy oraz przede wszystkim mają dość mentorstwa i wszystkowiedztwa w wydaniu Gazety Wyborczej. Mówiąc szczerze już kilka lat temu mówiłem, że prędzej czy później metoda Gazety pt. “myślimy za Ciebie obywatelu” zostanie przez czytelników odkryta. Wracając jednak do porównania, to z pewnością, formułę Dziennika nie można przyrównać do gazet opiniotwóczych. Ot redaktorzy wzieli trochę z najlepszych światowych przykładów i zrobili taki polski miszmasz. Tak naprawdę, to Dziennik zrobił to co chciała zrobić Agora w przypadku Nowego Dnia, tyle że zrobił to dobrze. Pomimo tego, że Dziennik moim zdaniem nie jest gazetą w segmencie opiniotwórczym, to konkurować z Gazetą Wyborczą z powodzeniem będzie.
Z pewnością nie zagrozi Rzeczpospolitej. To zupełnie iny segment gazet i wydawca Rzepy może zrobić: uff. Księgowi, urzędnicy, mały biznes nie znajdzie w Dzienniku nic, co by miało ich odciągnąć od Rzepy. Podobnie media lokalne nie wydają się być, pomimo krakania autorytetów – zagrożone. Po pierwsze Dziennik nie ma dodatków lokalnych, a po drugie informacji z lokalnego rynku jest niewiele.
Więcej za tą samą cenę
Dziennik jest zdecydowanie większy bo ma aż 48 kolumn podczas gdy główny grzbiet GW ma ich tylko 32. Różnica niby niewielka, ale jednak przy tej samej cenie, czytelnik dostaje nieco większy “produkt”. Zupełnie inny pomysł sprawia, że w Dzienniku jest zdecydowanie więcej informacji niż w GW. Znów porównanie dwóch głównych grzbietów nie pozostawia złudzeń: Dziennik zawiera ok. 180, a GW 72 informacje. Porównując te liczby z liczbą kolumn, widać również, że w Dzienniku jest lepsze wykorzystanie kolumny z punktu widzenia statystycznego czytelnika. Średnio kolumna Dziennika zwiera grubo ponad 3 informacje, podczas gdy kolumna Gazety nieco tylko ponad 2 artykuly. W praktyce oznacza to po prostu, że w Dzienniku “dla każdego coś miłego”; nawet jeśli redaktorzy nie trafią z jednym tematem, to zawsze są jeszcze co najmniej dwa, które mogą przyciągnąć uwagę czytelnika. W przypadku kolumny z GW jeden “fałszywy ruch” i czytelnik już jest na następnej kolumnie.
Nowocześniej i wygodniej
Ilość kolumn i tekstów na kolumnie bezpośrednio wpływa na wygląd całej gazety ale również na jej odbiór. W Dzienniku (już miałem na końcu języka w Fakcie :-) ) więcej jest krótszych informacji, dobranych na pierwszy rzut oka dosyć dobrze. Jedyną wpadką jest dla mnie brak wiadomości o pobiciu Chodorkowskiego (chyba, że nie zauważyłem). Każdy dział ma swoją czołówkę i choćby nawet nie byłą ciekawa, to każdy coś tam dla siebie znajdzie. Odnoszę takie wrażenie, że w Dzienniku co najmniej tyle samo miejsca poświęcone jest na wiadomości z kraju i ze świata jak w GW, a pomimo to, jakby człowiek się więcej dowiaduje.
Czołówki? Nic specjalnego
Czołówki obydwu gazet nie zaskakują. Można powiedzieć, że tak naprawdę nie było nic ciekawego, chociaż w moim odczuciu, Gazeta Wyborcza zdecydowanie lepiej trafiła z hitem (publikując informację o Księstwie Warszawskim PiS) niż Dziennik . Na czołówce Dziennika nieco naciągane informacje o stosunku Polaków do Andrzeja Leppera opracowane na podstawie badania opinii publicznej. Silenie się na sensacyjnośc (ilu Polaków nie widzi zagrożenia), dużo liczb (na drugiej stronie) i nic z tego. Porażka.
GW też nie zaskoczyła, drukując informację o skrytykowaniu mediów katolickich przez biskupów. Sensacyjne jest to, że nie dotyczy to tylko Radia Maryja, ale również Tygodnika Powszechnego, który co nie jest tajemnicą, ma w GW wielu “przychylnych” przyjaciół. Temat słabo rozwinięty, poza tym moim zdaniem za bardzo polityczny. Oczywiście dla katolewicy, a ta dominuje w GW, zupełna sensacja i hit, ale dla reszty społeczeństwa…
Internesująco wygląda sprawa zdjęcia czołówkowego, bo obydwie gazety korzystały z tego samego zdjęcia, ale nieco inaczej je wykadrowały. W mojej opinii, GW zdecydowanie lepiej przedstawiła sprawę, pokazując szersze ujęcie zdjęcia w sumie dość przeciętnego, ale pokazującego zniszczenie po zamachu. Dziennik obciął trochę kadr i pokazał więcej szczegółów. Jak dla mnie to maniera z Faktu, który przecież jako bulwarówka, musi pokazywać szczegóły. Może i to by miało sens, gdyby te szczegóły były tego warte, a w przypadku tego zdjęcia – już przeciętnego – zepsuto je jeszcze bardziej. Jednym słowem dla mnie porażka fotoedytora z Dziennika.
Kasa: 1:0 dla Gazety
W jednym Gazeta Wyborcza zdecydowanie przoduje: w liczbie reklam. W GW było ich 22 a w Dzienniku tylko 4. Być może to zamierzona polityka Dziennika, a być może po prostu jak to najczęściej bywa, ogłoszeniodawcy chcą zobaczyć, jaki jest odbiór nowej gazety. Z tego powodu nieco zdziwiła mnie informacja podana przez WirtualneMedia:
ASP liczy na duże zainteresowanie reklamodawców. Reklamy kosztują 50-80 tys. zł brutto, a zainteresowanie w pierwszym numerze było tak duże, że wydawca przeprowadził aukcję.
No to jeśli to duże zainteresowanie, to są 4 (słownie cztery) reklamy i do tego trzeba organizować aukcje, to albo ktoś mnie robi w konia, albo takimi informacjami próbuje napędzić rynek. Kilkadziesiąt tysięcy złotych to nie w kij dmuchał i każdy szef działu reklamy chwilkę się zastanowi zanim wyda. Dlatego sądzę, że to gigantyczne zainteresowanie to humbuk, a tak naprawdę może Dziennik zalany został gigantyczną liczbą pytań i bardzo mało liczbą rzeczywistych zamówień.
Najbliższe kilka tygodni pokaże czym tak naprawdę jest nowy tytuł. Z pewnością to rewolucja w polskich mediach, ale rewolucja z którą GW inteligentnie poprowadzona, odarta z politykowania ze zmienionym kierownictwem – powinna sobie dać radę.
Popularity: 1% [?]
Ciekawa analiza, gratuluje.
Ja również przeglądając ‘Dziennik’ mocno zdziwiłem się liczbą reklam w pierwszyn numerze, o które rzekomo toczyły sie aukcje… Wiele szumu o nic. Zobaczymy co będzie dalej.
To jest tak na szybko, duzo rzeczy pominalem,ale po pierwsze brak czasu, po drugie wprowadziloby to chaos a po trzeie trzeba chwile poczekac. Mysle, ze najwczesnie po tygodniu bedzie mozna cokolwiek powiedziec, a tak naprawde to trzeba poczekac dwa – trzy miesiace. No i przedewszystkm zobaczyc pierwsze dane o sprzedazy.
Ciekaw jestem na ile są przygotowani na dokładanie :)))) Rok ? Może dwa wytrzymają :)) To będzie największa klapa.
“Nie jesteśmy, jak inne gazety, surowym, karcącym nieustannie wychowawcą społeczeństwa. My nie pouczamy. Nie mówimy, co należy myśleć. Jesteśmy partnerem i przyjacielem naszych Czytelników, a nie ich mentorem”
Padam ze śmiechu :) Każdy kto zna Cezarego Michalskiego, szefa działu Opinie, wie, że nie ma słowa, które lepiej by go opisywało niż mentor. Oj pouczać to on lubi…
Poza tym liczba osób w redakcji, które mają ubrudzone ręce “Faktem” nie wystawia dobrego świadectwa gazecie. Narazie najbardziej podoba mi się makieta.
konkurencja na rynku szczegolnie prasy zawsze dobrze robi
Odmienny punkt widzenia: http://adblog.xorg.pl/91
dziennik.pl – akurat Michalskiego osobiście nie znam, ale znam fakt, że znam kilka osób w Dzienniku i też mi niektóre z tych słów w ich ustach jakoś dziwnie brzmią. No ale mamy teraz czas (po)światecznej zadumy, no to przynajmniej dajmy im szansę :-) Faktem jest, że “Faktem” ma tam wiele osó ubrudzone ręce. Ale równie dużo ma ubrudzone Agorą :-) Myślę, że trzeba zobaczyć jak sobie poradzą z ekskluziwami, czy poprawią się merytorycznie – bo jak narazie – analiza tekstów to porażka. Jednym słowem: za tydzień coś można ocenić, a za miesiąc dwa, stawiać pierwsze diagnozy.
Koniec jest bliski: Rok jak wytrzymają, a nie mówiąc juz o dwóch latach, to będzie znaczyć, że się utrzymają. Wprowadzałem kiedyś czasopismo na rynek, dość konkurencyjny, chociaż trochę mniej ryzykowny i wiem jak to mniej więcej wygląda. Patrząc trochę z perspektywy wejścia na rynek Faktu, to zauważ, że po pierwszym numerze wszyscy wietrzyli klapę i to szybką. I co? Mają się nieźle, a nawet prześcignęli Wyborczą, co akurat jest normalne, bo prasa bulwarowa wszędzie ma większe nakłady niż powiedzmy “mniej bulwarowa” :-)
Ciekawa analiza, gratuluje.
Ja również przeglądając ‘Dziennik’ mocno zdziwiłem się liczbą reklam w pierwszyn numerze, o które rzekomo toczyły sie aukcje… Wiele szumu o nic. Zobaczymy co będzie dalej.
To jest tak na szybko, duzo rzeczy pominalem,ale po pierwsze brak czasu, po drugie wprowadziloby to chaos a po trzeie trzeba chwile poczekac. Mysle, ze najwczesnie po tygodniu bedzie mozna cokolwiek powiedziec, a tak naprawde to trzeba poczekac dwa – trzy miesiace. No i przedewszystkm zobaczyc pierwsze dane o sprzedazy.
Ciekaw jestem na ile są przygotowani na dokładanie :)))) Rok ? Może dwa wytrzymają :)) To będzie największa klapa.
Pingback: ekhil » Dziennik(.pl)
“Nie jesteśmy, jak inne gazety, surowym, karcącym nieustannie wychowawcą społeczeństwa. My nie pouczamy. Nie mówimy, co należy myśleć. Jesteśmy partnerem i przyjacielem naszych Czytelników, a nie ich mentorem”
Padam ze śmiechu :) Każdy kto zna Cezarego Michalskiego, szefa działu Opinie, wie, że nie ma słowa, które lepiej by go opisywało niż mentor. Oj pouczać to on lubi…
Poza tym liczba osób w redakcji, które mają ubrudzone ręce “Faktem” nie wystawia dobrego świadectwa gazecie. Narazie najbardziej podoba mi się makieta.
konkurencja na rynku szczegolnie prasy zawsze dobrze robi
Odmienny punkt widzenia: http://adblog.xorg.pl/91
dziennik.pl – akurat Michalskiego osobiście nie znam, ale znam fakt, że znam kilka osób w Dzienniku i też mi niektóre z tych słów w ich ustach jakoś dziwnie brzmią. No ale mamy teraz czas (po)światecznej zadumy, no to przynajmniej dajmy im szansę :-) Faktem jest, że “Faktem” ma tam wiele osó ubrudzone ręce. Ale równie dużo ma ubrudzone Agorą :-) Myślę, że trzeba zobaczyć jak sobie poradzą z ekskluziwami, czy poprawią się merytorycznie – bo jak narazie – analiza tekstów to porażka. Jednym słowem: za tydzień coś można ocenić, a za miesiąc dwa, stawiać pierwsze diagnozy.
Koniec jest bliski: Rok jak wytrzymają, a nie mówiąc juz o dwóch latach, to będzie znaczyć, że się utrzymają. Wprowadzałem kiedyś czasopismo na rynek, dość konkurencyjny, chociaż trochę mniej ryzykowny i wiem jak to mniej więcej wygląda. Patrząc trochę z perspektywy wejścia na rynek Faktu, to zauważ, że po pierwszym numerze wszyscy wietrzyli klapę i to szybką. I co? Mają się nieźle, a nawet prześcignęli Wyborczą, co akurat jest normalne, bo prasa bulwarowa wszędzie ma większe nakłady niż powiedzmy “mniej bulwarowa” :-)
>> Jedyną wpadką jest dla mnie brak wiadomości o pobiciu
>> Chodorkowskiego (chyba, że nie zauważyłem)
W dzisiejszym numerze jest :)
Dziwi mnie tylko, że AS nie zaatakowł Agory również online. Myślałem, że wraz z Dziennikiem pojawi się również towarzyszący mu portal, z rozwiniętym forum i innymi elementami wciągającymi czytelników w interakcję. Tymczasem strona dziennik.pl przypomina bardziej stronę gazetki szkolnej, niż gazety, która chce stać się wiodącym wydaniem w kraju.
Sądzę, że nie zdążyli. To oczywiście ich nie tłumaczy. Okreslenie, że ich strona przypomina “szkolną gazetkę” jest chyba najdfelikatniejszym na jakie można się zdobyć :-) To kompletny blamaż i wstyd.
A tam – nie zdążyli. Przecież projekt Dziennika nie zaczął się w zeszłym miesiącu. Na zrobienie portalu mieli co najmniej pół roku. Biorąc pod uwagę mocno podstarzałą technologię portalu gazety.pl, Dziennik mógł bardzo szybko odebrać im bardzo dużo odbiorców. Przegapiona szansa – ot co.
Jedyną wpadką jest dla mnie brak wiadomości o pobiciu
Chodorkowskiego (chyba, że nie zauważyłem)
W dzisiejszym numerze jest :)
Dziwi mnie tylko, że AS nie zaatakowł Agory również online. Myślałem, że wraz z Dziennikiem pojawi się również towarzyszący mu portal, z rozwiniętym forum i innymi elementami wciągającymi czytelników w interakcję. Tymczasem strona dziennik.pl przypomina bardziej stronę gazetki szkolnej, niż gazety, która chce stać się wiodącym wydaniem w kraju.
Sądzę, że nie zdążyli. To oczywiście ich nie tłumaczy. Okreslenie, że ich strona przypomina “szkolną gazetkę” jest chyba najdfelikatniejszym na jakie można się zdobyć :-) To kompletny blamaż i wstyd.
A tam – nie zdążyli. Przecież projekt Dziennika nie zaczął się w zeszłym miesiącu. Na zrobienie portalu mieli co najmniej pół roku. Biorąc pod uwagę mocno podstarzałą technologię portalu gazety.pl, Dziennik mógł bardzo szybko odebrać im bardzo dużo odbiorców. Przegapiona szansa – ot co.
Myślę, że szansą dla Dziennika jest stosowanie podejścia stosowanego przez autora tego bloga: ostre starcie z Agorą i Michnikiem. Wystarczy spojrzeć na trendy w blogach politycznych i widać że zwolenników tezy o diabelskich mocach Michnika i Rapczyńskiej przybywa :). Zaangażowanie znanych “michnikożerców” Rybińskiego i Krasnodębskiego może już o tym świadczyć. Aż dziw bierze, że nie dołączyli Semka, Ziemkiewicz, Skowroński i Wildstein :) Trzeba jednak przypomnieć, że “Życie” miało podobną strategię i skończyło się klapą.
Trzeci dzień czytam już Dziennik i jak na razie widać, że mówienie o konkurowaniu z GW i Rzeczpospolitą to megalomania. Bardziej przypomina to “Nowy Dzień”. Czytelnicy prasy opiniotwórczej nie potrzebują ikonografik na pół strony ani porad o makijażu. Wczorajszy news o Kwasniewskim to typowy “tzd”, czyli “temat z d… wyjęty”. Mimo to i tak kibicuję temu projektowi, bo mam nadzieję, że odbierze czytelników Super Expresowi i Faktowi.
dziennik.pl: Czy ja się ostro scieram z Agorą? Jak mi się coś nie podoba, to po prostu o tym piszę i już. Znam dobrze tą firmę, bo pracowałęm w niej 10 lat bez 15 dni :-). Mam w niej wielu autentycznych przyjaciół, z którymi bardzo często się spotykam. Wielu z nich ma krytyczne podejście zaróno do niektórych działań Gazety, jak i innych mediów, ale to nie znaczy, że się ostro scierają. Krytyczne, to nie znaczy krytykanckie. Do Dziennika też mam wiele zastrzeżeń. Faktu i SE właściwie nie czytam (bardzo sporadycznie), a napewno nie tak wnikliwie jak GW. Zbieram materialy do analizy porównawczej obydwu gazet. Myślę, że na weekend, albo na początku przyszłego będzie gotowa. Wtedy możemy podyskutowac.
P.S. Jesli chodzi “makijaże” i temat Kwasniewskiego plus inne “ciekawe” tematy (w Dzienniku), to absoultnie się z Tobą zgadzam, co zresztą wyraziłem w porównaniu pierwszego numeru Dziennika i GW. DLa mnie wartością jak narazie jest wielośc opinii, której w GW wyraźnie brak. No i to, że te opinie (na łamach Dziennika) wyrażają osoby z zewnątrz, a nie jak w przypadku GW – dziennikarze Gazety, którzy od zawsze piszą to samo i zawsze idą z “politycznym prądem” (w tym wypadku kierownictwa Agory).
P.S.” Wiesz jaki świat byłby nudny, jakby wszyscy mieli taką samą opinie ito nieważne, czy jak Michnik czy WIldstein czy Ziemkiewicz. Cieszmy się więc, że jest dużo opinii :-)
oczywiście wiem, że świat byłby nudny, gdyby wszyscy mieli taką samą opinię! Akcentowałem tylko przypadłość wielu polskich publicystów, którzy nie wyobrażają sobie napisania felietonu bez prztyczków dla GW a zwłaszcza Michnika. To się nazywa chyba fobia. Wystarczy przeczytać np. felietony Ziemkiewicza w Interii. Czasami wydaje mi się, że on, Rybiński, Semka i Wildstein powinni się złożyć na pomnik Michnika. Gdyby nie on, nie mieliby bidule o czym pisać :)
Myślę, że szansą dla Dziennika jest stosowanie podejścia stosowanego przez autora tego bloga: ostre starcie z Agorą i Michnikiem. Wystarczy spojrzeć na trendy w blogach politycznych i widać że zwolenników tezy o diabelskich mocach Michnika i Rapczyńskiej przybywa :). Zaangażowanie znanych “michnikożerców” Rybińskiego i Krasnodębskiego może już o tym świadczyć. Aż dziw bierze, że nie dołączyli Semka, Ziemkiewicz, Skowroński i Wildstein :) Trzeba jednak przypomnieć, że “Życie” miało podobną strategię i skończyło się klapą.
Trzeci dzień czytam już Dziennik i jak na razie widać, że mówienie o konkurowaniu z GW i Rzeczpospolitą to megalomania. Bardziej przypomina to “Nowy Dzień”. Czytelnicy prasy opiniotwórczej nie potrzebują ikonografik na pół strony ani porad o makijażu. Wczorajszy news o Kwasniewskim to typowy “tzd”, czyli “temat z d… wyjęty”. Mimo to i tak kibicuję temu projektowi, bo mam nadzieję, że odbierze czytelników Super Expresowi i Faktowi.
dziennik.pl: Czy ja się ostro scieram z Agorą? Jak mi się coś nie podoba, to po prostu o tym piszę i już. Znam dobrze tą firmę, bo pracowałęm w niej 10 lat bez 15 dni :-). Mam w niej wielu autentycznych przyjaciół, z którymi bardzo często się spotykam. Wielu z nich ma krytyczne podejście zaróno do niektórych działań Gazety, jak i innych mediów, ale to nie znaczy, że się ostro scierają. Krytyczne, to nie znaczy krytykanckie. Do Dziennika też mam wiele zastrzeżeń. Faktu i SE właściwie nie czytam (bardzo sporadycznie), a napewno nie tak wnikliwie jak GW. Zbieram materialy do analizy porównawczej obydwu gazet. Myślę, że na weekend, albo na początku przyszłego będzie gotowa. Wtedy możemy podyskutowac.
P.S. Jesli chodzi “makijaże” i temat Kwasniewskiego plus inne “ciekawe” tematy (w Dzienniku), to absoultnie się z Tobą zgadzam, co zresztą wyraziłem w porównaniu pierwszego numeru Dziennika i GW. DLa mnie wartością jak narazie jest wielośc opinii, której w GW wyraźnie brak. No i to, że te opinie (na łamach Dziennika) wyrażają osoby z zewnątrz, a nie jak w przypadku GW – dziennikarze Gazety, którzy od zawsze piszą to samo i zawsze idą z “politycznym prądem” (w tym wypadku kierownictwa Agory).
P.S.” Wiesz jaki świat byłby nudny, jakby wszyscy mieli taką samą opinie ito nieważne, czy jak Michnik czy WIldstein czy Ziemkiewicz. Cieszmy się więc, że jest dużo opinii :-)
oczywiście wiem, że świat byłby nudny, gdyby wszyscy mieli taką samą opinię! Akcentowałem tylko przypadłość wielu polskich publicystów, którzy nie wyobrażają sobie napisania felietonu bez prztyczków dla GW a zwłaszcza Michnika. To się nazywa chyba fobia. Wystarczy przeczytać np. felietony Ziemkiewicza w Interii. Czasami wydaje mi się, że on, Rybiński, Semka i Wildstein powinni się złożyć na pomnik Michnika. Gdyby nie on, nie mieliby bidule o czym pisać :)
Mam Pytanie.
Czy ta strona to jakiś bastion lewicowych dinozaurów? Otwórzcie oczy ludzie! Zwyczajni, nie mający chorych ultra-liberalno-lewicowych poglądów i potężnej nostalgii do poprzedniego systemu odrzucą ten szmatławiec Agory w diabły. Ludzie nie lubią gdy zmusza się ich do określonych poglądów. A GW robi to dosyć nagminnie już od wielu lat. Nie mówiąc o tym że od pół roku mają troche monotematyczne nagłówki (z wyjątkiem rewelacjii o Ewangelii Judasza). Krótko mówiąc według mnie już niedługo ”Dziennik” zastąpi ”Gazetę”. Dlaczego? Ponieważ jest nieobiektywny szanujący ludzi i niezabrudzony postmarksistowską ideologią ”GW”. I tak będzie czego im serdecznie życze.
Mam Pytanie.
Czy ta strona to jakiś bastion lewicowych dinozaurów? Otwórzcie oczy ludzie! Zwyczajni, nie mający chorych ultra-liberalno-lewicowych poglądów i potężnej nostalgii do poprzedniego systemu odrzucą ten szmatławiec Agory w diabły. Ludzie nie lubią gdy zmusza się ich do określonych poglądów. A GW robi to dosyć nagminnie już od wielu lat. Nie mówiąc o tym że od pół roku mają troche monotematyczne nagłówki (z wyjątkiem rewelacjii o Ewangelii Judasza). Krótko mówiąc według mnie już niedługo ”Dziennik” zastąpi ”Gazetę”. Dlaczego? Ponieważ jest nieobiektywny szanujący ludzi i niezabrudzony postmarksistowską ideologią ”GW”. I tak będzie czego im serdecznie życze.
P. Krasowski jest chyba bardziej politykiem niz dziennikarzem bo obiecuje a pozniej popada w polityczna amnezje.
Do kiosku mam bardzo daleko a ponadto dojazd jest kiepski wiec chcialbym zobaczyc intrnetowe wydanie pisma.
Pan redaktor od kwietnia (nie pierwszego) obiecuje ze juz wkrotce elektroniczny “Dziennik” sie pojawi a to juz lipiec i nic sie nie dzieje. Zupelnie jak polityk!
Słuchy chodzą, że to nie byle jaki projekt, to znaczy taki, który rzeczywiście może konkurować z Gazeta.pl. To prawda, że mogliby przynajmniej “coś” dać, bo to już trochę kompromitujące. Moim zdaniem pracują nad tym jak tu powalczyć z Gazeta.pl na polu społecznościowym, bo tu portal Gazety jest chyba najsilniejszy w Polsce (blox, forum Kraj) no i oczywiście o Polskę lokalną. Właśnie w tej ostatniej działce są największe szanse wzrostu. Zatrudnili kilkadziesięciu dziennikarzy tylko do portalu, więc na pewno coś dużego planują. Kiedy? Krasowski zapowiadał, że w czasie wakacji. Też uważam, że to przedłużające się “milczenie” strony Dziennika jest trochę niepowazne.
P. Krasowski jest chyba bardziej politykiem niz dziennikarzem bo obiecuje a pozniej popada w polityczna amnezje.
Do kiosku mam bardzo daleko a ponadto dojazd jest kiepski wiec chcialbym zobaczyc intrnetowe wydanie pisma.
Pan redaktor od kwietnia (nie pierwszego) obiecuje ze juz wkrotce elektroniczny “Dziennik” sie pojawi a to juz lipiec i nic sie nie dzieje. Zupelnie jak polityk!
Słuchy chodzą, że to nie byle jaki projekt, to znaczy taki, który rzeczywiście może konkurować z Gazeta.pl. To prawda, że mogliby przynajmniej “coś” dać, bo to już trochę kompromitujące. Moim zdaniem pracują nad tym jak tu powalczyć z Gazeta.pl na polu społecznościowym, bo tu portal Gazety jest chyba najsilniejszy w Polsce (blox, forum Kraj) no i oczywiście o Polskę lokalną. Właśnie w tej ostatniej działce są największe szanse wzrostu. Zatrudnili kilkadziesięciu dziennikarzy tylko do portalu, więc na pewno coś dużego planują. Kiedy? Krasowski zapowiadał, że w czasie wakacji. Też uważam, że to przedłużające się “milczenie” strony Dziennika jest trochę niepowazne.
Czytam od pierwszego numeru,GW.nie czytałem nigdy,ostatnio smuci mnie niejaki p.Jan W/a może to ptak/może On ma za dużą pensje i coś mu się w głowie miesza,a tak dobrze się zapowiadał/nawet w TV puls/a tu nagle jakiś wczesny Alzheimer.Proszę aby przed kolejnym większym artykułem okazał naczelnemu zaświadczenie o poczytalności/umysłowej/z góry dziękuję
Czytam od pierwszego numeru,GW.nie czytałem nigdy,ostatnio smuci mnie niejaki p.Jan W/a może to ptak/może On ma za dużą pensje i coś mu się w głowie miesza,a tak dobrze się zapowiadał/nawet w TV puls/a tu nagle jakiś wczesny Alzheimer.Proszę aby przed kolejnym większym artykułem okazał naczelnemu zaświadczenie o poczytalności/umysłowej/z góry dziękuję
Przeciez to jeden koncern…
No jeden, ale to przecież nie znaczy, że wszystkie jego tytuły mają przedstawiać to samo. Życie pokazuje zupełnie coś innego -> inny koncern jak np. Bauer. Ma tej prasy kobiecej kilkanaście tytułów i telewizyjnych podobnie. Wszystkie żyją i się sprzedają, bo… każdy jest nieco inny.