Paweł Wimmer na swoim blogu napisał o Second Renesans - kolejnym polskim serwisie wpisującym się w konwencję społecznościowo-dziennikarsko-obywatelską :-). Dla mnie jest on klasycznym przykładem bolączek polskich serwisów: tworzą je ludzie, którzy mają pomysł, wiedzę (najczęściej techniczną), ale za grosza doświadczenia w tematyce, którą się zajmują. Efekt: chłopaki się natrudziły i… co z tego?
Tak naprawdę to nie do końca rozumiem ideę serwisu. Odnoszę takie wrażenie, że autorzy koniecznie chcieli wykorzystać najnowsze trendy w sieci, połączyć je do kupy i wypuścić taki wash&go. Mamy więc tworzenie tekstów przez internautów, społeczności, rywalizację i głosowanie na najlepsze teksty. No i oczywiście jest coś z Digga. Brakuje jeszcze możliwości tworzenia bloga i czytnika rss :-).
Jak mawiał mój kolega: nie tędy droga do socjalizmu!
Odnoszę takie wrażenie, że sporo ludzi opacznie, albo inaczej: w dość uproszczony sposób rozumie ideę dziennikarstwa obywatelskiego. W dużym uproszczeniu ma ono niby być:
- tworzony przez internautów
- oceniany przez internautów
Co do pierwszego absolutnie się zgadzam. Dziennikarstwo obywatelskie jest odpowiedzią na kryzys mediów, jaki widać gołym okiem od mniej więcej połowy lat 90. XIX wieczny model działania mediów polegający na tym, że redakcja jest alfą i omegą co do ważności poszczególnych tematów jest niedopasowany do obecnych czasów, a szczególnie współczesnego modelu przepływu informacji.
Był dobry w czasach, gdy dostęp do informacji był z przyczyn technicznych ograniczony i np. arcyfajny program telewizyjny pt. Klub Sześciu Kontynentów miał oglądalność jak dzisiejsze telenowele. Dziś prawie każdy kto pracuje może sobie obejrzeć miejsca zarezerwowane kiedyś tylko dla podróżników.
Arbitralność mediów, szczególnie w kwestii doboru ważności tematów, prowadzi do wielu przekłamań. Nic dziwnego, że publiczność mamiona papką mediową, ciągle – w myśl poprawności politycznej – instruowana jak ma myśleć, chce mieć większy wpływ na to co jest w mediach. Dziś często widzimy, że żołnierz morduje dziecko, a w gazecie czytamy, że myślał, że w tornistrze ma bombę (patrz słynna kilka lat temu w czasie drugiej intifiady sprawa zastrzelenia przez pomyłkę przez izraelskich żołnierzy wracającego ze szkoły palestyńskiego dziecka).
To jednak, że ludności dostarczy się odpowiednich narzędzi do tworzenia wiadomości, nie oznacza automatycznie, że te ostatnie będą dobre, rzetelne i ciekawe. Dochodzimy w tym miejscu do punktu drugiego, czyli oceny przez internautów. Metoda ta zakłada, że “wielu” nie może się mylić. Mówiąc wprost, jeśli iluś tam internautów wyklika (w sensie pozytywnym) dany tekst, to można domniemywać, że jest on ważny, ciekawy i wart przeczytania. W rozumowaniu takim tkwi jeden i to poważny błąd, często zresztą zarzucany idei dziennikarstwa obywatelskiego. Jego przeciwnicy, a może raczej nie przeciwnicy – ale sceptycznie nastawieni – uważają, że w takiej konstrukcji mediów brak miejsca na rzecz kardynalnie ważną a więc profesjonalną, zgodną ze standardami dziennikarskimi, ocenę jakości. Sprawa ta jest o tyle ważna, że zarówno w Polsce, jak i na świecie panuje jeszcze – często podświadome – przeświadczenie, że jeżeli o czymś napisali w gazecie, czy pokazali w TV, to znaczy, że to prawda. Nie wierzycie? Zwróćcie uwagę, jak często zdarza się, że w dyskusjach koronnym argumentem jest: “że przecież tak było napisane w gazecie!”.
Problem jakości jest najważniejszym z jakim boryka się dziennikarstwo obywatelskie i jak na razie nikt nie znalazł jeszcze nic lepszego, niż kontrola redaktorska tekstów. W tą stronę – chociaż na swój sposób – idzie m.in. rozwój serwisu iThink.pl. Randomkracja (według autora iThink – demokracja losowa), czyli ocena przez bardziej lub mniej uznanych członków społeczności daje jakie takie gwarancje, że informacja jest rzeczywiście dobra i ciekawa. Jakie takie, bo to trochę tak jakby wybrać losowo kilku mężczyzn i zapytać czy podobają im się blondynki czy brunetki :-)
W Second Renesans system działania serwisu jest dość poważnie rozbudowany i odnoszę przy tym wrażenie, że trochę nieprzemyślany, a właściwie nie do końca skorelowany z zasadą działania. Mało tego, wiele jest niewiadomych – co jest niedopuszczalne. Dostaje jakieś punkty – do końca nie wiadomo za co – ale też nie wiadomo co mogę z nimi zrobić.
Może trochę przesadzam, bo jak człowiek się dobrze wczyta w cały serwis, to zorientuje się do czego to wszystko służy, ale kto ma teraz czas na studiowanie zasad działania serwisów. Ma być prosto, wyraźnie i bez problemów. Zasada trzech kliknięć :-) Tymczasem autorzy się napracowali, powymyślali skomplikowany system i po co? Po to aby kilka osób opublikowało takie sobie teksty? Odnoszę wrażenie, że autorzy sami nie potrafią ocenić jakości tekstów gdyż nie są dziennikarzami. Szkoda więc ich czasu i pieniędzy. Lepiej już stworzyć stronę wirtualnej agencji modelek. Oglądalność murowana :-).
W polskim internecie albo ktoś żywcem kopiuje zagraniczny wzór (co nie jest niczym złym), albo tworzy własne rozwiązanie (co jeszcze bardziej nie jest złe), ale takie, że nie ma szans powodzenia.
Jakoś niespecjalnie wierzę w przyszłość Second Renesans (w przeciwieństwie do iThink.pl). To jeden z wielu serwisów, który działać będzie, ale nie przekroczy masy krytycznej, a więc jego twórcy kiedyś będą musieli podjąć decyzję co do zamknięcia albo radykalnych zmian.
Pomimo sceptycyzmu, życzę im abym się mylił :-)
Popularity: 1% [?]
a nazwa ci się podoba? szkoda, że nie thirdsredniowiecze :)
update: już nie nazywa się tak. zmieniono nazwę na eioba (czyt: “joba”?). piękna nazwa. przepiękna.
a nazwa ci się podoba? szkoda, że nie thirdsredniowiecze :)
update: już nie nazywa się tak. zmieniono nazwę na eioba (czyt: “joba”?). piękna nazwa. przepiękna.
Recenzja biegnie w jakimś kierunku, ale nie do końca wiadomo w jakim… Serwis mi się b. podoba, ale ta recenzja to IMO “taki wash&go”.
Marcin: jeżeli już to czyt. “ajóba” ;)
@Marcin Jagodziński: mówiąc szczerze to Second Renesans było chyba lepszą nazwą, bo eioba nic mi nie mówi:-)
@Fidd – bo to w sumie nie recenzja, ale dywagacje na podstawie Secon Renesans (czy eioba) na temat nazwijmy to dziennikarstwa obywatelskiego. Fakt, dywagacje niezbyt rozbudowane.
Jeśli chodzi o podoba/nie podoba – to kwestia gustu, a z tym trudno dyskutować :-)
Według mnie nic wartościowego tam nie powstanie, ale jak rzekłem: życzę im, abym się mylił, bo zawsze popierałem i będę popierał nowe projekty, co nie znaczy, że mam o wszystkich pisać pochwalne czy nawet neutralne peany.
Po to jest blog, aby wyrażać na nim SWOJE opinie i dyskutować o nich z innymi.
Recenzja biegnie w jakimś kierunku, ale nie do końca wiadomo w jakim… Serwis mi się b. podoba, ale ta recenzja to IMO “taki washgo”.
Marcin: jeżeli już to czyt. “ajóba” ;)
@Marcin Jagodziński: mówiąc szczerze to Second Renesans było chyba lepszą nazwą, bo eioba nic mi nie mówi:-)
@Fidd – bo to w sumie nie recenzja, ale dywagacje na podstawie Secon Renesans (czy eioba) na temat nazwijmy to dziennikarstwa obywatelskiego. Fakt, dywagacje niezbyt rozbudowane.
Jeśli chodzi o podoba/nie podoba – to kwestia gustu, a z tym trudno dyskutować :-)
Według mnie nic wartościowego tam nie powstanie, ale jak rzekłem: życzę im, abym się mylił, bo zawsze popierałem i będę popierał nowe projekty, co nie znaczy, że mam o wszystkich pisać pochwalne czy nawet neutralne peany.
Po to jest blog, aby wyrażać na nim SWOJE opinie i dyskutować o nich z innymi.
W kwestii jakosci jeszcze dalej poszedl nowy projekt dziennikarstwa obywatelskiego, http://www.wiadomosci24.pl/
Pracuje w nim kilkuosobowa profesjonalna redakcja, ktora sprawdza kazde doniesienie czytelnika, pilnuje przestrzegania praw autorskich, stara sie nadac kazdemu tekstowi wyglad artykulu prasowego, jednoczesnie uczac swoich autorow, jak pisac, by byc czytanym.
@Adam Plona: Pisałem dość obszernie tu: http://www.dziennikarz.pl/sms/?p=134
Co do jakości to na pewno wiadomości24.pl i eioba dzieli przepaść :-). Widać, że pracuje w wiadomości24.pl zespoł dziennikarzy/redaktorów.
Widzę jednak czasami problem z oryginalnością tekstów. Wiele z nich to omówienia informacji agencyjnych -> tekst o katastrofie w Irkucku to przecież kompilacja informacji agencyjnych. Można oczywiscie dyskutoac czy zgodne z prawem autorskim (tu pewnie można by wybronic autora i redakcję), ale oryginalne to nie jest.
Dziennikarstwo obywatelskie nie ma polegać na opracowywaniu cudzych informacji przez dziennikarzy-obywateli, ale na tworzeniu TESKTÓW DZIENNIKARSKICH, a więc własnych.
Jestesmy w fazie testowej, projekt istnieje 3 tygodnie, nie mamy tak wielu uzytkownikow, zeby zdolni byli zapelnic wszystkie rubryki, dlatego dodajemy jeszcze informacje agencyjne. Takie teksty nie sa jednak podpisane naszymi nazwiskami, a nazwa danej agencji, w zwiazku z tym zarzut dot. praw autorskich nie ma podstaw. Z kazda agencja jest tez podpisana umowa.
W kwestii jakosci jeszcze dalej poszedl nowy projekt dziennikarstwa obywatelskiego, http://www.wiadomosci24.pl/
Pracuje w nim kilkuosobowa profesjonalna redakcja, ktora sprawdza kazde doniesienie czytelnika, pilnuje przestrzegania praw autorskich, stara sie nadac kazdemu tekstowi wyglad artykulu prasowego, jednoczesnie uczac swoich autorow, jak pisac, by byc czytanym.
@Adam Plona: Pisałem dość obszernie tu: http://www.dziennikarz.pl/sms/?p=134
Co do jakości to na pewno wiadomości24.pl i eioba dzieli przepaść :-). Widać, że pracuje w wiadomości24.pl zespoł dziennikarzy/redaktorów.
Widzę jednak czasami problem z oryginalnością tekstów. Wiele z nich to omówienia informacji agencyjnych -> tekst o katastrofie w Irkucku to przecież kompilacja informacji agencyjnych. Można oczywiscie dyskutoac czy zgodne z prawem autorskim (tu pewnie można by wybronic autora i redakcję), ale oryginalne to nie jest.
Dziennikarstwo obywatelskie nie ma polegać na opracowywaniu cudzych informacji przez dziennikarzy-obywateli, ale na tworzeniu TESKTÓW DZIENNIKARSKICH, a więc własnych.
Jestesmy w fazie testowej, projekt istnieje 3 tygodnie, nie mamy tak wielu uzytkownikow, zeby zdolni byli zapelnic wszystkie rubryki, dlatego dodajemy jeszcze informacje agencyjne. Takie teksty nie sa jednak podpisane naszymi nazwiskami, a nazwa danej agencji, w zwiazku z tym zarzut dot. praw autorskich nie ma podstaw. Z kazda agencja jest tez podpisana umowa.
zgadzam się z kolegą sms
zgadzam się z kolegą sms
@Adam Plona: sorrki, ze dopiero teraz. Sa wakacje, trochę bawię się w wolontariat dla tego co kocham czyli biegania, więc nie zauważyłem, ze Twoja odpowiedz Spam Karma dał do moderacji:-)
No ale co do meritum. Ja w sumie nie zarzucałem, że łamane jest prawo autorskie chociaż oczywiście zasugerowałem, że jest “naginane”. Otóż kuknij sobie na notkę o katastrofie samolotu w Irkucku, porównaj ją z tym co np. za PAPem dał On(I)et a następnie zadaj sobie pytanie: czy podpisany pod tą informacją dziennikarz byłw tym Irkucku, rozmawiał z tymi ludźmi etc.? Oczywiście nie. Faktem jest, że pisze on jak podała agencja (i tu chyba jest PAP albo jakaś inna agencja), ale to jest właśnie przykład omówienia tekstu agencyjnego. Zamiast omawiac tekst agencyjny (po co, jak i tak nie bedzie szybszy od agencji) autor mógłby zając się czymś bardziej twórczym: np. napisać coś o katastrofach tych samolotów, jakie sa ich słabe punkty, zadzwonić do Lotu i spróbować pogadać z pilotami na temat lotniska w Irkucku etc. Jednym słowem zrobić coś TWÓRCZEGO, a nie omawiać czyjąś pracę.
I żeby nie było niedomówień: nie jestem przeciwnikiem takich serwisów jak Second Renesans, Wiadomości24.pl czy iThink.pl. Wręcz przeciwnie cholernie im dopinguje, co jednak a może własnie dlatego mam prawo do krytyki. Krytyki, a nie krytykanctwa. Tak samo Ty masz prawo – na moim blogu do krytyki mojej krytyki. Na tym polega potęga internetu i jego przewaga nad mediami “sterowanymi”. To była po prostu dobra rada “wujka SMS” :-)
Ach, niektorzy maja wakacje :))
Katastrofa w Irkucku byla dokladnie tym, co podal PAP w serwisie. Byc moze Onet ma wykupiony inny rodzaj subskrypcji, stad pewne roznice. Omowienia zdarzaja sie w przypadku rewelacji zaslyszanych z innych mediow. Na przyklad, kiedy Radio Zet podalo informacje o zmianie w rzadzie. Zwroc uwage, ze wszystkie media przekazaly te informacje, omawiajac ja i powolujac sie na radio.
Pozdrawiam spod klimatyzacji :)
PS dziennikarz niekoniecznie musi byc na miejscu zdarzenia by o nim pisac ;)
PSS iThink i Wiadomosci24 to dwa bardzo rozne miejsca w sieci.
Adam, Nie skopiowałem tego tekstu, a teraz jest inny – z Gazety Poznanskiej :-)
W każdym razie w pierwotnej wersji było omówienie informacji papowskiej i…tekst był podpisany imieniem i nazwiskiem autora.
Nie mam nic przeciw omowieniom a nawet drukowaniu informacji agencyjnych. W koncu po to sa. Oczywiscie pod warunkiem, ze podane jest zródło. Pisze to juz ktorys raz. Nie w tym jest problem, ale w tym, ze moim zdaniem dziennikarstwo obywatelskie nie powinno być “onetowaniem”. Przez onetowanie rozumiem prace polegajaca na tym, ze pracownik portalu robi copy&paste informacji agencyjnej. To nie jest dziennikarstwo, nie mowiac juz o obywatelskim. Zaleta dziennikarstwa obywatelskiego – i powtarzam to juz ktorys raz – jest to, że teksty sa oryginalne i stworzone przez autorow na podstawie wlasnych zrodel.
W przypadku informacji z Irkucka dlatego zadawalem pytanie czy autor tam byl, bo napisal tekst autorski (nie napisal, ze jest to na podstawie informacji papowskiej), gdzie tylko w jednym jesli dobrze pamietam miejscu powolal sie np. na PAP. W rzeczywistosci bylo to omowienie informacji papowskiej. Oczywiscie, ze dziennikarz nie musi byc na miejscu, aby o nim pisal. Jednak jesli korzysta z innych zrodel – a jesli nie byl na miejscu – to powinien to b. dokladnie i szczegolowo zaznaczyc.
A teraz zadanie konkursowe? Czy w tekscie ktory jest teraz (o katastrofie w Irkucku z Gazety Poznańskiej)- oraz wielu innych – jest lamane prawo autorskie?
Podpowiedź: przeczytaj dokłądnie Rozdział 3 Ustawy o Prawie Autorskim :-)
biegania, więc nie zauważyłem, ze Twoja odpowiedz Spam Karma dał do moderacji:-)
No ale co do meritum. Ja w sumie nie zarzucałem, że łamane jest prawo autorskie chociaż oczywiście zasugerowałem, że jest “naginane”. Otóż kuknij sobie na notkę o katastrofie samolotu w Irkucku, porównaj ją z tym co np. za PAPem dał On(I)et a następnie zadaj sobie pytanie: czy podpisany pod tą informacją dziennikarz byłw tym Irkucku, rozmawiał z tymi ludźmi etc.? Oczywiście nie. Faktem jest, że pisze on jak podała agencja (i tu chyba jest PAP albo jakaś inna agencja), ale to jest właśnie przykład omówienia tekstu agencyjnego. Zamiast omawiac tekst agencyjny (po co, jak i tak nie bedzie szybszy od agencji) autor mógłby zając się czymś bardziej twórczym: np. napisać coś o katastrofach tych samolotów, jakie sa ich słabe punkty, zadzwonić do Lotu i spróbować pogadać z pilotami na temat lotniska w Irkucku etc. Jednym słowem zrobić coś TWÓRCZEGO, a nie omawiać czyjąś pracę.
I żeby nie było niedomówień: nie jestem przeciwnikiem takich serwisów jak Second Renesans, Wiadomości24.pl czy iThink.pl. Wręcz przeciwnie cholernie im dopinguje, co jednak a może własnie dlatego mam prawo do krytyki. Krytyki, a nie krytykanctwa. Tak samo Ty masz prawo – na moim blogu do krytyki mojej krytyki. Na tym polega potęga internetu i jego przewaga nad mediami “sterowanymi”. To była po prostu dobra rada “wujka SMS” :-)
Ach, niektorzy maja wakacje :))
Katastrofa w Irkucku byla dokladnie tym, co podal PAP w serwisie. Byc moze Onet ma wykupiony inny rodzaj subskrypcji, stad pewne roznice. Omowienia zdarzaja sie w przypadku rewelacji zaslyszanych z innych mediow. Na przyklad, kiedy Radio Zet podalo informacje o zmianie w rzadzie. Zwroc uwage, ze wszystkie media przekazaly te informacje, omawiajac ja i powolujac sie na radio.
Pozdrawiam spod klimatyzacji :)
PS dziennikarz niekoniecznie musi byc na miejscu zdarzenia by o nim pisac ;)
PSS iThink i Wiadomosci24 to dwa bardzo rozne miejsca w sieci.
Adam, Nie skopiowałem tego tekstu, a teraz jest inny – z Gazety Poznanskiej :-)
W każdym razie w pierwotnej wersji było omówienie informacji papowskiej i…tekst był podpisany imieniem i nazwiskiem autora.
Nie mam nic przeciw omowieniom a nawet drukowaniu informacji agencyjnych. W koncu po to sa. Oczywiscie pod warunkiem, ze podane jest zródło. Pisze to juz ktorys raz. Nie w tym jest problem, ale w tym, ze moim zdaniem dziennikarstwo obywatelskie nie powinno być “onetowaniem”. Przez onetowanie rozumiem prace polegajaca na tym, ze pracownik portalu robi copy informacji agencyjnej. To nie jest dziennikarstwo, nie mowiac juz o obywatelskim. Zaleta dziennikarstwa obywatelskiego – i powtarzam to juz ktorys raz – jest to, że teksty sa oryginalne i stworzone przez autorow na podstawie wlasnych zrodel.
W przypadku informacji z Irkucka dlatego zadawalem pytanie czy autor tam byl, bo napisal tekst autorski (nie napisal, ze jest to na podstawie informacji papowskiej), gdzie tylko w jednym jesli dobrze pamietam miejscu powolal sie np. na PAP. W rzeczywistosci bylo to omowienie informacji papowskiej. Oczywiscie, ze dziennikarz nie musi byc na miejscu, aby o nim pisal. Jednak jesli korzysta z innych zrodel – a jesli nie byl na miejscu – to powinien to b. dokladnie i szczegolowo zaznaczyc.
A teraz zadanie konkursowe? Czy w tekscie ktory jest teraz (o katastrofie w Irkucku z Gazety Poznańskiej)- oraz wielu innych – jest lamane prawo autorskie?
Podpowiedź: przeczytaj dokłądnie Rozdział 3 Ustawy o Prawie Autorskim :-)
Przyjrzałem się temu serwisowi i mam wrażenie że po prostu “odwaliłeś” jego recenzję. Nie wiem skąd pomysł z przyrównaniem eioba.com do “dziennikarstwa obywatelskiego”. Z tego co zdąrzyłem się zaorientować eioba to próba stworzenia wielkiej bazy artykułów – i to nie tylko tych pisanych przez redaktorów-amatorów, ale również tworzonych przez specjalistów z danych dziedzin.
P.S. Natrafiłem na tą notkę: http://blog.eioba.com/?p=19&language=pl
Przyjrzałem się temu serwisowi i mam wrażenie że po prostu “odwaliłeś” jego recenzję. Nie wiem skąd pomysł z przyrównaniem eioba.com do “dziennikarstwa obywatelskiego”. Z tego co zdąrzyłem się zaorientować eioba to próba stworzenia wielkiej bazy artykułów – i to nie tylko tych pisanych przez redaktorów-amatorów, ale również tworzonych przez specjalistów z danych dziedzin.
P.S. Natrafiłem na tą notkę: http://blog.eioba.com/?p=19language=pl
No, teraz chyba, po czasie od tej notki, możesz powiedzieć że się myliłeś? I teraz to się nazywa eioba.com
No, teraz chyba, po czasie od tej notki, możesz powiedzieć że się myliłeś? I teraz to się nazywa eioba.com