Endgame czyli jak słabnie wiara

Nie jestem człowiekiem słabej wiary, jednak od czasu do czasu moja wiara znacznie słabnie. Tak stało się dzisiaj.

Po robocie, coś mnie podkusiło. Zamiast jak przystało na mężczyznę wziąć piwko, paczkę czipsów i legnąć przed TV, zachciało mi się kulturki. Ulysses idzie mi opornie – 2 strony na tydzień – może do końca życia skończę – uruchomiłem więc notebooka.

Co za dzień, ciśnienie jakieś czy co? Znowu zamiast obejrzeć kilka „tych stron” zajrzałem – nie wiadomo dlaczego – do blogosfery. Najpierw wchodzę na antidotum – blog prowadzony przez trzy osoby: Krzysztofa Urbanowicza, Marcina Ścibiora i mojego dobrego kumpla – Leszka Olszańskiego. Dużo się nie naczytałem, bo są ledwie trzy wpisy, a w blogrolu kilka linków – w tym do mojego bloga dziennikarz.pl (dziękuje).

Później wpadłem do bloga Ewy Milewicz – bo chociaż nieraz jej wpisy podnoszą mi ciśnienie – to autorka fajnie pisze i warto poczytać – choćby dla przyjemności czytania.

Mądry Polak po szkodzie. Teraz żałuje, że u Milewicz natknąłem się na link do Endgame – bloga Bartosza Węglarczyka – kiedyś korespondenta Gazety Wyborczej w USA. Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do jego pamiętnika, bo pamiętam go jako osobę, która (będąc w USA) była bardziej amerykańska niż sami Amerykanie i w związku z tym jego artykuły to był wspaniały pas transmisyjny wszystkich bzdur, które rządowa biurokracja amerykańska produkowała. Ponieważ jednak Węglarczyk to dziś gwiazda mediów – taki Paweł Śpiewak – co to na każdy temat: od pomoru świń w Chinach, intymnych sekretów Andrzeja Leppera po kryzys rządowy w Tajlandii – ma coś do powiedzenia, pomyślałem sobie: zobaczę. I to był błąd.

Teksty jak to teksty, ale zdjęcia…mówię Wam cymes. No i tak sobie myślę: ale gość niezłe fotki strzela. No ale czytam: „Oba zdjęcia pochodzą z tego wpisu .”, a link do…Chicago Tribune. Przyglądam się innym zdjęciom, a tam: „via Reuters”, „Via agencja AP”. Są też inne bez „Via”.

chicago1.png

Przeglądając te foty czuje jak twarz mi tężeje. Zupełnie jak Romanowi Giertychowi na myśl o Gazecie Wyborczej. Myślę sobie: oj Węglarczyk toś Ty taki psubrat?

No i normalnie się załamałem. Wiarę straciłem i już. No bo jak to tak, że my w Wiadomości24.pl niuanse prawa autorskiego z profesorami UJ cyzelujemy, poświęcamy ogrom czasu aby każdemu tłumaczyć zawiłości ustawy, upominamy o przestrzeganie prawa, a dziennikarz – nie Faktu, ale opiniotwórczej gazety – po prostu najnormalniej w świecie kradnie?

Zaraz, zaraz a może nie kradnie? Patrzę jeszcze raz na blog Chicago Tribune ale tam w Copyright and terms of service | stoi jak byk: „You may not, for example, republish any portion of the Content on any Internet, Intranet or extranet site or incorporate the Content in any database, compilation, archive or cache. You may not distribute any Content to others, whether or not for payment or other consideration, and you may not modify, copy, frame, cache, reproduce, sell, publish, transmit, display or otherwise use any portion of the Content.” .

No proszę – nie wolno jak nic.

Może Węglarczyk nie wiedział – myślę – próbując jakoś uratować jego honor. Wiem jednak, że to niemożliwie. Każdy kto chociaż trochę zna Amerykanów i ich podejście do prawa – a Węglarczyk z pewnością zna to społeczeństwo lepiej niż ja – wie, że nawet największy zbir z Bronksu wie, że skopiowanie fotografii to kradzież i już.

Ciekawy jestem jak zareagowałby Bartosz Węglarczyk, gdybym wziął jego artykuł z Gazety Wyborczej, wstawił sobie do bloga i na koniec dopisał „Via Bartosz Węglarczyk”? Pewnie też stężała by mu twarz jak Giertychowi.

Moja wiara osłabła, bo jak tu wierzyć w to, że zwykli ludzie, którzy ostatecznie mogą nie znać prawa autorskiego, będą w internecie przestrzegali jego przepisów, jeśli znany dziennikarz łamie je jak jakaś podlotka na swoim blogasku?

No i z tą stężałą twarzą powiedziałem do siebie: Endgame… z tym blogiem Węglarczyka i wyłączyłem komputer. I tyle tej kulturki było.

==

Tekst pierwotnie ukazał się w Wiadomości24.pl

Popularity: 4% [?]

Poczytaj również

  • http://olgierd.bblog.pl Olgierd

    Aczkolwiek możliwe – nie napiszę, że bardzo możliwe, ale że po prostu możliwe – że zachodzi tu przesłanka z art. 29 ust. 1 PA, i to zarówno “uzasadnione wyjaśnianie” albo i (prędzej) prawa gatunku twórczości.
    Być może takie są właśnie prawa blogosfery…

  • http://www.dziennikarz.pl sms

    Olgierd,
    Raczej nie. Poza tym zauważ, że w tym art. jest również punkt 3, który mówi o wynagrodzeniu. Osobiście uważam, że blogerzy powinni mieć prawo wykorzystywać zdjęcia, pod warunkiem, że nie robią to dla celów komercyjnych.

  • http://olgierd.bblog.pl Olgierd

    Aczkolwiek możliwe – nie napiszę, że bardzo możliwe, ale że po prostu możliwe – że zachodzi tu przesłanka z art. 29 ust. 1 PA, i to zarówno “uzasadnione wyjaśnianie” albo i (prędzej) prawa gatunku twórczości.
    Być może takie są właśnie prawa blogosfery…

  • sms

    Olgierd,
    Raczej nie. Poza tym zauważ, że w tym art. jest również punkt 3, który mówi o wynagrodzeniu. Osobiście uważam, że blogerzy powinni mieć prawo wykorzystywać zdjęcia, pod warunkiem, że nie robią to dla celów komercyjnych.

  • http://olgierd.bblog.pl Olgierd

    Tyle, że zgodnie z ust. 3 twórca zachowuje prawo do wynagrodzenia za swoje utwory wykorzystane w podręcznikach, antologiach i wypisach, natomiast wynagrodzenie nie należy się w przypadku wykorzystania utworu w sposób zgodny z art. 29 ust. 1.

    Samo pojęcie “prawa gatunku twórczości” jest na tyle szerokie, że za każdym razem może być reinterpretowane. Raz będzie to pastisz i parodia (nikt za to nikogo nie ściga – przynajmniej na gruncie PA), być może teraz wchodzimy w czas blogów, a zatem okaże się, że takie są prawa blogosfery.

  • http://www.dziennikarz.pl sms

    @Olgierd – Moim zdaniem taka interpretacja to nadużycie prawa cytatu. Posłużę się przykładem, kiedy moim zdaniem można, a kiedy nie. Jesli psizę tekst o np. czekoladkach i w tekście jest, że pudełko czekoladek jakiejś tam firmy jest groźne dla dzieci, bo mogą się skaleczyć – to zgodnie z prawem autorskim mogę umieścić zdjęcie pudełka, pokazujące problem, bo jest to uzasadniony powód społeczny. Jeśli jednak pisze tekst o czekoladkach i, że sa wspaniałe – to już nie. Powinienem mieć zgodę autora zdjęcia.
    Zresztą po myśl, gdyby każdy kto o czymś pisze mógł drukowac do swojego tekstu zdjęcie, to agencje prasowe i fotoreproterzy poszli by z torbami :-)
    No ale poszperam jeszcze i znajdę co o tym mówią specjaliści.

  • http://olgierd.bblog.pl Olgierd

    Ano właśnie. W swoim komentarzu do PA (Zakamycze 2005) BiM piszą, że wątpliwości budzi cytat jako upiększenie tekstu, aczkolwiek w przypadku dzieła literackiego i artystycznego (a blog raczej takim jest) jest to raczej dozwolone, ponieważ dzieło takie ma budzić u odbiorcy określone uczucia estetyczne (s. 348-349).

  • http://olgierd.bblog.pl Olgierd

    Tyle, że zgodnie z ust. 3 twórca zachowuje prawo do wynagrodzenia za swoje utwory wykorzystane w podręcznikach, antologiach i wypisach, natomiast wynagrodzenie nie należy się w przypadku wykorzystania utworu w sposób zgodny z art. 29 ust. 1.

    Samo pojęcie “prawa gatunku twórczości” jest na tyle szerokie, że za każdym razem może być reinterpretowane. Raz będzie to pastisz i parodia (nikt za to nikogo nie ściga – przynajmniej na gruncie PA), być może teraz wchodzimy w czas blogów, a zatem okaże się, że takie są prawa blogosfery.

  • Artur Morka

    Niestety Pan Bartosz czesto wykorzstuje zdjecia z innych publikacji. Przed niespelna miesiacem zwrocilem mu na to uwage. Reakcja autora: usuniety wpis i zdjecia. Niestety zle nawyki Bartosze powracaja w nieco zawoalowanej formie.
    Czasem korci mnie czy go nie podkablowac. W koncu okrada moich kolegow w Stanach.
    Pozdrawiam,
    Artur Morka
    Waszyngton, D.C.

  • sms

    @Olgierd – Moim zdaniem taka interpretacja to nadużycie prawa cytatu. Posłużę się przykładem, kiedy moim zdaniem można, a kiedy nie. Jesli psizę tekst o np. czekoladkach i w tekście jest, że pudełko czekoladek jakiejś tam firmy jest groźne dla dzieci, bo mogą się skaleczyć – to zgodnie z prawem autorskim mogę umieścić zdjęcie pudełka, pokazujące problem, bo jest to uzasadniony powód społeczny. Jeśli jednak pisze tekst o czekoladkach i, że sa wspaniałe – to już nie. Powinienem mieć zgodę autora zdjęcia.
    Zresztą po myśl, gdyby każdy kto o czymś pisze mógł drukowac do swojego tekstu zdjęcie, to agencje prasowe i fotoreproterzy poszli by z torbami :-)
    No ale poszperam jeszcze i znajdę co o tym mówią specjaliści.

  • http://olgierd.bblog.pl Olgierd

    Ano właśnie. W swoim komentarzu do PA (Zakamycze 2005) BiM piszą, że wątpliwości budzi cytat jako upiększenie tekstu, aczkolwiek w przypadku dzieła literackiego i artystycznego (a blog raczej takim jest) jest to raczej dozwolone, ponieważ dzieło takie ma budzić u odbiorcy określone uczucia estetyczne (s. 348-349).

  • Artur Morka

    Niestety Pan Bartosz czesto wykorzstuje zdjecia z innych publikacji. Przed niespelna miesiacem zwrocilem mu na to uwage. Reakcja autora: usuniety wpis i zdjecia. Niestety zle nawyki Bartosze powracaja w nieco zawoalowanej formie.
    Czasem korci mnie czy go nie podkablowac. W koncu okrada moich kolegow w Stanach.
    Pozdrawiam,
    Artur Morka
    Waszyngton, D.C.

  • Monika Mosiewicz

    Ale czemu w zasadzie musiał te zdjęcia na swojej stronie umieścić, a nie mógł dać do nich linka? Zresztą tak samo chyba powinno być w przypadku jakichkolwiek innych publikacji w necie, które przez autora nie zostały udostępnione do powszechnego kopiowania, po prostu wskazać, gdzie jest to co chcemy zaprezentować z jakiś tam względów na swojej stronie. Skąd się bierze ten pomysł, żeby można było używać fotografie (czy jakiekolwiek inne utwory) do niekomercyjnego użytku? A czym niby jest niekomercyjny użytek, czy jak ktoś lubi książki Stasiuka, to może w ramach swojego uwielbienia całą wkleić na swoją stronę, albo jak ktoś uwielbia madonnę, to moze sobie jej najnowszą płytę udostępnić na stronie, aby podzielić się z innymi swoimi estetycznymi fascynacjami?

  • Artur Morka

    A Regulaminu Blox:
    Zwracam uwage na §6b i §9,2

    § 6

    Niedopuszczalne jest podejmowanie na stronach blogów działań sprzecznych z prawem, uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe lub naruszających zasady Netykiety, w tym w szczególności niedopuszczalne jest:

    a) umieszczanie przez użytkowników na stronach ich blogów treści sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej, czy też propagujących przemoc, jak również treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety,

    b) umieszczanie przez użytkowników na stronach ich blogów materiałów tekstowych, graficznych czy dźwiękowych naruszających prawem chronione dobra osób trzecich.

    § 9

    1. W przypadku, gdy pomimo zaistnienia przesłanek wskazujących na konieczność oznaczenia bloga w sposób określony w postanowieniach § 7 ust. 2 lub konieczność uaktywnienia komunikatu, o którym mowa w § 8 Regulaminu użytkownik nie dokona takiego oznaczenia lub nie uaktywni wymaganego komunikatu, AGORZE przysługuje prawo wykonania powyższych czynności zamiast użytkownika.

    2. AGORA zastrzega sobie prawo do usuwania blogów, w szczególności w przypadku naruszania przez ich autorów zapisów §§ 6, 7 i 8 niniejszego Regulaminu.

  • Monika Mosiewicz

    Ale czemu w zasadzie musiał te zdjęcia na swojej stronie umieścić, a nie mógł dać do nich linka? Zresztą tak samo chyba powinno być w przypadku jakichkolwiek innych publikacji w necie, które przez autora nie zostały udostępnione do powszechnego kopiowania, po prostu wskazać, gdzie jest to co chcemy zaprezentować z jakiś tam względów na swojej stronie. Skąd się bierze ten pomysł, żeby można było używać fotografie (czy jakiekolwiek inne utwory) do niekomercyjnego użytku? A czym niby jest niekomercyjny użytek, czy jak ktoś lubi książki Stasiuka, to może w ramach swojego uwielbienia całą wkleić na swoją stronę, albo jak ktoś uwielbia madonnę, to moze sobie jej najnowszą płytę udostępnić na stronie, aby podzielić się z innymi swoimi estetycznymi fascynacjami?

  • Artur Morka

    A Regulaminu Blox:
    Zwracam uwage na §6b i §9,2

    § 6

    Niedopuszczalne jest podejmowanie na stronach blogów działań sprzecznych z prawem, uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe lub naruszających zasady Netykiety, w tym w szczególności niedopuszczalne jest:

    a) umieszczanie przez użytkowników na stronach ich blogów treści sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej, czy też propagujących przemoc, jak również treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety,

    b) umieszczanie przez użytkowników na stronach ich blogów materiałów tekstowych, graficznych czy dźwiękowych naruszających prawem chronione dobra osób trzecich.

    § 9

    1. W przypadku, gdy pomimo zaistnienia przesłanek wskazujących na konieczność oznaczenia bloga w sposób określony w postanowieniach § 7 ust. 2 lub konieczność uaktywnienia komunikatu, o którym mowa w § 8 Regulaminu użytkownik nie dokona takiego oznaczenia lub nie uaktywni wymaganego komunikatu, AGORZE przysługuje prawo wykonania powyższych czynności zamiast użytkownika.

    2. AGORA zastrzega sobie prawo do usuwania blogów, w szczególności w przypadku naruszania przez ich autorów zapisów §§ 6, 7 i 8 niniejszego Regulaminu.

  • http://www.dziennikarz.pl sms

    @Artur Morka – Z jednej strony nadal wierzę w uczciwość każdego człowieka, z drugiej jakoś mi się w głowie nie mieści, ze ktoś tak długo pracujący w mediach i do tego jeszcze przez dobrych kilka lat w Stanach nie wie, że nie wolno to, tak sobie skopiować zdjęć.
    Nawiasem mówiąc Węglarczyk na forum Wiadomosci24.pl – gdzie mój wpis pojawił się po raz pierwszy – napisał, że usunął zdjęcia, które mu wytknąłem. Szkoda, że tylko te, bo inne “via Reuters” etc. zostały.

    @Monika Mosiewicz – pewnie, że mógł dać linka, tyle że efekt byłby nie taki, jaki się osiąga, gdy zamieścimy zdjęcie profesjonalnego fotografika :-)
    Oczywiście jego tłumaczenie o niekomercyjnym charakterze bloga nie ma sensu, ale z innego niż Ty podajesz względu. Po prostu prawo chroni autora i to bez względu na to czy ktoś chce wykorzystać komercyjnie czy nie jego utwór. Sprowadzając to do podanego przez Ciebie przykładu, ktoś mógłby umieścić książkę Stasiuka, jeśli uzyskałby na to zgodę właściciela praw autorskich na taką publikację i nie ma tu znaczenia czy robiłby to komercyjnie czy nie, płacił za to czy nie. Właściciel odpowiednią umową się zgadza i wtedy można publikować. Jeśli bloger nie ma takiej zgody, to sorry Winetou, ale uznaje się w domyśle, że właściciel takiej zgody nie wyraził. Wyjątek dotyczy tzw. dozwolonego użytku i sytuacji, gdy wygasł okres ochrony praw autorskich do dzieła.

  • sms

    @Artur Morka – Z jednej strony nadal wierzę w uczciwość każdego człowieka, z drugiej jakoś mi się w głowie nie mieści, ze ktoś tak długo pracujący w mediach i do tego jeszcze przez dobrych kilka lat w Stanach nie wie, że nie wolno to, tak sobie skopiować zdjęć.
    Nawiasem mówiąc Węglarczyk na forum Wiadomosci24.pl – gdzie mój wpis pojawił się po raz pierwszy – napisał, że usunął zdjęcia, które mu wytknąłem. Szkoda, że tylko te, bo inne “via Reuters” etc. zostały.

    @Monika Mosiewicz – pewnie, że mógł dać linka, tyle że efekt byłby nie taki, jaki się osiąga, gdy zamieścimy zdjęcie profesjonalnego fotografika :-)
    Oczywiście jego tłumaczenie o niekomercyjnym charakterze bloga nie ma sensu, ale z innego niż Ty podajesz względu. Po prostu prawo chroni autora i to bez względu na to czy ktoś chce wykorzystać komercyjnie czy nie jego utwór. Sprowadzając to do podanego przez Ciebie przykładu, ktoś mógłby umieścić książkę Stasiuka, jeśli uzyskałby na to zgodę właściciela praw autorskich na taką publikację i nie ma tu znaczenia czy robiłby to komercyjnie czy nie, płacił za to czy nie. Właściciel odpowiednią umową się zgadza i wtedy można publikować. Jeśli bloger nie ma takiej zgody, to sorry Winetou, ale uznaje się w domyśle, że właściciel takiej zgody nie wyraził. Wyjątek dotyczy tzw. dozwolonego użytku i sytuacji, gdy wygasł okres ochrony praw autorskich do dzieła.

  • Monika Mosiewicz

    @SMS nie no o zgodzie to ja dobrze wiem (oraz o kwestii pól eksploatacji, oraz kwestii integralności utworu tudzież innych związanych z posobistymi i majątkowymi prawami autorskimi), to było pytanie retoryczne o ten niekomercyjny użytek:) Bo to takie słowo wytrych, spora ilość dzieł jest przeznaczona do niekomercyjnego użytku u końcowego użytkownika w postaci posłuchania płyty, przeczytania książki, obejrzenia obrazka. W momencie pozwolenia na publikowanie w necie takich dzieł w celu niekomercyjnego użytku, wydawanie książek czy płyt minie się z celem, bo w minut 5 po wprowadzeniu na rynek płyty czy książki będzie ona mogła być udostępniona w necie przez fana. I w gruncie rzeczy to właśnie zrobił Węglarczyk:) A co do efektu, no cóż, mógł sobie tam szlaczek narysować, czy coś:D

  • Monika Mosiewicz

    @SMS nie no o zgodzie to ja dobrze wiem (oraz o kwestii pól eksploatacji, oraz kwestii integralności utworu tudzież innych związanych z posobistymi i majątkowymi prawami autorskimi), to było pytanie retoryczne o ten niekomercyjny użytek:) Bo to takie słowo wytrych, spora ilość dzieł jest przeznaczona do niekomercyjnego użytku u końcowego użytkownika w postaci posłuchania płyty, przeczytania książki, obejrzenia obrazka. W momencie pozwolenia na publikowanie w necie takich dzieł w celu niekomercyjnego użytku, wydawanie książek czy płyt minie się z celem, bo w minut 5 po wprowadzeniu na rynek płyty czy książki będzie ona mogła być udostępniona w necie przez fana. I w gruncie rzeczy to właśnie zrobił Węglarczyk:) A co do efektu, no cóż, mógł sobie tam szlaczek narysować, czy coś:D