Lustracja dzieli dziennikarzy

No i mleczko się rozlewa. Po oświadczeniu dziennikarzy: Ewy Milewicz i Wojciecha Mazowieckiego, że nie zamierzają poddawać się lustracji, tzw. środowisko zaczyna dyskutować i powoli dzielić…na tych co złożą oświadczenie i tych, co nie. Pierwsi przez celebrytów dziennikarskich pewnie będą zaliczeni do “reżymowych” i uległych, drudzy do hardych i odważnych. Problem jak zwykle mają “doły”. Za Milewicz czy Żakowskiego (jeśli dołączy do protestu) ujmie się kilku lewicowych dziennikarzy zagranicznych, za symbolicznym Janem Nowakiem – dziennikarzem koziewólskich Wiadomości – nikt.

Sam problem lustracji jest poważny. Ginie gdzieś w tym po raz kolejny, kwestia anachronicznego prawa prasowego, które od dawna wymaga albo poprawek, a najlepiej ponownego napisania oraz służalczość, stadność polskich dziennikarzy.

Argumenty przeciwników dziennikarskiej lustracji są w gruncie rzeczy miałkie i można je sprowadzić do powiedzenia: “nie, bo nie”. Ich wyrazicielami są głownie ludzie związani z lewicą, a więc środowiskiem, które dość mocno “umoczone” ma potencjalnie najwięcej do stracenia. Podział na “prawicę” i “lewicę” tak naprawdę zaczął się w połowie lat 70. Wcześniej dziś już emeryci, ale wtedy młodzi ludzie byli reżymowi równo i do bólu. Szczytem protestu była właściwie jedynie ówczesna “Polityka” no i oczywiście nieco marginalny “Tygodnik Powszechny“. Ci którzy fikali np. w 68 dawno już w Polsce nie mieszkają. Pal sześć zresztą tych, któzy mają dziś po 60 – 70 lat. Tak naprawdę gra toczy się o dzisiejszych 50 – 60 latków, których okres aktywności lub nie dla tajnych służb mógł przypadać na lata 80. To wtedy współpracował z SB znany wszystkim Lesław Maleszka – Ketman, klasyczny przykład ludzkiej i dziennikarskiej kanalii i dowód, że jakaś forma lustracji jednak powinna być.

Milewicz zachowuje się jak rozkapryszona dziewczynka. Uznała, że ponieważ nie podoba jej się prawo, to może się do niego nie stosować. Doskonale podsumował to w “Der Dzienniku” jego naczelny Robert Krasowski przypominając, że dziennikarze nawołujący po zwycięstwie Kwaśniewskiego w wyborach 1993 roku do przestrzegania prawa i stosowania reguł demokracji, dziś mówią, ze prawa przestrzegać nie bedą. Chociaż nie jestem fanem ani Dziennika, ani Krasowskiego, to trudno (mnie) odmówić mu racji. Widać, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

W przypadku Milewicz wydaje mi się, że przesiąkła swoista ideologią Gazety. Robić źle, to znaczy robić coś przeciw Gazecie i jej środowisku. W stosunku do takich osób Gazeta i związane z nią środowisko jest bezwzględne – patrz Rywin. Jeśli jednak nasi robić źle, to możemy wybaczyć i pokazać wspaniałomyślność – patrz Maleszka.

Milewicz w myśl tej zasady chce swoim protestem uchronić następnych Maleszków przed śmiercią publiczną. Szkoda, bo prędzej czy później – nawet gdyby operacja protest się udała – prawda i tak wyjdzie na jaw.

W gruncie rzeczy Milewicz, Wroński a nawet Czuchnowski mogą sobie protestować. Im nic się nie stanie, a nawet jeśli to staną w ich obronie postępowe czyli liberlane czyli po prostu lewicowe lub lewicujące media na świecie. Problem i tzw. zgryz mają tysiące nieznanych nikomu lokalnych dziennikarzy, którzy ryzykują często jedyne swoje miejsce pracy. Których tekstów, gdy zostaną zwolnieni nie będą drukowali przyjaciele w zaprzyjaźnionych tytułach. Którzy w końcu nie dostali akcji Agory i dzięki temu dadzą sobie radę finansowo.

W końcu nawet jeśli za kilkadziesiąt lat uczestnictwo w proteście uznane będzie za hańbę – o czym jestem święcie przekonany – celebryci podobnie jak – tu akurat z innej bajki premier Belka – znajdą usprawiedliwienie, że musieli, że nacisk środowiska, kariera etc. – i znów na “doły” dziennikarskie spadnie całe odium.

Spór o lustrację dziennikarzy pokazuje, że zawód ten upadł do poziomu dotychczas nieznanego. Nie dość, że stracił w oczach społeczeństwa – głównie przez odejście mediów od spraw ludzi, uwikłanie dziennikarskich celebrytów we władzę i politykę, to jeszcze okazuje się, że nikt tak naprawdę tego środowiska nie słucha.

Stowarzyszenia dziennikarskie w których średnia wieku wynosi pewnie z 70 lat wydają jakieś oświadczenia, których często nawet prasa branżowa nie drukuje. Podejrzewam, że politycy w ogóle nie wiedzą, że istnieją jakieś stowarzyszenia, tak ich działalność jest mizerna. Niestety nie udało się środowisku dziennikarskiemu rozwiązać po 89 roku kilk spraw fundamentalnych: nowego prawa prasowego, prawa autorskiego, uregulowań socjalnych dla dziennikarzy, minimalnych stawek, statusu wolnych strzelców etc.

Wydaje mi się, że celebryci polskiego dziennikarstwa jak np. Ewa Milewicz tu powinna wykorzystać swój autorytet, a nie w obronie kolejnych Ketmanów.

Popularity: 1% [?]


To też ciekawe

About sms

Jestem dziennikarzem. Obecnie zarządzam działem Komunikacja i Społeczności w portalu Interia.pl
This entry was posted in Kraj, Media, Wydarzenia. Bookmark the permalink.

18 Responses to Lustracja dzieli dziennikarzy

  1. rozumiem, że to przez milewicz ci lokalni dziennikarze mają problem, tak? bo milewicz się uwikłała w obronę maleszki?

    a co ci w ogóle chodzi? jaki problem mają ci lokalni dziennikarze? przecież uważasz, że jest święte prawo, to niech złożą te donosy na siebie i problem z głowy. nie rozumiem. jak to mówią nasi lustratorzy? “kto bez grzechu ten się nie ma czego bać”. jeszcze raz, jaki to problem? to mniej więcej taki problem, jak to, że mało znani aktorzy nie mogli w stanie wojennym bojkotować telewizji.

    milewicz napisała, ze nie złoży oświadczenia i podda się sankcjom jakie z tego wynikną. jakim ty z kolei prawem chcesz jej tego zabronić?

    ja powiem tylko tyle: żałuję, że nie jestem w tym momencie czynnym dziennikarzem, bo nie mam okazji pokazać, jak głęboko w dupie mam żałosne, opresyjne prawo, które każe mi pędzić z papierem w zębach do urzędu tylko dlatego, że robiłem maturę w 1989 i piszę o różnych kwestiach związanych z internetem. bo pewnie jak byłem agentem to napiszę, ze google lepsze od yahoo, a jak nie byłem to na odwrót. mam w dupie prawo uchwalane przez przy poparciu rządu, gdzie wicepremierem jest przestępca. prawo, które nakazuje prezesom związków sportowych (!) składać oświadczenia. a ministrem sportu jest koksiarz. prawo, którego idiotyzm widać po tym, że jest nieegzekwowalne, nie da się nałożyć sankcji. co innego gdyby sejm zwrócił się z apelem. z odezwą. cokolwiek. ale nie: leć z papierem, bo jak nie, to sobie blogusia nie popiszesz.

    jak władzę interesuje, czy donosiłem, czy nie, to niech sobie grzebie w archiwach, a nie każe podpisywać lojalki czy składać samokrytyki. mają te archiwa. niech je odtajniają. ale ta banda tchórzy boi się odpowiedzialności. woli ją zwalić na ludzi.

    chciałem jeszcze zauważyć, że korupcja jest w tym zawodzie powszechna. gdy my tu gadamy o maleszce, koncerny kupują dziennikarzy pęczkami. i to jest problem, a nie to, co zrobi ewa milewicz.

  2. sms says:

    Marcin,
    Ani słowem nie zabroniłem Ewie Milewicz mieć swojego poglądu i np. nie składać zeznania lustracyjnego. Zwracam tylko uwagę na dwie rzeczy: łatwo jest Ewie Milewicz powiedzieć NIE, bo ją w razie czego wybronią. Przykład Belki czy Cimoszewicza jest też przykładem na to, że zawsze można powiedzieć: podpisałem, współpracowałem, ale bez tego nie mógłbym zrobić kariery, wyjechać zagranicę etc. Salon ich usprawiedliwi. Pokiwają głowami, powiedzą, że przecież donoszenie na kolegów to w końcu nic poważnego etc.
    W przypadku zwykłych Kowalskich (dziennikarzy nikomu nieznanych) jest problem, bo nawet jak zaprotestują i na wezwanie pracodawcy nie złoża zeznania, to jeśli pracodawca ich np. pod tym pretekstem wyrzuci z pracy to nikt sie za nimi nie ujmie. Prowincja to nie Warszawa, gdzie dziś pracujesz tutaj, a jutro gdzie indziej.
    Po drugie zwracałem uwagę i to jest dla mnie najważniejsze a nie lustracja, że tzw. środowisko dziennikarskie nic nie robi ze swoim zawodem. Nie ma jak w większości cywilizowanych krajów minimalnych stawek, każdy wydawca pod byle pretekstem może wyrzucić dziennikarza z pracy. Zresztą do patologii przyznają się sami dziennikarze. Dzisiaj Wróbel w Trójce mówił, że w “Der Dzienniku” 3/4 dziennikarzy jest na firmę…łącznie z redaktorem naczelnym :-). Stąd mój apel, aby znani dziennikarze tym się zajęli a nie bzdurami jak lustracja.

  3. jasne, że jej jest łatwiej. tak samo łatwo było wybitnemu aktorowi nie występować w czasie stanu wojennego w tv, bo go zapraszano do kościołów. tylko nie sprowadzaj tej łatwości do “środowisko jej wybroni” i “zawsze się znajdzie jakaś praca”. także z jej przeszłości wynika taka łatwość. i skoro ona ma łatwość, niech robi co uważa. małysz ma łatwość skakania to skacze.

    nie wiem, może za mało wsiąkłem w politykę, może jestem “niepropaństwowy” czy coś, ale bardziej mnie obchodzi, czy dziennikarz technologiczny nie jeździ na wakacje fundowane przez koncern, niż czy 30 lat temu donosił bezpiece. albo przynajmniej tak samo. tak samo zupełnie mnie nie obchodzi to, czy wiceprezes związku curlingowców nie podpisał zobowiazania do współpracy, jak jechał na olimpiadę, z którego pewnie nic nie wynikło. ale boli mnie, że ministrem sportu jest były zawodnik zdyskwalifikowany za doping.

    a jeszcze pomyśl sobie, ilu “dziennikarzy” za nasze pieniądze sobie ego podbuduje. nagle się państwo nimi zainteresowało. oświadczeń zażądało. zresztą pisałem o tym u siebie, nie będę się powtarzał:

    http://netto.blox.pl/2007/03/lustracja-bloggerow.html

    a jak tam w w24? lustrujecie?

  4. sms says:

    Czy w W24 lustrujemy? Też jestem ciekawy i nawet chciałem przeczytać tę ustawę :-) Szukałem, szukałem i…nie znalazłem (mało czasu). Ciekawe, że wszędzie piszą o ustawie lustracyjnej, ale nikt nie podaje jej prawdziwej nazwy :-). Wracając do W24 może być niezły cyrk…bo trochę tych dziennikarzy jest. No ale, nie wszyscy ze względu na wiek podlegają. Z samej redakcji ze względu na wiek ustawie lustracyjnej podlegają o ile się nie mylę tylko ja i Paweł. Osobiście wolałbym – w moim indywidualnym przypadku sie nie lustrować. A nuż niejako przy okazji wyjdzie, że ktoś na mnie donosił w czasie studiów, że ten kolega czy tamta koleżanka to byli kapusie. A że byli na moim roku, to wiem prawie ze 100 proc. pewnością. Osobiście nic wielkiego mi się nie stało, nikt mi krzywdy nie zrobił to po co mi przekreślać miłe wspomnienia :-). Mówiąc szczerze, jeśli pracodawca zażąda, to się zastanowię.

  5. > “Ciekawe, że wszędzie piszą o ustawie lustracyjnej, ale nikt nie podaje jej prawdziwej nazwy :-).”

    to oczywiście spisek. tylko, że ona się nazywa tak jak 50% pozostałych: “ustawa o zmianie niektórych ustaw”. u mnie jest na blogu w linku.

    a jeśli ktoś jest freelancerem? gdzie ma się spowiadać, w której parafii? tych wątpliwości jest tyle, że cała ta ustawa nadaje się na przemiał. po prostu ktoś zapomniał o tym, że wypowiadanie się to nie jest prawo obywatelskie, tylko prawo człowieka.

  6. sms says:

    Marcin, wiem widziałem u Ciebie na blogu. Chciałem ustawę przeczytać, bo mam kilka swoich przemyśleń co do różnych rzeczy m.in. związanych z tym o czym piszesz, ale muszę najpierw sprawdzić konkretne przepisy (ustawy lustracyjnej, prawa autorskiego). Teraz trochę nie mam czasu i do tego chorutki jestem, ale wrócę do sprawy – bo jeśli jest tak jak myślę, to…hm, no to kilka osób może się zdziwić.

  7. rozumiem, że to przez milewicz ci lokalni dziennikarze mają problem, tak? bo milewicz się uwikłała w obronę maleszki?

    a co ci w ogóle chodzi? jaki problem mają ci lokalni dziennikarze? przecież uważasz, że jest święte prawo, to niech złożą te donosy na siebie i problem z głowy. nie rozumiem. jak to mówią nasi lustratorzy? “kto bez grzechu ten się nie ma czego bać”. jeszcze raz, jaki to problem? to mniej więcej taki problem, jak to, że mało znani aktorzy nie mogli w stanie wojennym bojkotować telewizji.

    milewicz napisała, ze nie złoży oświadczenia i podda się sankcjom jakie z tego wynikną. jakim ty z kolei prawem chcesz jej tego zabronić?

    ja powiem tylko tyle: żałuję, że nie jestem w tym momencie czynnym dziennikarzem, bo nie mam okazji pokazać, jak głęboko w dupie mam żałosne, opresyjne prawo, które każe mi pędzić z papierem w zębach do urzędu tylko dlatego, że robiłem maturę w 1989 i piszę o różnych kwestiach związanych z internetem. bo pewnie jak byłem agentem to napiszę, ze google lepsze od yahoo, a jak nie byłem to na odwrót. mam w dupie prawo uchwalane przez przy poparciu rządu, gdzie wicepremierem jest przestępca. prawo, które nakazuje prezesom związków sportowych (!) składać oświadczenia. a ministrem sportu jest koksiarz. prawo, którego idiotyzm widać po tym, że jest nieegzekwowalne, nie da się nałożyć sankcji. co innego gdyby sejm zwrócił się z apelem. z odezwą. cokolwiek. ale nie: leć z papierem, bo jak nie, to sobie blogusia nie popiszesz.

    jak władzę interesuje, czy donosiłem, czy nie, to niech sobie grzebie w archiwach, a nie każe podpisywać lojalki czy składać samokrytyki. mają te archiwa. niech je odtajniają. ale ta banda tchórzy boi się odpowiedzialności. woli ją zwalić na ludzi.

    chciałem jeszcze zauważyć, że korupcja jest w tym zawodzie powszechna. gdy my tu gadamy o maleszce, koncerny kupują dziennikarzy pęczkami. i to jest problem, a nie to, co zrobi ewa milewicz.

  8. sms says:

    Marcin,
    Ani słowem nie zabroniłem Ewie Milewicz mieć swojego poglądu i np. nie składać zeznania lustracyjnego. Zwracam tylko uwagę na dwie rzeczy: łatwo jest Ewie Milewicz powiedzieć NIE, bo ją w razie czego wybronią. Przykład Belki czy Cimoszewicza jest też przykładem na to, że zawsze można powiedzieć: podpisałem, współpracowałem, ale bez tego nie mógłbym zrobić kariery, wyjechać zagranicę etc. Salon ich usprawiedliwi. Pokiwają głowami, powiedzą, że przecież donoszenie na kolegów to w końcu nic poważnego etc.
    W przypadku zwykłych Kowalskich (dziennikarzy nikomu nieznanych) jest problem, bo nawet jak zaprotestują i na wezwanie pracodawcy nie złoża zeznania, to jeśli pracodawca ich np. pod tym pretekstem wyrzuci z pracy to nikt sie za nimi nie ujmie. Prowincja to nie Warszawa, gdzie dziś pracujesz tutaj, a jutro gdzie indziej.
    Po drugie zwracałem uwagę i to jest dla mnie najważniejsze a nie lustracja, że tzw. środowisko dziennikarskie nic nie robi ze swoim zawodem. Nie ma jak w większości cywilizowanych krajów minimalnych stawek, każdy wydawca pod byle pretekstem może wyrzucić dziennikarza z pracy. Zresztą do patologii przyznają się sami dziennikarze. Dzisiaj Wróbel w Trójce mówił, że w “Der Dzienniku” 3/4 dziennikarzy jest na firmę…łącznie z redaktorem naczelnym :-). Stąd mój apel, aby znani dziennikarze tym się zajęli a nie bzdurami jak lustracja.

  9. jasne, że jej jest łatwiej. tak samo łatwo było wybitnemu aktorowi nie występować w czasie stanu wojennego w tv, bo go zapraszano do kościołów. tylko nie sprowadzaj tej łatwości do “środowisko jej wybroni” i “zawsze się znajdzie jakaś praca”. także z jej przeszłości wynika taka łatwość. i skoro ona ma łatwość, niech robi co uważa. małysz ma łatwość skakania to skacze.

    nie wiem, może za mało wsiąkłem w politykę, może jestem “niepropaństwowy” czy coś, ale bardziej mnie obchodzi, czy dziennikarz technologiczny nie jeździ na wakacje fundowane przez koncern, niż czy 30 lat temu donosił bezpiece. albo przynajmniej tak samo. tak samo zupełnie mnie nie obchodzi to, czy wiceprezes związku curlingowców nie podpisał zobowiazania do współpracy, jak jechał na olimpiadę, z którego pewnie nic nie wynikło. ale boli mnie, że ministrem sportu jest były zawodnik zdyskwalifikowany za doping.

    a jeszcze pomyśl sobie, ilu “dziennikarzy” za nasze pieniądze sobie ego podbuduje. nagle się państwo nimi zainteresowało. oświadczeń zażądało. zresztą pisałem o tym u siebie, nie będę się powtarzał:

    http://netto.blox.pl/2007/03/lustracja-bloggero...

    a jak tam w w24? lustrujecie?

  10. sms says:

    Czy w W24 lustrujemy? Też jestem ciekawy i nawet chciałem przeczytać tę ustawę :-) Szukałem, szukałem i…nie znalazłem (mało czasu). Ciekawe, że wszędzie piszą o ustawie lustracyjnej, ale nikt nie podaje jej prawdziwej nazwy :-). Wracając do W24 może być niezły cyrk…bo trochę tych dziennikarzy jest. No ale, nie wszyscy ze względu na wiek podlegają. Z samej redakcji ze względu na wiek ustawie lustracyjnej podlegają o ile się nie mylę tylko ja i Paweł. Osobiście wolałbym – w moim indywidualnym przypadku sie nie lustrować. A nuż niejako przy okazji wyjdzie, że ktoś na mnie donosił w czasie studiów, że ten kolega czy tamta koleżanka to byli kapusie. A że byli na moim roku, to wiem prawie ze 100 proc. pewnością. Osobiście nic wielkiego mi się nie stało, nikt mi krzywdy nie zrobił to po co mi przekreślać miłe wspomnienia :-). Mówiąc szczerze, jeśli pracodawca zażąda, to się zastanowię.

  11. Maciej Bebenek says:

    Po raz pierwszy w historii współczesnej państwo Ci mówi, że za poglądy wyrzuci Ciebie z roboty. Nie za działalność, tylko za poglądy. Bo nie uznajesz wyższości państwa, które może Ci wszystko nakazać.

    Pójdźmy dalej. Czemu nie wyrzucić Ciebie z roboty za brak świadectwa moralności od księdza proboszcza? Za życie na kocią łapę? Za nie chodzenie do kościoła? Przecież Polska to kraj katolicki, więc każdy musi być katolikiem. A może w przeszłości popełniłes grzech śmiertelny – możesz w takim razie pracować w TAKIM zawodzie, wymagającym specjalnych kwalifikacji moralnych?

    Z innej strony – załóżmy że jestem pracodawcą, wydawcą prasowym. Zapracowałem sobie na to, wydawnictw jest moją własnością. I co? I państwo każe mi Ciebie wyrzucić, bo nie podpisałeś papierka.

    Czy teraz widzisz absurd tej sytuacji? Czy koalicja (tu oszczędzę poglądów na temat, jaka) ma prawo uchwalić PRAWO, które de facto łamie podstawowe prawa, nie tylko człowieka jako takiego, ale i pracodawcy? Jeżeli chcą zdemaskować ex-TW, niech demaskują. Ale niech to zrobią sami, a nie zmuszają każdego do samooskarżenia.

    A tak zupełnie przy okazji, jak sądzisz, czy lustracja dziennikarzy i rednaczów to wszystko? A co z wydawcami, którzy niejednokrotnie mają większy wpływ na treści i kształt prasy, niż ci pierwsi.

  12. “Ciekawe, że wszędzie piszą o ustawie lustracyjnej, ale nikt nie podaje jej prawdziwej nazwy :-).”

    to oczywiście spisek. tylko, że ona się nazywa tak jak 50% pozostałych: “ustawa o zmianie niektórych ustaw”. u mnie jest na blogu w linku.

    a jeśli ktoś jest freelancerem? gdzie ma się spowiadać, w której parafii? tych wątpliwości jest tyle, że cała ta ustawa nadaje się na przemiał. po prostu ktoś zapomniał o tym, że wypowiadanie się to nie jest prawo obywatelskie, tylko prawo człowieka.

  13. sms says:

    Marcin, wiem widziałem u Ciebie na blogu. Chciałem ustawę przeczytać, bo mam kilka swoich przemyśleń co do różnych rzeczy m.in. związanych z tym o czym piszesz, ale muszę najpierw sprawdzić konkretne przepisy (ustawy lustracyjnej, prawa autorskiego). Teraz trochę nie mam czasu i do tego chorutki jestem, ale wrócę do sprawy – bo jeśli jest tak jak myślę, to…hm, no to kilka osób może się zdziwić.

  14. Maciej Bebenek says:

    Po raz pierwszy w historii współczesnej państwo Ci mówi, że za poglądy wyrzuci Ciebie z roboty. Nie za działalność, tylko za poglądy. Bo nie uznajesz wyższości państwa, które może Ci wszystko nakazać.

    Pójdźmy dalej. Czemu nie wyrzucić Ciebie z roboty za brak świadectwa moralności od księdza proboszcza? Za życie na kocią łapę? Za nie chodzenie do kościoła? Przecież Polska to kraj katolicki, więc każdy musi być katolikiem. A może w przeszłości popełniłes grzech śmiertelny – możesz w takim razie pracować w TAKIM zawodzie, wymagającym specjalnych kwalifikacji moralnych?

    Z innej strony – załóżmy że jestem pracodawcą, wydawcą prasowym. Zapracowałem sobie na to, wydawnictw jest moją własnością. I co? I państwo każe mi Ciebie wyrzucić, bo nie podpisałeś papierka.

    Czy teraz widzisz absurd tej sytuacji? Czy koalicja (tu oszczędzę poglądów na temat, jaka) ma prawo uchwalić PRAWO, które de facto łamie podstawowe prawa, nie tylko człowieka jako takiego, ale i pracodawcy? Jeżeli chcą zdemaskować ex-TW, niech demaskują. Ale niech to zrobią sami, a nie zmuszają każdego do samooskarżenia.

    A tak zupełnie przy okazji, jak sądzisz, czy lustracja dziennikarzy i rednaczów to wszystko? A co z wydawcami, którzy niejednokrotnie mają większy wpływ na treści i kształt prasy, niż ci pierwsi.

  15. sms says:

    @Maciek – podważasz samą zasadę lustracji, a tego nawet jej przeciwnicy w obecnej formie nie podważają. Mylisz pojęcie państwa z rządem i parlamentem.
    Otóż lustracja – i to przyznają nawet przeciwnicy tej formy – jest potrzebna. Dziennikarz, lekarz, adwokat, polityk etc. to zawody publicznego zaufania i dlatego, jak żona Cezara powinni być poza podejrzeniami.
    Jeśli np. pisałbym o moralności, nawoływał do życia po bożemu :d a równocześnie zdradzał zonę albo żył na kocią łapę, o oczywiście byłoby to dwuznaczne. Sam wydawca myślę uregulowałby taką sytuację i zakazał pisania mi na takie tematy.
    Absolutna czystość mediów czyli ludzi w nich pracujących jest o tyle ważna, że media są potęga, która może wpływać na sposób działania demokracji. Można podać dwa drastyczne przykłady wpływu mediów na życie społeczno-polityczne. Pierwszy to sprawa Tyminskiego, kiedy to wykorzystano media w tym głównie TV do prowokacji przecie kandydatowi. Drugi to film Piwowskiego “Uprowadzenie Agaty”, będący elementem gigantycznej i obrzydliwej prowokacji byłej SB przeciw politykowi. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z wykorzystaniem mediów i działających w niej agentów przeciw demokratycznym zasadom.
    To wystarczający powód, żeby Maleszków i innych usunąć albo przynajmniej ujawnić.
    Jeśli chodzi o wydawców to oczywiście masz absolutną rację. Problem polega jednak na tym, że w przypadku uczciwych mediów – wiem, wiem – takich jest bardzo mało w Polsce – wydawca ma niewiele do powiedzenia jeśli chodzi o zawartość czasopism. Wiem, że to fikcja.

  16. sms says:

    @Maciek – podważasz samą zasadę lustracji, a tego nawet jej przeciwnicy w obecnej formie nie podważają. Mylisz pojęcie państwa z rządem i parlamentem.
    Otóż lustracja – i to przyznają nawet przeciwnicy tej formy – jest potrzebna. Dziennikarz, lekarz, adwokat, polityk etc. to zawody publicznego zaufania i dlatego, jak żona Cezara powinni być poza podejrzeniami.
    Jeśli np. pisałbym o moralności, nawoływał do życia po bożemu :d a równocześnie zdradzał zonę albo żył na kocią łapę, o oczywiście byłoby to dwuznaczne. Sam wydawca myślę uregulowałby taką sytuację i zakazał pisania mi na takie tematy.
    Absolutna czystość mediów czyli ludzi w nich pracujących jest o tyle ważna, że media są potęga, która może wpływać na sposób działania demokracji. Można podać dwa drastyczne przykłady wpływu mediów na życie społeczno-polityczne. Pierwszy to sprawa Tyminskiego, kiedy to wykorzystano media w tym głównie TV do prowokacji przecie kandydatowi. Drugi to film Piwowskiego “Uprowadzenie Agaty”, będący elementem gigantycznej i obrzydliwej prowokacji byłej SB przeciw politykowi. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z wykorzystaniem mediów i działających w niej agentów przeciw demokratycznym zasadom.
    To wystarczający powód, żeby Maleszków i innych usunąć albo przynajmniej ujawnić.
    Jeśli chodzi o wydawców to oczywiście masz absolutną rację. Problem polega jednak na tym, że w przypadku uczciwych mediów – wiem, wiem – takich jest bardzo mało w Polsce – wydawca ma niewiele do powiedzenia jeśli chodzi o zawartość czasopism. Wiem, że to fikcja.

  17. podważasz samą zasadę lustracji, a tego nawet jej przeciwnicy w obecnej formie nie podważają.

    a to jakieś straszne takie? ja też podważam. twoja wizja jest anachroniczna. wybacz. “dziennikarz” prowadzący taniec z gwiazdami, czy “dziennikarz” faktu, czy “dziennikarz-ksiądz prowadzący” ma może wpływ na “masy”. podobny (choć pewnie mniejszy) niż jakaś “doda” czy inny michał wiśniewski.

    a jeśli już przy tym jesteśmy, to chyba ostatnią grupą zawodową, mimo wszystko, która cieszy się, zwłaszcza na prowincji, resztką zaufania publicznego, są księża. jakoś się lustratorzy nad księżami nie pochylili. a drastycznych przykładów wpływu księży na życie społeczno polityczne możesz znaleźć bez lupy setki.

    wracając: tak podważam. ustawę, która jest niekonstytucyjna. za chwilę mam nadzieję podważy ją TK.

  18. podważasz samą zasadę lustracji, a tego nawet jej przeciwnicy w obecnej formie nie podważają.

    a to jakieś straszne takie? ja też podważam. twoja wizja jest anachroniczna. wybacz. “dziennikarz” prowadzący taniec z gwiazdami, czy “dziennikarz” faktu, czy “dziennikarz-ksiądz prowadzący” ma może wpływ na “masy”. podobny (choć pewnie mniejszy) niż jakaś “doda” czy inny michał wiśniewski.

    a jeśli już przy tym jesteśmy, to chyba ostatnią grupą zawodową, mimo wszystko, która cieszy się, zwłaszcza na prowincji, resztką zaufania publicznego, są księża. jakoś się lustratorzy nad księżami nie pochylili. a drastycznych przykładów wpływu księży na życie społeczno polityczne możesz znaleźć bez lupy setki.

    wracając: tak podważam. ustawę, która jest niekonstytucyjna. za chwilę mam nadzieję podważy ją TK.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>