Marcin Jagodzinski, autor bloga “netto” jest oburzony postępowaniem “Dziennika“, który w artykule “Wojna “Wyborczej” z Naszą Klasą?” wykorzystał obszerne fragmenty notki z jego bloga. Zarzuca dziennikarzom… kradzież. Niestety najprawdopodobniej ma rację, bo nie tylko naruszono Prawo Autorskie, ale również podstawowe zasady dziennikarstwa.
Jagodziński w swojej notce stawia tezę, że artykuł Gazety o tym, że GIODO zrobi kontrolę w Naszej Klasie jest przykładem czarnego PR typu FUD. Anonimowy (sic!) autor “Dziennika” cytuje nienaturalnie duże fragmenty notki Jagodzińskiego.
Rację ma bloger twierdząc, że tak naprawdę niewiele w tym tekście jest dzieła dziennikarza “Dziennika”. Z punktu widzenia Prawa Autorskiego (z małym zastrzeżeniem ale o nim później) da się tu zastosować tzw. prawo cytatu, jednak taki tekst w redakcji gdzie uprawia się profesjonalne dziennikarstwo nie ujrzałby światła dziennego. Dlaczego? Otóż złamano w nim podstawową zasadę dziennikarską: przedstawienie racji obydwu stron. Mamy tylko przedstawienie racji – i to przepisane z bloga – jednej strony, a gdzie odpowiedź “Wyborczej”? Pomijam już drobny fakt, że dziennikarz powinien spróbować porozumieć się mailowo i telefonicznie z autorem, którego zarzuty cytuje. Przecież Marcin Jagodziński może być tzw. fakiem :-) np. podstawionym przez niedobrą konkurencję, by wytoczyć proces “Dziennikowi” :-) Dość to karkołomna teza, ale teoretycznie możliwa. Każdy sąd uznałby wówczas, że dziennikarz nie zastosował staranności przy zbieraniu materiałów.
Co prawda prawo cytatu nie mówi jak długi ma być cytat i kiedy przestaje być cytatem, ale określa jasno, że cytując trzeba podać autora i ŹRÓDŁO. Dziennikarzowie “Dziennika” wydaje się, że jeśli poda, że źródłem jest blog “Netto” to w zupełności wystarczy. Niestety nie. W tym konkretnym przypadku powinien był podać co najmniej URL do bloga, jeśli nie dokładny adres.
Pracując w “Wiadomości24.pl” zrobiłem razem z Magdą Tobik wywiad z wybitnymi polskimi znawcami prawa autorskiego Profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego Januszem Bartą i Ryszardem Markiewiczem. Poruszaliśmy różne ciekawe praktyczne aspekty Prawa Prasowego. Chociaż wypowiedzi Panów Profesorów nie można uznać za wykładnię prawa, to na pewno w kwestii specyfiki źródła w internecie nie mieli specjalnych wątpliwości, co każe sądzić, że pewnie sąd miałby podobne zdanie. Otóż Profesorowie wyraźnie stwierdzili, że właściwym podaniem źródła w internecie jest adres do konkretnego utworu!
Porozmawiajmy o artykule 34 ustawyprawo autorskie. Mamy przykład strony internetowej, gdzie znajduje się utwór, który nasz autor chce wykorzystać. Czy jako źródło należy podać nazwę ogólną strony czy konkretny adres html?
Prof. Markiewicz: Adres konkretnej strony jest optymalnym źródłem cytatu. Prof.Barta: Najlepiej podać konkretny dokładny adres. Nie piszemy przecież,
że coś się ukazało w Wydawnictwie X, tylko w książce pt. Y na stronie
n-tej.
(Magdalena Tobik, Stanisław M. Stanuch – “Internet to nie dziki zachód” – Wiadomości24.pl)
Jeśli notka Jaogdzińskiego jest utworem (w myśl Prawa Autorskiego), a co do tego pewnie nikt nie ma wątpliwości, to “Dziennik” powinien dokładny adres notki podać.
Wszystkim interesującym się Prawem Prasowym gorąco polecam ten wywiad, Marcinowi Jagodzińskiemu współczuje, a autorowi tego “artykułu”… na pohybel :-)
Technorati Tags: Prawo Autorskie, netto, Nasza Klasa, Gazeta Wyborcza, dziennikarz, dziennikarstwo, cytat
Popularity: 6% [?]