Komu zależało aby dopaść Katarynę?

O sprawie Kataryny już się dziś napisałem, to nie będę się powtarzał. Naszła mnie jednak krótka refleksja, z którą warto się podzielić.
Pewnie mało osób wie, że minister Czuma czy jego syn – obojętne – mogą grozić Katarynie, ale nic nie zrobią dopóki nie będą znali jej danych (imię i nazwisko). Ich pozew musiałby być z wniosku prywatnego, a to wymaga podania imienia i nazwiska osoby pozwanej.
Stąd już dwa kroki do spiskowej teorii, że komuś wyraźnie zależało na sprowokowanym lub nie ujawnieniu imienia i nazwiska Kataryny. Dzięki temu wiele spraw jest rozwiązanych:

1. Minister czy jego syn, mogą ją skarżyć do sądu. Czy wygrają? Pewnie nie, ale jak powiedział mój przyjaciel adwokat:
- w sądzie jest wszystko możliwe, nawet to, że o północy ktoś orze pola. Ma taki kaprys.

2. Ujawnienie danych Kataryny to zamknięcie jej ust, prawdopodobnie na zawsze. Blogerka wyznała to chociażby na łamach “Dziennika”., a także na swoim blogu, że po ujawnieniu danych przestanie pisać. Fundacja w której pracuje jest dla niej ważniejsza. Czy “Dziennik” maczał w tym palce? Wydaje mi się – ale zastrzegam, że słabo znam, bo rzadko czytam – że jest to gazeta prorządowa. Jednak trzeba by być kompletnym kretynem by na coś takiego pójść. Redaktor Michalski na takiego nie wygląda.

3. Celebryci dziennikarstwa oraz niektórzy politycy nie muszą się martwić, że ktoś wytknie im błędy i wady.

Sprawa Kataryny jest moim zdaniem naprawdę poważna. Obywatelowi zrobiono wielką krzywdę bo postąpiono niezgodnie z jej wolą. Można powiedzieć, żę dziennikarze “Dziennika” dokonali na blogerce gwałtu. Jestem głęboko przekonany, że w tej konkretnie sprawie powinna wypowiedzieć się Rada Etyki Mediów i zapewne stowarzyszenia dziennikarskie.

Popularity: 1% [?]

Ruszył Polski SportTracks

Jak ktoś czytał stronę o mnie i doczytał do końca to pewnie wie, że pasjonuje się bieganiem.  Jak przystało na człowieka XXI wieku nie mogę ot tak sobie biegać, tylko trenując muszę być naszpikowany elektroniką. GPS, pulsometr to podstawa :-)

Do analizy danych z tych urządzeń najlepszy i najtańszy (za darmo :-) ) jest program SportTracks. Ponieważ jako wolontariusz jestem w zespole lokalizacyjnym tego programu to chcąc nie chcąc (raczej chcąc :-) ) znam go bardzo dobrze i dlatego postanowiłem zrobić polską dokumentację do SportTracks, szumnie nazwaną podręcznikiem :-).

No i tak powstał drugi mój blog – Polski SportTracks. Jeśli interesujesz się jakimkolwiek sportem (oprócz szachów :-) ), uprawiasz go amatorsko czy zawodowo, to powinieneś poznać ten program. Jestem pewny, że się nie zawiedziesz.
A to ja (pierwszy z prawej w pierwszym rzędzie) z grupą przyjaciół z Krakowskiego Klubu Biegacza “Dystans” po maratonie w Atenach.

Popularity: 1% [?]

Niemiec zrobił, Polacy się pokłócili

No i mamy małą wojenkę w naszej mikrej i trochę zapyziałej polskiej sieci :-). A wszystko poszło o…zrzut ekranu strony “Der Spiegel” sprzed kilku lat, która zamieścił na swoim blogu Krzysztof Urbanowicz. Na drugi dzień tą samą grafikę opublikowały Wirtualne Media. Urbanowicz zarzucił im po raz kolejny plagiat. No zaczęło się. Continue reading

Popularity: 1% [?]