Za sprawą publikacji w Dzienniku doszło do ujawnienia personaliów Kataryny – najsłynniejszej polskiej blogerki. Anonimowość, która była jej prawem i parasolem ochronnym, została złamana. W sieci wrze. Czy gazeta w pogoni za newsem zafundowała sobie wojnę z internautami za złamanie świętej zasady blogosfery?
Nikomu nieznana – dziś już wiemy – 38 latka od 2004 r. po mistrzowsku rozprawiała się z polskim establishmentem polityczno-dziennikarskim. Szybko znienawidzili ją niektórzy celebryci dziennikarstwa, jak i wielu polityków – głównie lewicowych. I dopóki ostrze jej publicystyki skierowane było na lewą stronę sceny politycznej, to jakoś jej to uchodziło. Aż do czasu, gdy dokonała słynnego już dziś wpisu “Czuma znowu daje czadu”. Było to 12 dni temu…
Kataryna kłuła w oczy nie tylko doskonałymi analizami, ale świetnym językiem, pozbawionym nienawiści, czy złośliwości – tak często widocznej w polskich mediach. Co było cenne w jej artykułach, to fakt, iż posługiwała się materiałami ogólnodostępnymi – najczęściej cytatami z internetu i z prasy. Gdy teraz wiemy, że Kataryna nie jest sztabem analityków, służbami specjalnymi, grupą znanych dziennikarzy – bo tego typu podejrzenia pojawiały się przy bezsilnych próbach jest zdemaskowania – tym bardziej doceniamy jej warsztat.
Popularity: 1% [?]