Typora, ależ to jest fajne!

Od zawsze moim marzeniem był edytor typu pustka kartka. Bez elementów, które odrywają uwagę i nadmiaru funkcji. Czysty ekran. No i w końcu znalazłem Typora. Pod wieloma względami dla mnie ideał.

Typora Lorem Ipsum

Zacznijmy od tego do czego potrzebny mi jest w gruncie rzeczy specjalizowany edytor? Otóż spora część mojej pracy, to dokumenty w których jest zarówno tekst i grafika, ale również kod programu. Ten ostatni może być w dwóch przypadkach: jako ilustracja czegoś o czym piszę oraz jako po prostu kod, często niewidoczny dla użytkownika, który tworzy np. wykres z aktualnymi danymi.

Piszę też “normalne” dokumenty i do tego celu, Typora pasuje mi wyśmienicie. Mogę tworzyć w niej dokument, a następnie zamienić go na format pdf, html czy po prostu docx - Worda.

W Typora są trzy elementy, które mnie do niej(iego?) przekonały:

  • Markdown jako podstawowy sposób zapisywania dokumentów
  • Minimalny interfejs, ale bogate funkcje konfiguracyjne
  • Przemyślana koncepcja

Pewnie wielu czytających słowo “Markdown” powie: “yyyyy, WTF? “. Dlatego spieszę z wyjaśnieniem, bo to ważne. Markdown to taki bardzo uproszczony język znaczników, które są w odpowiedni sposób interpretowane. Zawiera kilkanaście różnych znaczników, umożliwiających wykonanie najczęściej stosowanych w edycji czynności. Na przykład styl H1 tytułu, punktatory, właściwości czcionki jak wytłuszczenie, kursywa, wstawianie obrazu etc. Jest to tak proste, że Markdown można nauczyć 6-latka, który umie pisać i czytać.

No chyba nie rozjaśniłem, więc posłużę się przykładem: W markdown, jeśli chcesz wytłuścić wyraz np. “edytor” to używasz znacznika wytłuszczenia, którym są dwa znaki mnożenia “**” z obydwu stron wyrazu. Wygląda to tak:

**edytor**

A efekt tak:

edytor

Co w tym jest fajnego?! Przecież łatwiej i szybciej jest jak w Wordzie kliknąć kombinację klawiszy CTRL+B? Pisząc zwykłe teksty, nazwijmy je biurowe, być może tak, ale gdy chcemy coś z tymi tekstami później zrobić, a szczególnie przetwarzać je posługując się napisanym programem, to już niezupełnie. Markdown to zwykły plik tekstowy, który można utworzyć czy edytować na każdym urządzeniu i w każdym systemie operacyjnym. Ta cecha sprawia, że przy pomocy różnych narzędzi np. Pandoc możemy dowolny plik Markdown zamienić na dowolny inny np. Word, PDF etc. bez utraty najważniejszych atrybutów tekstu. Jeszcze lepiej wygląda to w pracach naukowych. Czasopisma naukowe bardzo często żądają plików w LaTex, Markdown albo formatach zwykłych edytorów tekstów. Mając tekst napisany w Markdown bez problemu zamienimy go (np. Pandoc-iem) na dowolny inny. To pestka.

Pandoc to program, który nie ma interfejsu i polecenia wprowadzamy w terminalu. Na przykład jeśli chciałbym zamienić dokument w formacie Markdown (md) na PDF to piszę w terminalu:

pandoc -s -o doc.pdf doc.md

i po chwili mam gotowego pdfa. Pisanie poleceń by zamienić plik z jednego formatu na drugi i gdy mamy do czynienia z jednym dokumentem, wydaje się uciążliwa. Dlatego tak naprawdę możliwość taką docenią ci, którzy np. chcą zamienić w ten sposób cały folder dokumentów, albo są programistami i wykorzystują takie funkcje w swoich programach.

Wróćmy jednak do Typora, bo wstawianie znaczników Markdown, nawet jeśli proste, to jednak np. w Notatniku Windows może być żmudne. No i tu niezastąpione są edytory Markdown, które łączą w sobie wygodę “normalnych” edytorów, z funkcjami (i ograniczeniami) Markdown.

Zacznijmy od wspomnianej wygody. W Typorze mogę, ale nie muszę używać tagów Markdown. Na przykład by wytłuścić wyraz czy fragment tekstu mogę po prostu zaznaczyć wyraz i nacisnąć klawisze +B, a edytor automatycznie zamieni ten fragment na odpowiedni tag Markdown. Oznacza to, że mogę pisać mniej więcej tak jak w normalnym edytorze i mieć wynik w formacie Markdown.

Druga rzecz: tryb pisania. Mam do wyboru trzy tryby:

  • zwykły, w którym piszę normalnie tak jak w każdym edytorze tekstów,
  • maszyny do pisania, w którym po każdej nowej linii, tekst podnosi się do góry (jak kartka w maszynie do pisania). Szkoda, że nie dodano charakterystycznego dla maszyny do pisania dźwięku uderzania w papier.
  • skupienia - mój ulubiony - gdzie wyraźnie wyświetlana jest akapit w której aktualnie jest kursor, a pozostała część tekstu jest “wyszarzona”.

Typora - tryb skupienia

Trzecia rzecz: panel boczny w którym wyświetlane są nazwy plików w aktualnym folderze na zmianę z konspektem dokumentu. Bardzo przydatne.

Typora - panel boczny

Czwarta, chociaż chyba powinna być pierwsza:-) : Podgląd na żywo wyglądu dokumentu. Dla osób korzystających z normalnego edytora tekstów, to żadne ajwaj, ale dla tworzących dokumenty w Markdown, to duże ułatwienie. Piszę sobie w miarę normalnie, widzę jak mój tekst wygląda po każdej zmianie i wiem, że dokument tworzony jest w Markdown.

Piąta, to… licznik (w dolnym po prawej rogu ekranu), który pokazuje m.in. ile minut trwało będzie przeczytanie tekstu.

Szósta i ostatnia z tych, co mnie się przydają, to niesamowite możliwości konfiguracji. Nie podoba mi się standardowy font, dwie linijki w css i mam ten, który chcę. Czytam wolniej/szybciej niż pokazuje licznik, o którym wspomniałem? Można zdefiniować indywidualną szybkość wyrażoną w słowach na minutę. Nie podoba mi się skórka programu? Mogę ją zmienić na jedną z 4 dostępnych, albo zrobić swoją własną, co jest naprawdę bardzo proste.

Typora ma jeszcze dziesiątki funkcji o których nie wspominam, bo używam je rzadziej. Ma też jedną wadę, z której jednak usprawiedliwiam jej twórców: brak wyrównania akapitu do lewej, prawej czy centrowania. Może ktoś powiedzieć: no jak to, edytor tekstu nie ma wyrównania? Ano nie ma, bo nie takiej funkcji w standardzie Markdown. Tak naprawdę to piszący teksty rzadko ją używają, bo layout to domena DTP, a nie autorów. Jeśli jednak komuś tego akurat bardzo brakuje, to można np. centrowanie tekstu zrobić… wykorzystując zdefiniowaną w css klasę. Tu centrowanie.

<p style="text-align:center">
Jakiś tekst
</p>

Kompletnie zapomniałem o trzech elementach, z których dwa są naprawdę często używane, czyli wstawianiu zdjęć, wideo i… diagramów.

Pierwsze dwa, czyli zdjęcie i wideo wstawia się bajecznie łatwo, bo po prostu wystarczy w odpowiednie miejsce przenieść i upuścić plik zawierający zdjęcie czy wideo. Typora ma nawet w konfiguracji miejsce, gdzie możemy zdefiniować docelowy folder dla zdjęć umieszonych w tekście. Można też zarządzić by plik ze zdjęciem automatycznie został skopiowany do określonego folderu. Podobnie jest z plikami wideo.

Jeśli chodzi o diagramy, to można je tworzyć bezpośrednio w edytorze. Nie są to kombajny z milionem funkcji, ale te najważniejsze można użyć. Mnie się podoba.

Reasumująć: prosty, ale o w gruncie rzeczy dużych możliwościach. Konfigurowalny, raczej dla myślących i tych co wiedzą czego chcą. Czuję, że na dłużej u mnie zagości.

 
comments powered by Disqus