Agora

Paywall Gazety Wyborczej. Trzymam kciuki by się udało

Nie ma chyba dzisiaj w Polsce dziennikarza (oprócz ideologicznie nienawidzących Agory), który by nie trzymał kciuków za powodzenie wprowadzenia metrycznego paywalla przez Gazetę Wyborczą. Osobiście wierzę, że paywall się uda i co więcej zapoczątkuje naturalny ruch do podziału treści i internautów na dwa różne światy.

Quo vadis Agoro?

Tumbling Walls 5
Creative Commons License photo credit: Olando7

Jeśli komuś z różnych zresztą względów – politycznych, sentymentalnych czy biznesowych – bliska jest Agora to ma poważne powody do niepokoju. Opublikowane wyniki III kwartału i oczywista w tym kontekście dymisja prezesa Marka Sowy nie pozastawiają już złudzeń: z Agorą nie tyle jest źle ile jest tragicznie. Sytuacja Agory to bardzo zła informacja dla rynku polskich mediów. Przy wszystkich do niej zastrzeżeniach jest to jednak firma wyjątkowa, której marginalizacja w Polsce byłaby wszystkim nie na rękę.

Zumi czyli do odważnych świat należy

Jakoś specjalnie nigdy nie byłem fanem Zumi.pl, chociaż podziwiam Dreamlab, że im się chciało. Teraz jednak, kiedy Google oficjalnie wprowadził polską wersję, przyszłość Zumi – tak mi sie wydaje – stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nie znaczy to wcale, że pomysł na Zumi z punktu widzenia biznesowego był chybiony. Sądzę wręcz przeciwnie, że Onet doskonale sobie ten projekt wykalkulował: ściągnąć ile się da kasy z rynku, zanim przyjdzie Google i wszystko zmiażdży 🙂

Rynek prasy: czas zapłacić rachunek

Ubiegłotygodniowe informacje o poszukiwaniu przez „Agorę” i „Wprost” inwestorów gotowych kupić udziały w tych mediach – nawet jeśli nie do końca prawdziwe, pokazują to o czym mówi się od dawna: prasę czekają złe, bardzo złe czasy, w dużej części na własne życzenie. Teraz czas zapłacić za błędy. Kto, co i dlaczego mógłby kupić?

Umarł rok, niech żyje rok

Koniec roku to jak wiadomo okres podsumowań i różnego rodzaju wróżb na temat tego co nas czeka w nadchodzącym roku. Całe moje życie zawodowe m.in. w Gazecie i poza nią robiłem takie rzeczy i przyznam się, trochę mi to już zbrzydło. Jak czytam to co na ten temat wypisuje się w polskim internecie i nie ukrywam, że w mojej ocenie, słowo „wypisuje” dobrze oddaje poziom, to nie mogę się opanować by nie napisać kilka obserwacji. Tym bardziej, że część zjawisk zarówno w mainstreamie jak i blogosferze przechodzi kompletnie niezauważona, a szkoda.

**